- Autor: Greg
- Wyświetleń: 34959
- Dodano: 2010-04-10 / 10:24
- Komentarzy: 726
Prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie
Na pokładzie samolotu była para prezydencka. Jak podaje gubernator okręgu smoleńskiego nikt nie przeżył katastrofy. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych mówi, że na pokładzie było 88 gości.
Wiadomo, że zginął prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką. W takiej sytuacji, zgodnie z konstytucją władzę w państwie przejmuje Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Zobacz także Opolskie Orły odebrały wyróżnienia za osiągnięcia w nauce, sporcie i kulturze
Rządowy samolot TU-154 przy podejściu do lądowania zahaczył skrzydłem o drzewa i rozbił się. Katastrofa miała miejsce chwilę przed godziną 9. Na pokładzie samolotu byli – oprócz prezydenta z małżonką - również wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, szef Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek, szef IPN Janusz Kurtyka, wielu posłów, a także wielu generałów dowodzących polskim wojskiem.
W związku z tragedią premier Donald Tusk zwołał nadzwyczajne posiedzenie sejmu.
Źródło: TVN24
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola

W dyskusji: 726
Może nie przepadałem za nim za jego kadencji ale uważam że teraz po jego śmierci należy mu się pełen szacunek jako głowie państwa. Nie mam nic na sumieniu
Kaczyńskiego.
Rydzyk ze swoją świtą oskarża rząd i PO -
www+GlosRydzyka+blox+pl (zamiast + wpisz . )
Górski oskrża Rosję - naszdziennik+pl
Już stadion ma być imienia Kaczyńskiego, w Bydgoszczy most jego imienia... co z tą Polską ??
"niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys"
(Zbigniew Herbert, Przesłanie Pana Cogito, fr.)
Był taki moment kilkanaście miesięcy temu, kiedy
wydawało się, że nagonka na prezydenta Polski
przejawiająca się w inwektywach, manipulacjach,
kłamstwach, wymownych przemilczeniach i
małostkowych uszczypliwościach autorstwa
promomowanych w mediach polityków, a często i
samych dziennikarzy - że ta nagonka osiągnęła
poziom, za którym jest już wyłącznie medialny lub
polityczny impeachment. Pomyślałem sobie, że chyba
tylko jakaś tragedia, zwłaszcza przedwczesna
śmierć prezydenta jest w stanie postawić temu
tamę. I zastanawiałem się wtedy - horrible dictu!
- jak by to było gdyby umarł prezydent. I - muszę
przyznać - nie byłem sobie w stanie tego
wyobrazić.
Od wczorajszego ranka miota się we mnie cała masa
uczuć, jest wśród nich żal, obawa o stan państwa,
przerażenie i niezrozumienie sensu. Ale pośród
tych uczuć, które mi towarzyszą najsilniejszym
jest nieustające, przytłaczające, obezwładniające
poczucie niesprawiedliwości. Niesprawiedliwości na
wielu poziomach. Na tym najniższym, wydawałoby się
- trywialnym - poziomie odczułem ją otwierając
internet. Okazało się, że nagle, w godzinie
śmierci Lecha Kaczyńskiego wiodące portale
internetowe jednak posiadają fotografie głowy
państwa bez rozbieganego spojrzenia, wyłupiastych
oczu, rozchylonych nienaturalnie ust, ułożonych
nieforemnie dłoni. Czy wcześniej serwery tych
portali, a także wiodącej telewizji informacyjnej
w Polsce nie zawierały tych zdjęć? Panie
dziennikarzu, panie redaktorze, czy wcześniej nie
mogłeś pokazywać milionom Polaków ich prezydenta w
pozie godnej? Włączyłem wiodącą telewizję
informacyjną, która nadaje kompilację doskonałych
autoironicznych, bystrych bon-motów prezydenta
nagranych "off the record". Okazuje się, że myśmy
z tej strony Lecha Kaczyńskiego nie znali, a
przecież te nagrania tam cały czas były! Dlaczego
więc wiodąca telewizja prywatna położyła główną
zasługę w wykreowaniu prezydenta na gbura?
Najpopularniejsza dziennikarka polityczna w
Polsce, na antenie czołowej stacji prywatnej,
pogrążona w nieutulonym żalu opisuje swój
wczorajszy poranek, pełen łez i smutku.
