- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 6194
- Dodano: 2008-02-15 / 11:39
- Komentarzy: 64
Fałszywa katechetka w Głuchołazach
Takich świństw nie robi się swojemu szefowi - mówi Piotr Pudelko, dyrektor gimnazjum nr 2 w Głuchołazach, gdzie od kilkunastu lat Małgorzata D. uczy religii.
Dyrektor się denerwuje, bo teraz z oszustwa katechetki tłumaczyć będzie się cała szkoła. - Kłamstwo ma zawsze krótkie nogi - dodaje.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Prudniku na początku lutego tego roku. Dyrekcja gimnazjum przypuszcza, że autorem anonimowego donosu jest ktoś z grona pedagogicznego. Anonim napisał, że zatrudniona na stanowisku nauczyciela religii pani D. dopuściła się oszustwa i poświadczyła nieprawdę oraz czerpie korzyści należne pracownikowi z tytułem magistra, którego tak naprawdę nie ma.
Zobacz także Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
- Jeżeli faktycznie posłużyła się sfałszowanym dokumentem, to jest przestępstwo, za które grozi do pięciu lat więzienia - informuje prokurator Janusz Aniszewski z Prudnika. - Na razie jednak nie wiemy, jak sprawa wygląda. Przekazaliśmy ją do wyjaśnienia głuchołaskiej policji.
Bardziej poinformowana jest szkoła i gminny wydział oświaty.
- Dyplomu ukończenia studiów tej pani nikt nie widział - mówi Krystyna Kubiszyn, szefowa głuchołaskiego wydziału oświaty. - Angaż z wyższym uposażeniem dostała na podstawie zaświadczenia z kurii. A na dokumencie napisano "magister”.
Małgorzata D. została skierowana do pracy w szkole przez biskupa. Co kilka lat to właśnie kuria wystawiała jej zaświadczenie o przedłużeniu angażu. Pod tym ostatnim, z dopiskiem "magister”, również podpisał się biskup.
- A ona to wykorzystała, przemilczając oszustwo - dodaje dyrektor Pudelko. - Nie miałem podstaw, by nie wierzyć nauczycielowi, który pracuje u mnie od lat.
Małgorzata D. faktycznie studiowała. Wszyscy w szkole wiedzieli, że robi studia uzupełniające. Przed obroną pracy magisterskiej nawet świętowała z nauczycielami.
- Była kawa, ciastka - wspomina Pudelko. - A później żadnej informacji, że na samej obronie coś nie poszło. Nie dała po sobie poznać. Może głupio jej było...
Zobacz także Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
Angaż katechetki zmieniono we wrześniu 2006 roku, podwyższając jej wypłatę o około 250 złotych brutto. O dyplom nikt się nie upominał. Pudelko płaciłby więcej Małgorzacie D. pewnie do dziś, gdyby nie rozmowa z jednym z księży. To było w sierpniu 2007 roku, czyli kilkanaście miesięcy po zmianie angażu dla katechetki.
- Ksiądz poradził mi, żebym zapytał nauczycielkę o dyplom - opowiada Pudelko. - Wierzyć mi się nie chciało, że mogłaby zrobić jakiś przekręt, ale wezwałem ją do
siebie.
Podczas rozmowy z dyrektorem kobieta przyznała się do oszustwa, była roztrzęsiona i biła się w piersi, że więcej takiego błędu nie popełni.
Pudelce jest przykro, bo Małgorzata D. była dobrym pracownikiem. Jest rzecznikiem praw ucznia, opiekuje się samorządem, pilnuje zmian w statucie szkoły. Jej osiągnięcia dostrzegły nawet władze gminne, które w październiku ubiegłego roku chciały wyróżnić katechetkę nagrodą burmistrza.
Więcej czytaj w NTO.pl
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
W dyskusji: 64
lUDZIE KTUŻY LEDWIE MIELI SZKOŁEM SREDNIOM , BES MAGISTRA I WES SPECJALIZACIJI .
I OTO WIDZICIE ZE NAWET PISAĆ NIE POTRAFIEM.
Ta katechetka jest osobą, która potrafi rozmawiać z młodzieżą, jest przez nich lubiana i szanowana.
A co do dyrektora- jest to bardzo lubiany i szanowany człowiek, po prostu jest otwarty na innych ludzi, a te oszczerstwa rzucane pod jego adresem są nieprawdziwe!
ks Lucjan Dobronek
katehetka - brawo za odwagę, ale powinnaś wynagrodzić to uczniom, którzy pracowali na ciebie, bo tak cię składa, że to ucznie muszą słuchać tych wszystkich bredni, a nauczyciele zgarniają za to forsę...i gdzie tu sprawiedliwość???? pozdro dla wszystkich uczniów