Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poważnie potraktował doniesienia o niebezpiecznej zabawce i wszczął w tej sprawie postępowanie.(Fot. archiwum)
Opolskie służby i media zadziałały wzorowo – podkreśla UOKiK, który właśnie przejął sprawę niebezpiecznej zabawki – słoneczka, po kąpieli z którym ostrej alergii doznał niespełna 3 – letni Mateusz z Opola. Postępowanie początkowo prowadziła miejscowa Inspekcja Handlowa. - Potwierdzone zostały uchybienia w zakresie wprowadzenia towaru do obrotu, chodzi o brak odpowiednich oznaczeń, a także informacji kto i z jakich materiałów tą zabawkę wyprodukował – mówił na początku grudnia Zygmunt Jurczak, dyrektor Inspekcji Handlowej w Opolu. - Na tych ustaleniach nasza rola się skończyła, materiał przekazujemy dalej – podkreślał.
Sprawą zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W toku prowadzonego przez urząd postępowania rysuje się kilka scenariuszy jego zakończenia. - Zabawkę wysłaliśmy do badania w laboratorium. Czekamy na wyniki. Zabawka jest analizowana pod kątem występowania niebezpiecznych substancji – mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK. - Gdy Prezes UOKiK stwierdzi, że produkt stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia użytkowników, może – w drodze decyzji – nałożyć na jego producenta lub dystrybutora określone obowiązki, m.in. zakazać wprowadzania produktu na rynek lub nakazać oznakowanie produktu ostrzeżeniami o zagrożeniach, jakie powoduje, ostrzec konsumentów, np. przez zamieszczenie ogłoszenia w prasie, wycofać produktu z rynku a także wycofać produkt od konsumentów – wylicza Majchrzak.
W toku prowadzonego postępowania, udało się już ustalić przedsiębiorcę, który wprowadził zabawkę na polski rynek. W świetle przepisów to właśnie on, a nie pośrednicy, odpowiada prawnie za wszelkie nieprawidłowości i negatywne skutki związane z użytkowaniem zabawki. - UOKiK zlecił nam przeprowadzenie kontroli. Chodziło o ustalenie importera. Chodzi o jedną ze szczecińskich firm. Na stanie importera zabawki nie stwierdzono, ustalono za to rozchód i takie dane przekazano UOKiK – wyjaśnia Beata Manios z Inspekcji Handlowej w Szczecinie.
Podsumowując, jakiekolwiek decyzje ze strony UOKiK zapadną po otrzymaniu wyników analizy chemicznej zabawki. Jeżeli oprócz potwierdzonych już nieprawidłowości w oznakowaniu zabawki, do listy uchybień dojdzie zagrażający życiu bądź zdrowiu skład chemiczny, to urząd może wyczerpać paletę sankcji wobec przedsiębiorcy. - Wspomniane wycofanie produktu od konsumentów oznacza, że przedsiębiorca musi go odkupić od użytkowników za cenę, po jakiej go kupili, bez względu na stopień zniszczenia. Konsument posiadający dowód zakupu może wystąpić z takim roszczeniem do dystrybutora, u którego wyrób zakupił, a w przypadku, gdy takiego dowodu nie posiada – bezpośrednio do producenta – podkreśla Agnieszka Majchrzak. - Produkty uznane przez Prezesa UOKiK za niespełniające wymagań bezpieczeństwa są wpisywane do Rejestru produktów niebezpiecznych. Na przedsiębiorcę, który wprowadzi takie produkty na rynek, może zostać nałożona kara pieniężna w wysokości do 100 tysięcy złotych – podsumowuje.









ełstachy: Napisał postów [1555], status [Szycha]
NIE KUPUJCIE CHIŃSZCZYZNY !!!!!!!! dajmy zarobić polskim producentom!!!!!!