- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 2641
- Dodano: 2026-06-29 / 17:32
- Komentarzy: 0
Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
Na plaży w Stegnie (woj. pomorskie) doszło do akcji ratunkowej po zgłoszeniu zaginięcia mężczyzny i jego 2,5-letniego syna. Poszukiwania zakończyły się szczęśliwie, ale wydarzenie pokazuje, jak ważna jest dobra komunikacja i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa nad wodą.
Na plaży w Stegnie w poniedziałek 29 czerwca przed godziną 16 doszło do dużej akcji ratunkowej. Kobieta zgłosiła ratownikom, że nie widzi swojego męża i 2,5-letniego syna. Jak relacjonowała, wcześniej usłyszała od nich, że idą się kąpać.
W tym czasie ratownicy wywiesili czerwoną flagę i polecili wszystkim opuścić wodę. Gdy plaża została sprawdzona, a wszyscy wyszli z morza, kobieta nie zobaczyła ani męża, ani dziecka. Dodatkowo ich telefon pozostał przy ręcznikach, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że weszli do wody. Na plaży była również z 14-letnim synem.
Ratownicy natychmiast rozpoczęli działania. Wspólnie z osobami przebywającymi na plaży utworzyli tzw. łańcuch życia i rozpoczęli przeczesywanie morza. Jednocześnie służby sprawdzały okolicę plaży.
Kobieta przyznaje, że przez kilkadziesiąt minut była przekonana, iż doszło do tragedii.
- Byłam pewna, że weszli do wody. Mówili, że idą się kąpać, a ich telefon został przy ręcznikach. Kiedy ratownicy wywiesili czerwoną flagę i wszyscy wyszli z morza, ich nadal nie było. Wtedy byłam przekonana, że się utopili. Już widziałam najgorszy scenariusz - opowiada pani Bogusia.
Dopiero po zakończeniu poszukiwań okazało się, że mężczyzna w ogóle nie wszedł do morza. Widząc czerwoną flagę, zrezygnował z kąpieli i razem z 2,5-letnim synem poszedł kawałek dalej zbierać muszelki. Był przekonany, że żona zauważyła, w którym kierunku się oddalili.
- Dopiero później okazało się, że mąż zobaczył czerwoną flagę i zamiast do wody poszedł z naszym synkiem zbierać muszelki. Myślał, że widzę, gdzie idą. Ja tego nie zauważyłam. Dlatego chcę wszystkim powiedzieć: zawsze informujcie bliskich, dokąd idziecie. Wystarczy chwila nieporozumienia, a człowiek jest przekonany, że stracił rodzinę.
Ratownicy zwracają uwagę, że choć podczas poniedziałkowej akcji również utworzono łańcuch życia z udziałem plażowiczów, odbywało się to pod ich bezpośrednim nadzorem. Warunki na morzu były trudne - występowały silne fale i prądy wsteczne, a napór wody powodował, że łańcuch momentami się rozrywał. Ratownicy podkreślają, że takich działań nie wolno podejmować samodzielnie. Łańcuch życia powinien być tworzony wyłącznie na polecenie i pod kontrolą ratowników, ponieważ osoby biorące udział w akcji same mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie.
To przypomnienie ma szczególne znaczenie po tragedii z 2022 roku na plaży w Jantarze w gminie Stegna. Wówczas, mimo wywieszonej czerwonej flagi oznaczającej zakaz kąpieli, plażowicze weszli do wzburzonego morza, tworząc łańcuch życia. Wysoka fala rozerwała go, a kilka osób wymagało pomocy. Jeden z uczestników akcji, 32-letni mężczyzna, zmarł później w szpitalu, a kolejna osoba trafiła do szpitala w ciężkim stanie. Późniejsze działania służb nie potwierdziły, aby w wodzie rzeczywiście znajdowała się osoba, której próbowano udzielić pomocy.
Choć opisywane zdarzenie miało miejsce nad Bałtykiem, warto potraktować je jako ważną przestrogę także dla mieszkańców Opolszczyzny. Rozpoczęły się wakacje i wiele osób wybierze się nad morze lub nad jeziora. Historia ze Stegny pokazuje, że czasem wystarczy jedno nieporozumienie i brak krótkiej informacji o zmianie planów, by uruchomić szeroko zakrojoną akcję ratunkową i narazić bliskich na ogromny stres. Równie ważne jest bezwzględne stosowanie się do poleceń ratowników oraz pamiętanie, że łańcuch życia może być tworzony wyłącznie pod ich nadzorem.
Dzisiejsze zdarzenie zakończyło się na szczęście dobrze, ale kobieta nie ukrywa, jak bardzo przeżyła całe zdarzenie.
- Ja już ich pożegnałam. Byłam pewna, że nie żyją. Starszy syn chciał dołączyć do łańcucha życia, a ja byłam przekonana, że straciłam męża i dziecko. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale my już jedziemy do domu. Mam dosyć tych emocji - kwituje pani Bogusia.
https://www.facebook.com/share/r/1E9NECNsj4/
Zdjęcie (1/4)
(Fot. Daggy)
Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".
Polub nas!
Chmura tagów
Ogłoszenia
Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że przeglądając tę stronę wyrażasz zgodę
na zapisywanie na Twoim komputerze niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania plików
cookie.
Więcej informacji na temat plików cookie znajdziecie Państwo na stronie
polityka prywatności.
Kliknij tutaj, aby wyrazić zgodę i ukryć komunikat.