Kierowca tego jeepa najechał na dwa zderzone już samochody. Aż trudno uwierzyć, że 36-latek wyszedł z wypadku cało.
Około 23:30, na 209 kilometrze autostrady A4 w kierunku Katowic, czyli 10 kilometrów przed zjazdem na Opole, zderzyły się trzy samochody osobowe.
Kierujący oplem vectrą 39-letni mieszkaniec Krapkowic, zatrzymał samochód na lewym pasie drogi. - Następnie na ten pojazd najechał peugeot, a po chwili gdy oba samochody stały na lewym pasie ruchu, najechał na nie jeep grand cherokee, który po chwili zjechał na prawą cześć drogi i wypadł na pobocze, pod wiadukt - relacjonuje st. post. Marcin Kozieł z Komendy Miejskiej Policji w Opolu.
Zobacz także Święto Policji na Placu Wolności. Trwa rodzinny piknik w centrum Opola
W wypadku ranne zostały trzy osoby - kierowca opla, oraz dwóch pasażerów peugeota.
- Miałem dużo szczęścia, cieszę się, że żyję - komentował 36-letni kierowca jeep-a, który z tego zderzenia wyszedł cało.
Okazało się, że sprawca wypadku był pijany - stwierdzono u niego 1,1 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.


















W dyskusji: 261
Zatem ofiarom życzczę szybkiego powrotu do zdrowia. A do sprawcy kretyna i usiłujących go bronić- mam nadzieję, że koleś zgnije w więzieniu, nie wpominając o czarownych chwilach w szpitalu. Powinno się mu wystawić rachunek za leczenie jego i ofiar.
A nie piszę tego, bo nie wiem, o czym mówię. Przez pijaka nie ma już mojego wspaniałego Taty...
Dobrej nocy wam wszystkim :)