- Autor: Mat
- Wyświetleń: 6679
- Dodano: 2011-04-10 / 01:52
- Komentarzy: 23
Wywiad z Jaśkiem Melą
Jest tego żywym przykładem. W 2002 roku stracił rękę i nogę w wyniku porażenia prądem. Już po amputacji, jako 16 latek wspólnie z polarnikiem Markiem Kamińskim zdobył oba bieguny w ciągu jednego roku. Jako jedyny niepełnosprawny na świecie. Mimo tych osiągnięć, mimo ciężkich doświadczeń, bije od niego niespotykana skromność i serdeczność.
Spotykamy się w holu biblioteki. Odruchowo, na powitanie, wyciągam do Janka rękę. Mój rozmówca szeroko się uśmiecha.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
Jan Mela: To normalna reakcja. Taka prawidłowa i naturalna. Większość ludzi traktuje osoby niepełnosprawne jak trędowatych. Nie tylko nie podają im ręki. Omijają szerokim łukiem. Wysyłają na margines społeczeństwa.
Mateusz Magdziarz: W Twoim przypadku łatwo się zapomnieć. Chodzisz po biegunach polarnych, zdobywasz górskie szczyty. Kalectwo Ci w tym nie przeszkadza.
J.M: Nie tylko nie przeszkadza ale nakręca do kolejnych wyzwań. Oczywiście był moment kryzysu. Ale im bardziej aktywnie zacząłem żyć, tym więcej sprawiało mi to satysfakcji. Motywacji do działania przybywa cały czas.
M.M: Masz poczucie, że dla wielu niepełnosprawnych w tym kraju jesteś wzorem?
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
J.M: Mam. I wiem jak odpowiedzialna to rola. Robię co mogę, żeby przekonywać ludzi, że kalectwo nie musi ich ograniczać. Że bariery tak naprawdę siedzą w naszej głowie. Jeśli uda się je pokonać to można osiągnąć bardzo dużo. Spotykam mnóstwo osób, którym czasem wystarczy jedna, krótka rozmowa, żeby zmienić coś w swoim życiu na lepsze.
M.M: Jak wyglądają takie rozmowy?
J.M: Bardzo różnie. Wychodzę z założenia, że jeśli przyjeżdżam na takie spotkanie jak tu w Opolu, to chcę dać ludziom porządnego kopniaka do działania. Nie do wszystkich trafia to co mówię. Najlepszy kontakt mam chyba z młodymi osobami.
M.M: Młodych niepełnosprawnych obejmuje opieką Twoja fundacja „Poza Horyzonty”...
J.M: Taka była moja decyzja. Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Tu w Opolu poznałem osobiście Jarka Kosińskiego. To młody chłopak. Stracił prawą nogę, ale chce pracować, jeździć na rowerze. Widać w nim chęć do życia. Widzę w nim część siebie.
Zobacz także Śmiertelne potrącenie na torach w Przyworach. Występują utrudnienia w ruchu pociągów
M.M: Planujesz kolejne podróże, pracujesz w fundacji i znalazłeś jeszcze czas na napisanie książki. Naprawdę sporo tego.
J.M: Książka była bardzo trudnym wyzwaniem. Ale uznałem, że trzeba się dzielić swoimi doświadczeniami w możliwie najszerszy sposób. Bo może ktoś nie dotrze na spotkanie ze mną, ale wpadnie mu w ręce moja książka.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
9 września
Niecodzienna odmiana pomidorów w gminie Ozimek. Policjanci zajrzeli do szklarni

W dyskusji: 23