• Autor: Dagmara
    • Wyświetleń: 5111
    • Dodano: 2025-10-19 / 14:23
    • Komentarzy: 6

    Rośnie liczba pogryzień przez psy. Tragiczny finał w Zielonej Górze potwierdza problem

    (Fot. Pixabay)

    46-letni mężczyzna zmarł po brutalnym ataku trzech psów. To nie pierwszy taki przypadek w Polsce, a dane wskazują na systematyczny wzrost liczby pogryzień przez psy. Dlaczego tak się dzieje? Ekspertka tłumaczy mechanizmy agresji u zwierząt.

    W niedzielę 12 października, 46-letni kierowca ciężarówki zatrzymał się na odpoczynek przy trasie S3, niedaleko Raculi w województwie lubuskim. Wyszedł na grzyby do pobliskiego lasu. Nie wrócił. Został zaatakowany przez trzy psy należące do właściciela pobliskiej strzelnicy. Mimo podjęcia leczenia i kilku operacji, mężczyzna zmarł w szpitalu w Zielonej Górze.

    Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze zatrzymała 53-letniego właściciela psów. Usłyszy on zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu od 5 lat więzienia do dożywocia. Śledczy apelują o zglasanie się do świadków i osób, które wcześniej mogły paść ofiarą ataków tych samych zwierząt. Do prokuratury zaczęły się już zgłaszać osoby, które - jak twierdzą - w przeszłości były przez nie atakowane lub zastraszane.

    Mieszkańcy Raculi od lat ostrzegali, że na terenie strzelnicy może dojść do tragedii. Już w 2019 roku alarmowali o braku ogrodzenia, ryzyku postrzelenia osób postronnych i agresywnych psach należących do właściciela obiektu. Zgłaszali przypadki wcześniejszych ataków - pogryzione zostały między innymi matka z córką oraz młody mężczyzna, który doznał poważnych obrażeń. Mimo interwencji radnych i apeli do władz miasta, strzelnica wciąż działała, a w kwietniu tego roku prezydent Zielonej Góry zapewniał, że spełnia wymogi bezpieczeństwa. W niedzielę (12.10) psy po raz kolejny wydostały się z terenu obiektu - tym razem ich atak zakończył się śmiercią 46-letniego mężczyzny.

    Śledczy zlecili szczegółowe badania behawioralne zwierząt oraz sekcję zwłok ofiary, by potwierdzić, czy do śmierci mężczyzny przyczyniły się wyłącznie obrażenia zadane przez psy, czy także inne czynniki.

    Według danych zebranych przez Powiatowe Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne, liczba pogryzień przez psy w Polsce systematycznie rośnie. W 2019 roku zgłoszono 20 910 przypadków. W 2023 roku było ich już 35 222, a w 2024 roku - do września - ponad 33 tysiące. W samym województwie opolskim w 2023 roku zgłoszono 889 przypadków, a w 2024 - już 1011.

    Skąd taka eskalacja agresji u zwierząt? Tłumaczy psycholożka i biegła sądowa, Izabela Kadłucka.

    - Najczęstszą przyczyną pogryzień, takich bardzo dotkliwych, kiedy psy zaczynają gryźć i nie odpuszczają, jest frustracja i brak dobrostanu. Psy utrzymywane w złych warunkach lub szkolone do agresji znacznie łatwiej przekraczają barierę ataku na człowieka - mówi specjalistka.

    Zwraca uwagę na fakt, że psy komunikują swoje emocje subtelnymi sygnałami, ale wiele osób ich nie rozpoznaje. - Psy oblizują się, ziewają, odwracają głowę, zamarzają - to znaki stresu. Jeśli są ignorowane, napięcie może eskalować - tłumaczy.

    Z danych i obserwacji Kadłuckiej wynika, że większość psów, które dopuściły się śmiertelnych pogryzień, miała wcześniej historię agresji. - Jeśli właściciel raz wie, że jego pies pogryzł człowieka, powinien podjąć wszelkie środki ostrożności, by to się nie powtórzyło - dodaje.

    W przypadku tragedii pod Zieloną Górą psy mogły działać instynktownie, ale wzmocnione działaniem w grupie. - Stado psów jest szczególnie niebezpieczne. Wzajemnie się stymulują, agresja rośnie. Gdy jedno zaatakuje, reszta często podąża za nim - ostrzega behawiorystka.

