Pierwsza połowa meczu nie znamionowała porażki drużyny gospodarzy. Niebiesko-czerwoni kontrolowali grę, często utrzymując się przy piłce, przy okazji
oddając kilka celnych strzałów na bramkę gości. Szczególnie groźnym w polu karnym Victorii był Wojciech Ścisło, który zmarnował idealną sytuację bramkową pudłując z bliskiej odległości strzałem głową. Goście ograniczali się jedynie do kontrataków i skutecznie bronili dostępu do własnej bramki.
W drugiej odsłonie goście nieco śmielej zapędzali się pod bramkę Oderki, co zaowocowało kilkoma rzutami wolnymi w obrębie pola karnego Oderki. Po jednym z nich padła bramka, jak się później okazało zwycięska. Do końca meczu gospodarze starali się doprowadzić do wyrównania, a najbliższym tego celu był Tadeusz Tyc, który zmarnował dwie doskonałe sytuacje.
Zobacz także Nie żyje kierowca, który doprowadził do tragedii, w której śmierć ponieśli ojciec i syn
rep: Sebastian Bergiel

W dyskusji: 126
- Drażni mnie to "ś" na końcu. Takie "ś" jest pedalskie, ciotowate i w ogóle!... Od dzisiaj koniec z misiem. Jestem Niedźwiedź!!! Bo powiadam wam:
- Kto ma "ś" na końcu, ten fujara i gej. Amen.
Łoś zorientowawszy się w beznadziei sytuacji, bo wszak łoś to łoś i nic nie poradzisz, w panice szarpie za ramię Rysia:
- Ej, kurna, powiedz coś, Ryś. Przecież my nie geje, prawda?! No powiedz coś...Ryś!...
Na to ryś dostojnie:
- Ryszard, pedale, Ryszard...
PROWOKACJA zawodników drużyny gości po zdobyciu przez nich gola była przyczyną kierowanych w ich stronę bardzo słusznie niecenzuralnych tekstów. To nie powód porażki. M.i.n. gest kozakiewicza skierowany w stronę sektora "A" to nie jest naturalne wyrażenie radości.