- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 5720
- Dodano: 2008-02-15 / 11:39
- Komentarzy: 64
Fałszywa katechetka w Głuchołazach
Takich świństw nie robi się swojemu szefowi - mówi Piotr Pudelko, dyrektor gimnazjum nr 2 w Głuchołazach, gdzie od kilkunastu lat Małgorzata D. uczy religii.
Dyrektor się denerwuje, bo teraz z oszustwa katechetki tłumaczyć będzie się cała szkoła. - Kłamstwo ma zawsze krótkie nogi - dodaje.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Prudniku na początku lutego tego roku. Dyrekcja gimnazjum przypuszcza, że autorem anonimowego donosu jest ktoś z grona pedagogicznego. Anonim napisał, że zatrudniona na stanowisku nauczyciela religii pani D. dopuściła się oszustwa i poświadczyła nieprawdę oraz czerpie korzyści należne pracownikowi z tytułem magistra, którego tak naprawdę nie ma.
Zobacz także Zdarzenie z udziałem pięciu pojazdów we Wrzoskach. Jeden z kierowców zabrany w kajdankach
- Jeżeli faktycznie posłużyła się sfałszowanym dokumentem, to jest przestępstwo, za które grozi do pięciu lat więzienia - informuje prokurator Janusz Aniszewski z Prudnika. - Na razie jednak nie wiemy, jak sprawa wygląda. Przekazaliśmy ją do wyjaśnienia głuchołaskiej policji.
Bardziej poinformowana jest szkoła i gminny wydział oświaty.
- Dyplomu ukończenia studiów tej pani nikt nie widział - mówi Krystyna Kubiszyn, szefowa głuchołaskiego wydziału oświaty. - Angaż z wyższym uposażeniem dostała na podstawie zaświadczenia z kurii. A na dokumencie napisano "magister”.
Małgorzata D. została skierowana do pracy w szkole przez biskupa. Co kilka lat to właśnie kuria wystawiała jej zaświadczenie o przedłużeniu angażu. Pod tym ostatnim, z dopiskiem "magister”, również podpisał się biskup.
- A ona to wykorzystała, przemilczając oszustwo - dodaje dyrektor Pudelko. - Nie miałem podstaw, by nie wierzyć nauczycielowi, który pracuje u mnie od lat.
Małgorzata D. faktycznie studiowała. Wszyscy w szkole wiedzieli, że robi studia uzupełniające. Przed obroną pracy magisterskiej nawet świętowała z nauczycielami.
- Była kawa, ciastka - wspomina Pudelko. - A później żadnej informacji, że na samej obronie coś nie poszło. Nie dała po sobie poznać. Może głupio jej było...
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
Angaż katechetki zmieniono we wrześniu 2006 roku, podwyższając jej wypłatę o około 250 złotych brutto. O dyplom nikt się nie upominał. Pudelko płaciłby więcej Małgorzacie D. pewnie do dziś, gdyby nie rozmowa z jednym z księży. To było w sierpniu 2007 roku, czyli kilkanaście miesięcy po zmianie angażu dla katechetki.
- Ksiądz poradził mi, żebym zapytał nauczycielkę o dyplom - opowiada Pudelko. - Wierzyć mi się nie chciało, że mogłaby zrobić jakiś przekręt, ale wezwałem ją do
siebie.
Podczas rozmowy z dyrektorem kobieta przyznała się do oszustwa, była roztrzęsiona i biła się w piersi, że więcej takiego błędu nie popełni.
Pudelce jest przykro, bo Małgorzata D. była dobrym pracownikiem. Jest rzecznikiem praw ucznia, opiekuje się samorządem, pilnuje zmian w statucie szkoły. Jej osiągnięcia dostrzegły nawet władze gminne, które w październiku ubiegłego roku chciały wyróżnić katechetkę nagrodą burmistrza.
Więcej czytaj w NTO.pl
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
W dyskusji: 64
lUDZIE KTUŻY LEDWIE MIELI SZKOŁEM SREDNIOM , BES MAGISTRA I WES SPECJALIZACIJI .
I OTO WIDZICIE ZE NAWET PISAĆ NIE POTRAFIEM.
Ta katechetka jest osobą, która potrafi rozmawiać z młodzieżą, jest przez nich lubiana i szanowana.
A co do dyrektora- jest to bardzo lubiany i szanowany człowiek, po prostu jest otwarty na innych ludzi, a te oszczerstwa rzucane pod jego adresem są nieprawdziwe!
ks Lucjan Dobronek
katehetka - brawo za odwagę, ale powinnaś wynagrodzić to uczniom, którzy pracowali na ciebie, bo tak cię składa, że to ucznie muszą słuchać tych wszystkich bredni, a nauczyciele zgarniają za to forsę...i gdzie tu sprawiedliwość???? pozdro dla wszystkich uczniów