- Autor: Mat
- Wyświetleń: 11392
- Dodano: 2012-03-25 / 14:12
- Komentarzy: 69
Od 4 lat próbuje zamienić mieszkanie w lokal
- Ktoś powie 90 metrów, jakie przestrzenie do życia. Ale ja już tutaj mieszkać nie chcę. Mam ciężko chorą mamę i córkę. Kilka lat temu podjąłem decyzję, że przeniesiemy się chociaż na przedmieścia. Tutaj nawet na spacer nie ma gdzie wyjść, bo wszędzie ruch samochodów, spaliny, hałas. Moja rodzina potrzebuje odpocząć od miasta – mówi Edward Dul w rozmowie z reporterem 24opole.pl. W 2008 roku Dul postanowił, że mieszkanie przy Placu Piłsudskiego sprzeda. Ku jego zaskoczeniu, chętnych brakowało. - W agencji która zajmuje się sprzedażą zwracano uwagę na nie do końca korzystną lokalizację, że brak parkingów. Doradzono mi, abym przekształcił mieszkanie w lokal i wówczas klienci ustawią się do mnie w kolejce – wspomina.
Dul zebrał więc niezbędne zgody od pozostałych lokatorów budynku – przy wymaganych 50 procentach jemu wniosek podpisało 90 procent mieszkańców. Następnie złożył wniosek w opolskim ratuszu. - Byłem pewny, że to tylko formalność. W tym samym budynku działają już lokale. Miałem już klienta, który chciał w moim mieszkaniu otworzyć aptekę. I nagle wszystko wzięło w łeb, bo miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego budynku nie przewiduje zamiany mieszkania na lokal – denerwuje się mężczyzna. - Jakby tego było mało, w tym samym budynku ten sam plan dopuszcza taką możliwość ale na ostatnich piętrach. Na parterze nie. To jakieś kuriozum. Chodziłem do ratusza, prosiłem, nawet samego prezydenta. I nic. Utknąłem tu i próbuję coś wyjaśnić od 4 lat – podkreśla zrezygnowany Edward Dul.
Zobacz także Pijany obywatel Ukrainy zatrzymany w Tułowicach. Musi opuścić Polskę
Sprawa w opolskim ratuszu jest bardzo dobrze znana i jak zapewniają urzędnicy, nikt nie schował jej głęboko do szuflady. - Niestety na tę chwilę nie możemy pomóc temu człowiekowi. Zgłosił się on do nas niedługo po tym jak dla rejonu, w którym mieszka został uchwalony nowy plan zagospodarowania przestrzennego. Gdyby przed albo w trakcie jego uchwalania zgłosił swoje obiekcje, pewnie zostały by uznane, ale po fakcie jest o to bardzo trudno – wyjaśnia Krzysztof Śliwa, naczelnik biura urbanistycznego opolskiego ratusza. - Miejscowe plany są uchwalane na lata, ten 5 letni, który dotyczy mieszkania pana Dula jest stosunkowo świeży. Priorytetem są dla nas plamy na mapie Opola dla których jeszcze planu zagospodarowania przestrzennego nie ma. Każdorazowa zmiana planu już istniejącego to dla nas koszt około 100 tysięcy złotych i długa procedura, wymagająca m.in. akceptacji rady miasta – dodaje Śliwa.
- Wierzę jeszcze w prezydenta Zembaczyńskiego, że może on coś poruszy w tej sprawie, bo obiecał mi to 4 lata temu. Zacząłem też pisać, jak to się mówi, do Wszystkich Świętych, może ktoś pomoże wyjaśnić tą sprawę. Przecież na kilometr czuć, że to jakiś urzędniczy bubel – podsumowuje Edward Dul.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters

W dyskusji: 69