- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 5573
- Dodano: 2008-01-09 / 13:01
- Komentarzy: 76
Wierzbięcice: Bo my jesteśmy mafią...
Do bandyckiego napadu z użyciem kastetu doszło z końcem grudnia. Ofiarą trzech młodych pijanych mężczyzn padło dwóch braci oraz nowe audi. Obaj mężczyźni zostali dotkliwie pobici. Jeden z nich miał szytą głowę rozbitą kastetem. Ucierpiał też samochód. Porozbijane szyby, uszkodzona metalowym koszem na śmieci karoseria.
To my, mafia!
Zobacz także Opolskie Orły odebrały wyróżnienia za osiągnięcia w nauce, sporcie i kulturze
Sprawcą brutalnego pobicia i uszkodzenia auta był 21-letni Mateusz, mieszkaniec Kępnicy oraz dwóch braci B. z Hajduk Nyskich w wieku 15 i 13 lat. Dwóch napastników zostało zatrzymanych przez policję kilkanaście minut po napaści. 21-latek miał 2,06 promila alkoholu, 15-latek 1,80. Trzeci, najmłodszy bandyta zdołał uciec, ale po kilkudziesięciu minutach również został zatrzymany.
Cała trójka wcześniej z jeszcze jednym kolegą w Hajdukach wypiła cztery szampany i cztery butelki (po 0,7 l) wódki. Po jednej na głowę. Mając już niezły humor, pożegnali jednego kolegę i wybrali się w odwiedziny do Wierzbięcic. Postanowili jeszcze w starym roku odwiedzić narzeczoną jednego z nich. Przez miejscowość szli całą szerokością jezdni, nie przepuszczając żadnego samochodu. Tego wieczoru wszystko było ich. Krzyczeli - To my, mafia rządzimy w Wierzbięcicach!
Bił kastetem po głowie.
W sobotę wieczorem, do domu w okolicach Wierzbięcic samochodem audi wracało dwóch braci. Wraz z nimi była nastoletnia dziewczynka, córka jednego z braci. Wjechali do Wierzbięcic. Niedaleko kościoła, na środku drogi, stał mężczyzna i coś pił z butelki. - Nie mogłem przejechać obok niego, więc stanąłem i dałem klakson - opowiada starszy brat. - Wtedy odwrócił się, podszedł i z całej siły kopnął w drzwi samochodu. Może się obraził, że zakłóciłem mu spokój? Wyszedłem. Mężczyzna bez zdania racji od razu rzucił się na mnie. Siedzący w audi brat, chcąc go ratować wyskoczył na pomoc. Wtedy na niego z pięściami skoczyło stojących opodal dwóch rosłych nastolatków. Zaczęła się szarpanina. - Odskoczyłem, złapałem telefon i zadzwoniłem na policję - mówi młodszy z braci. W tym czasie trójka bandytów rzuciła się na kierowcę. - Poczułem mocne uderzenie w tył głowy. Oczy natychmiast zalała mi krew. Zacząłem uciekać. Napastnicy gonili za mną. Dopadli mnie przy drzwiach jednego z domów. Znów otrzymałem kilka ciosów.
Zobacz także Śmierć 4-letniej dziewczynki w Gogolinie. Policja zatrzymała matkę
Rozjuszeni bandyci chyba trochę się przestraszyli i zaczęli uciekać. Rozbitą i obficie krwawiącą głowę tymczasowo opatrzyła mieszkająca w pobliżu pielęgniarka. Młodszy brat wsiadł do stojącego na środku drogi samochodu i podjechał pod dom, gdzie uciekł kierowca. W aucie cały czas siedziała córeczka kierowcy, która wszystko widziała. Dziecko było przerażone i płakało. Ale rozjuszeni i oślepieni alkoholem bandyci nie zwracali uwagi na nią, bijąc jej tatę i wujka.
Demolka audi
Kiedy bracia w jednym z domów byli opatrywani, dwóch pijanych nieletnich szukało pojazdu. Gdy znaleźli, ze wściekłością zaczęli go demolować. Wyrwanymi z płotu sztachetami wybili szyby. Jeden z nich złapał stojący pod domem metalowy pojemnik na śmieci i zaczął nim walić po audi. - Całe szczęście, że córka była z nami a nie została w samochodzie - mówi najbardziej poszkodowany mężczyzna.
Bandytom nie przeszkadzało, że świadkami całego zajścia było wielu mieszkańców Wierzbięcic. Niestety nikt nie ruszył na pomoc ofiarom.
Po niespełna dziesięciu minutach od powiadomienia przyjechały dwa policyjne patrole. Pierwsi byli wywiadowcy. Od razu zaczęli ich szukać. Po chwili nadjechał patrol z prewencji. Ktoś z mieszkańców powiedział, że widział dwóch napastników jak szli w kierunku Damaszkowic. W poszukiwanie za nimi ruszył radiowóz, w którym był mieszany patrol męsko - damski oraz jeden z pokrzywdzonych. Z daleka ujrzeli na drodze trzech mężczyzn jadących motorowerem. Krótka pogoń i chwilę później bandyci zakuci byli już w klatce w radiowozie.
21-letniemu, najbardziej agresywnemu bandycie, który podczas bójki używał kastetu otrzymanego "na Mikołaja" grozi kara do ośmiu lat więzienia. Nieletni, 13-sto i 15-sto letni chłopcy odpowiedzą przed sądem rodzinnym. Starszy z nich jest już notowany w policyjnych kartotekach i kilkakrotnie wchodził w kolizje z prawem.
Zobacz także Chwila nieuwagi czy zasłabnięcie? Auto zakończyło jazdę na ogrodzeniu
Autor: JOTPE
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
W dyskusji: 76
ZENADA