- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 13686
- Dodano: 2025-12-25 / 10:55
- Komentarzy: 4
Zaczęło się od kilku lampek. Dom państwa Jaschików od lat świeci najjaśniej
Dom państwa Jasików w Krapkowicach od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów świątecznych spacerów. Wszystko zaczęło się w 2002 roku. Jak wspomina Henryk Jaschik, pomysł narodził się z prostej ciekawości.
- Jak kiedyś były posesje oświetlone, to jeździliśmy po okolicy, oglądaliśmy. I dopiero później rozpocząłem - od trzech tysięcy lampek. To się dokładało stopniowo - opowiada.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
Z roku na rok iluminacja rosła. W 2005 roku pod dom Jasików po raz pierwszy przyjechała telewizja. Od tego momentu dekoracji przybywało nieprzerwanie aż do dziś. W szczytowym momencie na posesji świeciło nawet 43 tysiące lampek. W tym roku jest ich około 40 tysięcy.
Oprócz świateł na posesji pojawiły się także krasnale, latarenki i sanie św. Mikołaja. Część elementów została kupiona, ale wiele konstrukcji powstało własnoręcznie. - Piramidy są zrobione ze sklejki i drewna, wszystko własnoręcznie. Obracają się dzięki silnikom - mówi Henryk Jaschik.
Iluminacja od lat była dostępna dla wszystkich. Brama i furtki pozostawały otwarte, a zwiedzający mogli wejść na posesję i oglądać dekoracje z bliska. - Od 21 grudnia od godziny 16 można przyjść codziennie. Zależnie od liczby ludzi nawet do 21 czy 22 - tłumaczy gospodarz.
Jak podkreśla jego żona, Eleonora Jasik, od początku wspierała tę pasję. - Widziałam, jak ludzie stroją domy, posesje. Mi się to podobało, mężowi też. A dlaczego miałam odmówić? - mówi. Początki były skromniejsze, bo nie było jeszcze technologii LED. - To były zwykłe żarówki, później węże świetlne. Dopiero z czasem przyszły inne rozwiązania - dodaje.
Zobacz także Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
Reakcje odwiedzających przez lata zapadały w pamięć. - Gości było bardzo dużo, z różnych krajów świata. Wszyscy zachwyceni. Wielu mówiło, że w okolicy nie ma drugiego takiego miejsca - wspomina pani Eleonora.
Tegoroczna edycja jest jednak wyjątkowa. Ma być ostatnią w takiej formie. - Mąż jest po operacji, nie ma już siły. W tym roku dach nie jest oświetlony. Coraz trudniej to wszystko zrobić - przyznaje żona. Co będzie dalej, pozostaje otwartym pytaniem.
Jedno jest pewne - przez ponad 20 lat dom Jasików stał się symbolem świątecznej radości i przykładem pasji realizowanej konsekwentnie, własnymi rękami, z myślą o innych. Zobacz także Wypadek na DW 414 w Chrzelicach. Droga jest zablokowana
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł

W dyskusji: 4