- Autor: Greg
- Wyświetleń: 9873
- Dodano: 2012-07-04 / 15:59
- Komentarzy: 131
Nie bójmy się udzielać pierwszej pomocy
Taka sytuacja miała miejsce we wtorek po południu na skwerze przy ulicy Minorytów, obok żółtego mostku nad kanałem Młynówka.
- Jadąc samochodem zauważyłem kobietę wzywającą pomocy, która stała nad nieprzytomną osobą. Zawróciłem, zatrzymałem samochód i podbiegłem do niej - relacjonuje nasz czytelnik Janusz. - Udrożniłem jej drogi oddechowe, sprawdziłem puls i przewróciłem na bok do pozycji bezpiecznej. Wtedy wezwałem karetkę, bo kobieta stojąca obok była w panice i nie pamiętała, czy wezwała już pogotowie czy nie - mówi Janusz.
Zobacz także Kierowca ciężarówki i rowerzystka zginęli na miejscu. 19-latek z opolskiego został ranny
Potem mężczyzna pomógł załodze karetki podnieść nieprzytomną kobietę i ułożyć ją na noszach. Karetka na sygnale odjechała do szpitala.
- Przydała się wiedza ze szkolenia udzielania pierwszej pomocy, które mieliśmy 2 tygodnie temu w firmie. Ale nawet jeśli tej wiedzy bym nie miał, to przecież nie można przejść obojętnie obok nieprzytomnej osoby - dodaje nasz czytelnik. - Najbardziej wstrząsnęła mną reakcja mężczyzny, siedzącego na ławce kilka metrów dalej. Na wołanie o pomoc odwrócił głowę, dopiero gdy odjeżdżała karetka zainteresował się sytuacją i pytał, co się stało - opowiada nasz czytelnik.
Niechęć do udzielania pierwszej pomocy potwierdza dyrektor opolskiego pogotowia. - Pamiętajmy, że mamy nie tylko prawny, ale przede wszystkim ludzki obowiązek pomóc poszkodowanemu. Wystarczy wezwać pogotowie, a w międzyczasie udrożnić drogi oddechowe - już to może uratować komuś życie - mówi Ireneusz Sołek. - Na szczęście z wiedzą o pierwszej pomocy jest coraz lepiej - uczy się tego w szkołach, w zakładach pracy, przy każdej możliwej okazji, gdy jest jakiś festyn lub pokazy. Ale musimy mieć jeszcze odwagę, by tą wiedzę użyć w praktyce. Nawet jeśli nie czujemy się pewnie, jeśli nasza pomoc nie będzie stuprocentowo zgodna z procedurami to lepiej jest spróbować ją podjąć niż stać biernie i nie robić nic - apeluje dyrektor Sołek.
- W ratownictwie znana jest zasada 4 złotych minut, które są kluczowe od wypadku czy zasłabnięcia. Podjęta w tym czasie akcja ratownicza może przesądzić o czyimś życiu lub śmierci. Karetka nie zawsze zdąży dojechać w tym czasie do poszkodowanego. To, czy nieprzytomna osoba przeżyje, może zależeć od nas - mówi Sołek.
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
30 sierpnia
76-latek miał nie ustąpić pierwszeństwa motocykliście. Dwie osoby trafiły
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola

W dyskusji: 131
co ty za bzdury gadasz?
jakie sankcje? samo wezwanie karetki to juz udzielenie pomocy czy zabezpieczenie miejsca zdarzenia co tez robia chocby gliniarze a ludziska glupie maja do nich pretensje o to ze nic nie robia a w rzeczywistosci robia to co najwazniejsze i to do czego zostali wyszkoleni
pozdrawiam