- Autor: Mat
- Wyświetleń: 6813
- Dodano: 2011-04-10 / 01:52
- Komentarzy: 23
Wywiad z Jaśkiem Melą
Jest tego żywym przykładem. W 2002 roku stracił rękę i nogę w wyniku porażenia prądem. Już po amputacji, jako 16 latek wspólnie z polarnikiem Markiem Kamińskim zdobył oba bieguny w ciągu jednego roku. Jako jedyny niepełnosprawny na świecie. Mimo tych osiągnięć, mimo ciężkich doświadczeń, bije od niego niespotykana skromność i serdeczność.
Spotykamy się w holu biblioteki. Odruchowo, na powitanie, wyciągam do Janka rękę. Mój rozmówca szeroko się uśmiecha.
Zobacz także Węzeł Opole Zachód czekają duże zmiany. Obecne rozwiązanie przejdzie do historii
Jan Mela: To normalna reakcja. Taka prawidłowa i naturalna. Większość ludzi traktuje osoby niepełnosprawne jak trędowatych. Nie tylko nie podają im ręki. Omijają szerokim łukiem. Wysyłają na margines społeczeństwa.
Mateusz Magdziarz: W Twoim przypadku łatwo się zapomnieć. Chodzisz po biegunach polarnych, zdobywasz górskie szczyty. Kalectwo Ci w tym nie przeszkadza.
J.M: Nie tylko nie przeszkadza ale nakręca do kolejnych wyzwań. Oczywiście był moment kryzysu. Ale im bardziej aktywnie zacząłem żyć, tym więcej sprawiało mi to satysfakcji. Motywacji do działania przybywa cały czas.
M.M: Masz poczucie, że dla wielu niepełnosprawnych w tym kraju jesteś wzorem?
Zobacz także Pijany obywatel Ukrainy zatrzymany w Tułowicach. Musi opuścić Polskę
J.M: Mam. I wiem jak odpowiedzialna to rola. Robię co mogę, żeby przekonywać ludzi, że kalectwo nie musi ich ograniczać. Że bariery tak naprawdę siedzą w naszej głowie. Jeśli uda się je pokonać to można osiągnąć bardzo dużo. Spotykam mnóstwo osób, którym czasem wystarczy jedna, krótka rozmowa, żeby zmienić coś w swoim życiu na lepsze.
M.M: Jak wyglądają takie rozmowy?
J.M: Bardzo różnie. Wychodzę z założenia, że jeśli przyjeżdżam na takie spotkanie jak tu w Opolu, to chcę dać ludziom porządnego kopniaka do działania. Nie do wszystkich trafia to co mówię. Najlepszy kontakt mam chyba z młodymi osobami.
M.M: Młodych niepełnosprawnych obejmuje opieką Twoja fundacja „Poza Horyzonty”...
J.M: Taka była moja decyzja. Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Tu w Opolu poznałem osobiście Jarka Kosińskiego. To młody chłopak. Stracił prawą nogę, ale chce pracować, jeździć na rowerze. Widać w nim chęć do życia. Widzę w nim część siebie.
Zobacz także Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
M.M: Planujesz kolejne podróże, pracujesz w fundacji i znalazłeś jeszcze czas na napisanie książki. Naprawdę sporo tego.
J.M: Książka była bardzo trudnym wyzwaniem. Ale uznałem, że trzeba się dzielić swoimi doświadczeniami w możliwie najszerszy sposób. Bo może ktoś nie dotrze na spotkanie ze mną, ale wpadnie mu w ręce moja książka.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
23 października
Porzuciła samochód po zderzeniu na ulicy Bielskiej w Opolu. Grozi jej nawet 5 lat więzienia

W dyskusji: 23