- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 12841
- Dodano: 2025-12-25 / 10:55
- Komentarzy: 4
Zaczęło się od kilku lampek. Dom państwa Jaschików od lat świeci najjaśniej
Po ponad dwóch dekadach świąteczna iluminacja przy domu państwa Jasików w Krapkowicach rozbłyśnie po raz ostatni w takiej skali. To historia pasji, pracy własnych rąk i tysięcy świateł, które przez lata dawały radość mieszkańcom i przyjezdnym.
Dom państwa Jasików w Krapkowicach od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów świątecznych spacerów. Wszystko zaczęło się w 2002 roku. Jak wspomina Henryk Jaschik, pomysł narodził się z prostej ciekawości.
- Jak kiedyś były posesje oświetlone, to jeździliśmy po okolicy, oglądaliśmy. I dopiero później rozpocząłem - od trzech tysięcy lampek. To się dokładało stopniowo - opowiada.
Z roku na rok iluminacja rosła. W 2005 roku pod dom Jasików po raz pierwszy przyjechała telewizja. Od tego momentu dekoracji przybywało nieprzerwanie aż do dziś. W szczytowym momencie na posesji świeciło nawet 43 tysiące lampek. W tym roku jest ich około 40 tysięcy.
Oprócz świateł na posesji pojawiły się także krasnale, latarenki i sanie św. Mikołaja. Część elementów została kupiona, ale wiele konstrukcji powstało własnoręcznie. - Piramidy są zrobione ze sklejki i drewna, wszystko własnoręcznie. Obracają się dzięki silnikom - mówi Henryk Jaschik.
Iluminacja od lat była dostępna dla wszystkich. Brama i furtki pozostawały otwarte, a zwiedzający mogli wejść na posesję i oglądać dekoracje z bliska. - Od 21 grudnia od godziny 16 można przyjść codziennie. Zależnie od liczby ludzi nawet do 21 czy 22 - tłumaczy gospodarz.
Jak podkreśla jego żona, Eleonora Jasik, od początku wspierała tę pasję. - Widziałam, jak ludzie stroją domy, posesje. Mi się to podobało, mężowi też. A dlaczego miałam odmówić? - mówi. Początki były skromniejsze, bo nie było jeszcze technologii LED. - To były zwykłe żarówki, później węże świetlne. Dopiero z czasem przyszły inne rozwiązania - dodaje.
Reakcje odwiedzających przez lata zapadały w pamięć. - Gości było bardzo dużo, z różnych krajów świata. Wszyscy zachwyceni. Wielu mówiło, że w okolicy nie ma drugiego takiego miejsca - wspomina pani Eleonora.
Tegoroczna edycja jest jednak wyjątkowa. Ma być ostatnią w takiej formie. - Mąż jest po operacji, nie ma już siły. W tym roku dach nie jest oświetlony. Coraz trudniej to wszystko zrobić - przyznaje żona. Co będzie dalej, pozostaje otwartym pytaniem.
Jedno jest pewne - przez ponad 20 lat dom Jasików stał się symbolem świątecznej radości i przykładem pasji realizowanej konsekwentnie, własnymi rękami, z myślą o innych.
Zdjęcie (1/12)
Fot. Wojtek
Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".
Najczęściej czytane
Powiązane materiały
Polub nas!
Chmura tagów
Ogłoszenia
Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że przeglądając tę stronę wyrażasz zgodę
na zapisywanie na Twoim komputerze niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania plików
cookie.
Więcej informacji na temat plików cookie znajdziecie Państwo na stronie
polityka prywatności.
Kliknij tutaj, aby wyrazić zgodę i ukryć komunikat.
ktostamtaki: Napisała postów [825], status [rozpisany/na]
Pięknie świeci, najlepszy efekt po zachodnie słońca!