Chociaż zgodnie z czasowym porozumieniem lekarzy z dyrekcją, strajk złagodzono, to wciąż on trwa. (fot: Seeb / 24opole.pl)
- Faktycznie jeśli lekarze podtrzymają swoje wypowiedzenia, taka sytuacja będzie oznaczała całkowity paraliż szpitala - mówi Andrzej Kucharski - zastępca dyrektora opolskiego WCM-u. Cały czas mamy nadzieję, że uda nam się uzyskać kompromis - dodał.
- Jesteśmy gotowi do rozmów, jednak nie interesują nas podwyżki rzędu 200 - 400 złotych. Wymagamy znaczącej podwyżki i planu doprowadzenia pensji do trzech średnich krajowych - odpowiada Marek Siewiński - przewodniczący OZZL w WCM-ie.
Zobacz także Wypadek na DW 414 w Chrzelicach. Droga jest zablokowana
Zapytany o to, czy wyobraża sobie stabilną sytuację lecznictwa szpitalnego naszego województwa gdyby WCM zostało zamknięte, Siewiński stanowczo odpowiada, że nie. - O ile takie miasta jak np. Łódź mają kilka dużych szpitali, to dla nas jest to tak na prawdę jedyny szpital kliniczny w województwie - mówi.
Jeśli więc dyrekcja nie dogada się z lekarzami, będzie to oznaczało znaczące utrudnienia dla pacjentów. Jak bardzo dotkliwe to ciężko sobie wyobrazić. Zamknięcie szpitala oznaczałaby także utratę pracy przez ponad tysiąc trzysta osób załogi.

W dyskusji: 167
Wielu z was pisze, że lekarze w większości mają swoje prywatne gabinety. To prawda. Wielu z was pisze, że dorabiają tak, albo jak w wielu przypadkach wręćz NADrabiają, bo w działalności prywatnej zarabiają najczęsciej znacznie więcej niż na państwowych posadach. A wiecie czemu tak jest? Otóż z dwóch powodów:
1). Po pierwsze mimo, że prywatne usługi medyczne są drogie, to większość pacjentów, którzy mają w perspektywie wielotygodniowe, a często i wielomiesięczne oczekiwanie na zabiegi i badanie wybiera gabinet prywatny. W ten sposób lekarze w sferze prywatnej odbierają jakoby "chleb" ośrodkom prywatnym. Odbieranie takie nie jest zaznaczane przeze mnie jako coś negatywnego. Wręcz przeciwnie, uważam, że to dobrze, bo w końcu na tym ma polegać prywatyzacja słuzby zdrowia. Widzieliście kiedyś strajkujących ginekologów albo stomatologów? Nie. Dlaczego? Bo np. stomatologia jest w Polsce w 98% sprywatyzowana a lekarzom tej specjalności żyje się dobrze i dostatnio. Ginekolodzy na państwowych posadach to w większości lekarze na oddziałach położniczych, a i tak właściwie wszyscy prowadzą swoje prywatne praktyki.
2). Po drugie zauważcie, że lekarze nie zostali objęci kontrolą fiskalną. Co to znaczy? Otóż znaczy to tyle, że w przeciwieństwie np. do taksówkarzy lekarz nie musi mieć w gabinecie kasy fiskalnej a jego zabiegi i badania nie są rejestrowane.
Jestem szczerym zwolennikiem prywatyzacji słuzby zdrowia, przy jednoczesnej całkowitej zmianie sposobu jej finansowania. Bo nie może być tak, że ośrodki państwowe będą likwidowane, czy też prywatyzowane a Państwo będzie od nas pobierać nadal takie same składki na opiekę medyczną. Sysyem składkowy powoli musi zmieniać się w prywatne finansowanie i składek i usług medycznych przez obywateli. Wprowadzi to nie tylko porządek i racjonalność w świadczeniu usług, ale pozwoli efektywnie wydawać państwowe pieniądze na utrzymanie ośrodków zdrowia, które moim zdaniem powinny państwowe pozostać, a mam tu na myśli ośrodki uniwersyteckie, które na wzór ośrodków zachodnich mogłyby być finansowane po częscie z pieniędzy publicznych a po częście przez sektor firm prywatnych.