Jednocześnie konstatuje, że chciałaby aby ta
tragedia "zmieniła coś w Polakach", ale sugeruje,
że będzie to trudne, gdyż kiedy przyszła pod Pałac
Prezydencki zapalić znicz, to podszedł ktoś do
niej z motłochu, nazwał "ścierką" i kazał się
"wynosić". Ta sama dziennikarka w ostatnich kilku
miesiącach dała co najmniej kilkanaście razy w
swych programach telewizyjnych i radiowych
najlepszy czas antenowy człowiekowi o
charakterystyce kanalii. Człowiekowi, który między
innymi nazywał Lecha Kaczyńskiego "trupem na
wrotkach", "półmartwym", insynuował mu różnorakie
choroby, w tym psychiczne i alkoholizm, o
drobniejszych kwestiach nie wspominając. Człowiek
ten wprost swoją aktualną misję w polityce
określał jako "pozbycie się Kaczyńskiego" -
wiodąca dziennikarka polityczna w Polsce, którą
motłoch nie zaakceptował pod Pałacem, ma swój
największy wkład w promowanie tej kanalii. Nie
odmawiam jej prawa do żałoby po zmarłym
prezydencie. Ale jej tout court nie wierzę. Nawet
jeśli w tej niewierze błądzę, to jest to błądzenie
usprawiedliwione jej dotychczasową metodyczną
pracą nad deprecjonowaniem głowy państwa
polskiego. I jest jej kolega redakcyjny, który z
poważną miną mówi o stracie jaką odczuwa, a który
w pierwszym wydaniu serwisu informacyjnego pod
swoim kierownictwem kazał wycofać z pierwszej na
ostatnią pozycję informację o tym, że prezydent
odznaczył orderem Annę Walentynowicz. Jaka to dla
niego strata? Przecież to był prezydent, którego
miejsce w twoim programie było tuż przed prognozą
pogody! A jak się czuje ich kolega ze stacji
państwowej, dziennikarz roku, którzy czytając
nagłówki opiniotwórczej prasy turlał się ze
śmiechu powtarzając "borubara", "irasiada"
wypowiadanych przez "niskopiennego"prezydenta? A
największa gazeta, która te nagłówki drukowała i
była w stanie posunąć się nawet do kłamstw i
przestępczych - nieprawdziwych, jak się oczywiście
okazało - zarzutów, ma dziś najpiękniejszą szatę
graficzną ze wszystkich żałobnych wydań. Jak dziś
oni wszyscy się czują, lub jak powinni się czuć
gdyby posiadali sumienie, widząc od
kilkudziesięciu godzin to, co jest ważne, widząc
tchnienie Absolutu w niesłychanym żywiole
symboliki (wieloznacznej) tej tragedii - w obliczu
tych wszystkich litrów atramentu wylanego, ton
papieru zadrukowanego i terabajtów informacji o
przejęzyczeniach, gafach, wyglądzie głowy państwa
i Bóg wie czym jeszcze? Jak powinni się czuć?
Kandydat na prezydenta, wykonujący właśnie funkcje
głowy państwa, eksponowany w mediach od wczoraj z
racji swych konstytucyjnych kompetencji, zwraca
się z "orędziem do narodu" , apelując o jedność
ponad podziałami. I - proszę mi wybaczyć, jestem
zwykłą mendą - za każdym razem gdy widzę jego
doskonale upudrowaną twarz na tle biblioteczki i
białoczerwonej flagi, wraca mi obraz sprzed roku,
kiedy to prezydent RP, jako jedyny, jak się
wydaje, rozumiejąc sytuację geopolityczną
przebywał na terenie Gruzji zaatakowanej przez
Rosję. Kolumna prezydencka została ostrzelana
przez patrol rosyjski, a obecny
kandydat-marszałek-prezydent wielce rozbawiony
opowiadał o "zabawie w żołnierza", "dzikiej
eskapadzie" prezydenta, kwitując: "jaka wizyta,
taki zamach". Dziś maszeruje na czele konduktu
żałobnego i ogłasza żałobę narodową "z powodu
katastrofy rządowego samolotu". A nie dlatego, że
zginął Lech Kaczyński, głowa państwa, wybitny
człowiek?
I jest jego kolega klubowy, wybitny specjalista od
much i muszek, którego nienawiść do "kaczyzmu"
pochłonęła bez reszty, który ilością inwektyw i
chamstwa przebił bodaj wszystkich. W kondukcie,
zalani łzami kroczą przedstawiciele Partii Władzy,
którzy okazywali dumę z wykradzenia samolotu
prezydenckiego i uziemienia głowy swojego państwa
w domu, którzy skandowali tłumnie "były prezydent
Lech Kaczyński", ludzie, którzy nawet kosztem
wizerunku Polski za granicą opluwali polskiego
prezydenta W żałobnym pochodzie nie mogło
zabraknąć także "legendy Solidarności", który -
ze znaną już skromnością - oświadczył, że
"wybacza"Lechowi Kaczyńskiemu. Co takiego wybacza
prezydentowi, który pod każdym względem bił go na
głowę, a którego prostacko wyzywał, naśmiewając
się także z jego małżonki? Jakie ma prawo do
"wybaczania" czegokolwiek temu człowiekowi?
Jeszcze nie ostygło ciało prezydenta, a
kandydat-marszałek-prezydent dosłownie w kilka
godzin wprowadził do pałacu swojego - nomen omen -
namiestnika. Nikt nie zauważa dwuznaczności w tym,
że gestorem dokumentacji dotyczącej aneksu do
likwidacji WSI jest jeden z prawdopodobnych
bohaterów tego dokumentu. Jeszcze nie dotarło do
nas ciało szefa IPN, a - jak mówił dziś któryś z
"pisowskich"dziennikarzy - jego zastępczyni
podejmuje już jakieś decyzje. Do czego się tak
spieszą? Czy to nie nasuwa skojarzeń z mało
lubianymi zwierzętami na sawannie? Co będzie
potem? Teraz już nietrudno to sobie wyobrazić.
Nie odmawiam nikomu prawa do żałoby, ale pozwólcie
zachować mi prawo do niewiary w Waszą szczerość.
Solidnie żeście na to zapracowali.
Zgnoił NASZ Prezydent RP (nie zależnie na kogo się głosowało) wraz z małżonką oraz politykami, żołnierzami i duchownymi – jest to na pewno niepowetowana strata dla Polski.
Stanowiska obejmą nowi ludzie i życie potoczy się dalej, ale w rodzinach ofiar straty pozostaną … :(
Wyrazy współczucia dla wszystkich dotkniętych bezpośrednio tą katastrofą.