    Właściciel strzelnicy nie przebywał w tym czasie na miejscu. Psy były bez opieki. - To właściciel ponosi odpowiedzialność za wychowanie i zabezpieczenie zwierząt - przypomniała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

    Z punktu widzenia ekspertki, kluczowe są warunki życia psów: regularne spacery, dostęp do pożywienia, kontakt z ludźmi i pozytywna socjalizacja. - Najbardziej niebezpieczne są psy, które gryzą i nie przerywają. Czasami uruchamiają zachowania łowieckie, bo są one dla nich formą rozładowania napięcia i... źródłem przyjemności - mówi Kadłucka.

    Na pytanie, czy psy, które raz zaatakowały człowieka, mogą być z powrotem bezpieczne dla otoczenia, ekspertka odpowiada ostrożnie: - Takie psy już wiedzą, co to znaczy ugryźć człowieka. Mogą to powtórzyć. Nawet jeśli trafią do nowych domów i przejdą szkolenie, ryzyko pozostaje.

    Zagrożenie nie dotyczy wyłącznie dorosłych. - Dzieci są najczęściej gryzione w twarz, a dorośli w kończyny. To często kończy się nie tylko bliznami fizycznymi, ale też traumą i długotrwałym leczeniem - dodaje ekspertka.

    Tragiczne wydarzenie w Raculi jest kolejnym sygnałem alarmowym. Rosnąca liczba pogryzień to złożony problem - od niewiedzy właścicieli, przez brak reakcji na wcześniejsze sygnały, po zaniedbania w opiece. Każdy przypadek, zwłaszcza tak dramatyczny jak ten, powinien prowadzić do refleksji i systemowych zmian w zakresie odpowiedzialności za zwierzęta.
    reklama

    Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    2025-10-19 16:26:06 [194.29.182.*] id:1685389  
    KK 35947: Napisał postów [4281], status [VIP] Reputacja
    Słuchaj, ta narracja jest do bani , sam miałem w życiu kilka psów w tym cztery owczarki , wszystkie były super psami ale każdy miał swój charakter i swoje fochy oraz "odbicia" pomimo podobnego prowadzenia każdego z nich jeden był totalnym debil@ m i niestety musiał siedzieć odgrodzony od ludzi bo był niebezpieczny podobnie jak jego rodzeństwo z tego samego miotu wychowywane przez innych ludzi, więc powiedz mi proszę jak się to ma do twojego twierdzenia.?

    Nick:
    Treść:
    Pokaż - Ukryj  Odpowiedzi [3]
    2025-10-19 16:28:27 [194.29.182.*] id:1685390  
    KK 35947: Napisał postów [4281], status [VIP] Reputacja
    Nie tu , miało być do ombre...
    2025-10-19 19:53:53 [194.29.183.*] id:1685392  
    ombre: Napisał postów [20981], status [VIP] Reputacja
    Nad psem zwłaszcza dużym trzeba pracować od szczeniaka i każdego psa można można wychować.Udowodnił już to ruski uczony Pawłow.Pies jak każde stworzenie ma swój charakter jeden uczy się szybko i łatwo a nad innym trzeba dłużej popracować. Odizolowanie i zamknięcie w kojcu to nalprostrzy sposób by z psa zrobić bestię.
    2025-10-19 21:56:03 [194.29.182.*] id:1685393  
    KK 35947: Napisał postów [4281], status [VIP] Reputacja
    Jak już pies jest skrzywiony powiedzmy genetycznie to guzik zrobisz i w takim przypadku odizolowanie jest jedynym skutecznym sposobem na nienarobienie sobie kłopotów , ten mój wariat co prawda w kojcu nie siedział ale między ludzi się nie nadawał i koniec , miał swój kawał podwórka i tam miał wybieg , jak już wspomniałem miałem kilka psów z tym jednym nie dało się dojść do ładu podobnie jak z jego rodzeństwem tyle że od jednego z nich właściciel skończył na "szwalni" ja na szczęście nie choć zapędy gnojek miał....
    2025-10-19 15:41:09 [194.29.182.*] id:1685387  
    KK 35947: Napisał postów [4281], status [VIP] Reputacja
    Bo jak pies durny to powinien siedzieć na łańcuchu albo w klatce i wtedy nie ma problemu dla osób postronnych ale oczywiście tak nie można bo kundel też ma swoje prawa i najlepiej żeby zamiast do roboty to cały czas siedzieć i go miziać po jajkach żeby się nie stresował jak to robią te stare peciary bez zajęcia i rodziny.

    Nick:
    Treść:
    Pokaż - Ukryj  Odpowiedzi [1]
    2025-10-19 15:48:11 [194.29.183.*] id:1685388  
    ombre: Napisał postów [20981], status [VIP] Reputacja
    Nie ma durnych psów są tylko durni właściciele.