• Autor: Arleta_K
    • Wyświetleń: 14020
    • Dodano: 2019-12-04 / 11:21
    • Komentarzy: 6

    Uratował koleżankę i sam stracił zdrowie. Jarek chce żyć bez bólu

    Uratował koleżankę i sam stracił zdrowie. Jarek chce żyć bez bólu

    (Fot. Mat. J. Maciejewski)

    Jarosław Maciejewski, strażak Jednostki Ratowniczo Gaśniczej nr 1 w Opolu uległ tragicznemu w skutkach wypadkowi. Podczas akcji na jeziorze, uratował życie "nurkowej" partnerki, narażając jednocześnie swoje. Heroiczna walka o człowieka miała dramatyczne dla niego skutki. Teraz, zmaga się z wszelkiego rodzaju problemami zdrowotnymi, w tym również z depresją.

    Wypadek miał miejsce na jeziorze Hańcza w 2013 roku. W ramach zaliczenia kursu na instruktora nurkowania Jarek miał zejść na głębokość 50 m. - Zgodnie z planem ustalonym oraz omówionym dzień wcześniej na odprawie wieczornej moja grupa nurkowa składa się z trzech osób: instruktor, partnerka nurkowa oraz ja.

    Zanurzanie przebiegało prawidłowo, przystanki sprawdzające co 10 m nie wykazywały nieprawidłowości. Zbliżając się do głębokości 50 m partnerka doznała prawdopodobnie narkozy azotowej. Podjęliśmy decyzję o natychmiastowym wynurzeniu, aby objawy narkozy zniknęły. Niestety, zużywała bardzo dużą ilość powietrza. Na głębokości około 36 m, pokazała mi znak, który informował o braku czynnika oddechowego. Natychmiast wyjąłem swój automat oraz przekazałem go bezpośrednio do jej ust i przytrzymałem ją za uprząż. Drugi automat wylądował w moich ustach. Sytuacja stała się tym bardziej dramatyczna, partnerka zaczęła rzęzić oraz tracić przytomność.  Wiedziałem, że będziemy musieli opuścić wszystkie przystanki dekompresyjne oraz wdrożyć procedurę alarmową. W głowie miałem tylko stan zdrowia partnerki oraz procedury. Była szansa jeszcze na wykonanie nurkowania po pominięciu przystanków dekompresyjnych (rekompresja) w celu zapobiegnięcia choroby dekompresyjnej, zatem sytuacja była zła, ale nie bez wyjścia. Jedyne co mogłem zrobić to przekazać partnerkę nurkowi ratownikowi, który zabezpieczał nurkowanie z brzegu i był gotowy do podjęcia akcji ratunkowej od momentu naszego wejścia do wody.

    Zobacz także 9-latek zaatakowany przez dwa owczarki. Do akcji wezwano śmigłowiec LPR

    Po wynurzeniu okazało się, że do brzegu mieliśmy spory kawałek drogi. Razem z instruktorem wezwaliśmy pomoc. Natychmiast do wody wskoczył nurek ratownik i podpłynął do nas. Teraz cieszę się, że był to młody, wysportowany i świetnie pływający kolega. Rozpoczął się wyścig z czasem. Trzeba było jak najszybciej przekazać nieprzytomną, oddychającą kobietę na brzeg i poddać się rekompresji. Kiedy dopłynęliśmy do brzegu, zacząłem odczuwać pierwsze skutki choroby dekompresyjnej - wspomina wydarzenie strażak.

    Wypadek był początkiem walki o życie i formę ratownika. Oprócz dolegliwości zdrowotnych - osłabienia siły mięśniowej, niedowładu nogi i ogromnego bólu, Jarek zmaga się również z Zespołem Stresu Pourazowego i depresją. - Na chwile obecną, jestem na L4 od stycznia br., wypłacanego w wysokości 80% uposażenia. Koszty leczenia, które pozwalają mi zejść w 10-cio stopniowej skali bólu z 8 na 5 oraz przetrwać z PTSD i depresją zdecydowanie przekraczają 100% uposażenia - dodaje.

    W ramach wsparcia dla bohatera powstała zbiórka. Jej szczegóły można znaleźć na portalu www.pomagam.pl.
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 6

    2019-12-04 18:28:05 #1585990
    Szacun dla chłopaka, nie jestem zamożny ale coś wpłacę na konto pomagam.
    [ 0 ]
    2019-12-04 12:50:41 #1585972
    To jest bohater - poświecił własne zdrowie dla ratowania drugiego człowieka a co Mu za to daje Państwo Polskie ? Powiniem byc jakis fundusz dla takich ludzi ale nasze państwo ma głęboko w dupie porządnych ludzi którzy sie poświęcają dla innych... W Polsce dobrze maja tylko cwaniaczki pokroju Banaś,glapinski i jego laski czy inne schetyny...
    [ 0 ]
    2019-12-04 11:51:41 #1585968
    Od polskiego państwa pewnie nic nie dostanie bo poszło na inny cel.
    [ 0 ]