- Autor: Maria Honka
- Wyświetleń: 8447
- Dodano: 2016-06-24 / 09:53
- Komentarzy: 0
Janusz Strzelecki "River": Porzuciłem majątek i wyruszyłem w podróż życia.
- Zazwyczaj wystarcza pół roku na przejechanie danego państwa, tak przynajmniej sobie zakładam. Jednak Polskę objeżdżam już drugi rok i dojechać nie mogę. Tak mnie tu wszyscy goszczą - mówi z uśmiechem Janusz Strzelecki.
Po Polsce jeździ pod patronatem marszałków poszczególnych województw, którzy umożliwiają mu kontakt z wójtami, burmistrzami i sołtysami miejscowości przez które przejeżdża.
Zobacz także Wypadek na DW 414 w Chrzelicach. Droga jest zablokowana
- Marszałkowie piszą listy do władz lokalnych, a oni informują sołtysów. Jak przyjeżdżam do jakiejś wsi, to mam program, spotykam się z dziećmi w szkołach, kołami gospodyń wiejskich, czy z seniorami. Zawsze mam też zagwarantowany nocleg, bo ktoś mnie do siebie zaprosi - opowiada "River" i dodaje: - Raz przyjął mnie pod dach lokalny biznesmen i dał mi na drugi dzień pieniądze, 300 złotych zdziwiłem się, ale ja te pieniądze wydaję na dzieci.
Janusz Strzelecki ma jedną zasadę i jak mówi to jego jedyne ograniczenie, na dzień może wydać tylko 5 dolarów.
- Byłem impresario sportowym i artystycznym, pieniądze mam, ale one zostały na koncie, ja staram się przeżyć za to minimum. Chcę po prostu w ten sposób coś osiągnąć - dodaje Strzelecki.
Do Janusza Strzeleckiego należą trzy osobiste rekordy świata, a Ścibórz - mała wioska pod Nysą, to tylko przystanek. Janusz Strzelecki skończy swoją podróż dopiero na Igrzyskach Olimpijskich w 2024 roku.
Zobacz także Czołowe zderzenie dwóch motocykli w Chrząszczycach. Ranni 15-latek i 26-latek
reklama
Forum
Napisz co o tym myślisz!
Dziel się swoją opinią i dowiedz się co myślą inni.
Włącz się do dyskusji z aktywną społecznością 24opole.
reklama
Ostatnie Drugie Kawy
Wtorek, 24 października
Wtorek, 10 października
Piątek, 29 września
Poniedziałek, 9 października
Czwartek, 13 lipca
Poniedziałek, 10 lipca
Piątek, 7 lipca
Środa, 5 lipca
Poniedziałek, 3 lipca
Piątek, 30 czerwca