Tak, więc z całym szacynkiem dla lekarzy (bo naprawdę szanuję ich prację i w znakomitej większości to wysoce wykfalifikowani specjaliści), ale uważam, że jeśli ktoś decyduje się na zwolnienia to dokonuje wyboru. Proszę nie mieć pretensji do rządu (niezależnie z jakiej opcji politycznej by on nie był) w przypadku kiedy lekarze podejmują własne decyzjke o zwolnieniach - nikt ich nie zwalnia. To, że polska służba zdrowia jest niedofinansowana jest oczywiste i nie budzi wątpliwości, ale niestety zanim nakłady na opiekę medyczną wzrosną do poziomu krajów zachodnich minie jeszcze sporo czasu. Do tego czasu czeka nas wiele reform i zaciskanie pasa. Ja biorąc przykład od naszych południowych sąsiadów (czechów i słowaków) jestem na to gotów.
Kuba N.: Polaków już dziś stać na leczenie. Tyle, że pieniądze, które są zbierane przez Państwo w formie składek zdrowotnych są marnowane i wydawane nieracjonalnie. Gdyby zamiast płacić składke "abonamentową" Państwu polacy płacici za rzeczywiste usługi medyczne to okazałoby się, że polaków na służbe zdrowia stać, bo jedni leczą się często a inni rzadko. Są różne rozwiązania korzystania z usług medycznych. Już dziś funkcjonują prywatne kliniki, które owszem pobierają od pacjentów abonamenty na leczenie, ale w cenie oferują znacznie lepsze standardy usług oraz szerszy wachlarz świadczeń. Okazuje się, że gdyby np. średnio zarabiająca rodzina nie musiała odprowadzać obowiązkowych składek zdrowotnych do Państwa, tylko mogła wydać je na abonament w prywatnej klinice, to po pierwsze wydałaby mniej, a po drugie korzystałaby z usług medycznych na znacznie wyższym poziomie. W tej chwili przy obowiązkowości składek ZUS na takie prywatne abonamenty medyczne stać niewielu, ale to nie znaczy, że polaków generalnie na to nie stać. To znaczy jedynie, że należy zmienić sposób finansowania usług medycznych w Polsce. zobacz jak bardzo poprawiłoby to sytuację słuzby zdrowia. Państwo mogłoby przeznaczać pieniądze na leczenie ludzi najbiedniejszych, których nie stać na zakup usług prywatnych. Tyle, że ja jestem zdania iż pomoc socjalna Państwa musi być wymierzona najbardziej potrzebującym.
Nie zgadzam się z tezą, że Państwo ma obowiązek leczyć obywateli. To tak sdamo jak powiedzielibyśmy, że Państwo ma obowiązek podcierać nam tyłki. Poza tym co to jest Państwo? Państwo to jesteśmy my. Państwo rozumiane jako sfera rządząca ma obowiązek w imieniu naszym, czyli obywateli prowadzić administrowanie nad naszym majątkiem. A nasz majątek to całe nasze Państwo. O tym często się zapomina.
Swoją drogą często ci, którzy tak dużo krzyczą o tym, że Państwo ma jakieś obowiązki wobec obywateli zapominają, że to przede wszytskim obywatele mają obowiązki wobec Państwa. A jak widać po frekfencjach wyborczych społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy z tego, że te obowiązku wobec Państwa ma. A jak już jesteśmy przy wyborach to chciałem tylko napisać iż moim zdaniem nieobecność na ogłosowaniach wyborczych powinna być karana wysokimi mandatami. Tak dzieje się w państwach europejskich i doskonale się to sprawdza. Z tego co wiem w Belgii za nieobecność nieusprawiedliwioną na wyborach nakłada się grzywnę w wysokości 500 Euro.
mam przykład szpital w ozimku niepubliczny ale z kontraktem, leczenie i opieka na poziomie, zero długów wręcz zyski (choć to dużo powiedziane)kultura i poszanowanie pacjenta...
P.S. może czas zmienić kierunek...i przenieść się na medycynę...?