Dariusz Michalczewski nie zostawił na organizatorach gali boksu w Opolu suchej nitki.(Fot: archiwum)
Zobacz takze Uwaga kierowcy! A4 zablokowana. Wyznaczono objazd
Znany pięściarz, od kilku lat już na sportowej emeryturze, na swoim blogu regularnie komentuje bieżące wydarzenia ze świata boksu, głównie krajowego. Popularnego "Tigera" wyraźnie poruszyły wydarzenia ostatniej soboty w Opolu.
Przypomnijmy. Po ostatnim gongu w walce Marcina Rekowskiego i Olivier'a McCall'a wydawało się, że całkiem zasłużenie, w górę powędrowały rękawice Amerykanina. Konferansjer wykrzyczał, że to Polak wygrał, ale w tym samym momencie sędzia ringowy uniósł w górę rękę Amerykanina. Po chwili obaj bokserzy ponownie stanęli na środku ringu i tym razem sędzia Mirosław Brózio wskazał wygraną Rekowskiego. Po kolejnych kilku minutach zweryfikowano punktowanie walki i ostatecznie uznano zwycięstwo Olivier'a McCall'a.
Zobacz takze Pijany kierowca odpowie za wypadek w Murowie. Ranni żona i 6-letni syn
- Przecież to są jakieś jaja! - ocenia Michalczewski. - Gdy widzę te gale pokazywane przez Polsat, to wstydzę się, że boksowałem. Dziwię się tej stacji, że pokazuje pięściarstwo na tak nędznym poziomie. Gala w Opolu to nawet nie był nędzny kabaret, to było bokserskie Bollywood. Jestem przekonany, że prezes Solorz tego nie ogląda, bo gdyby widział, co jest pokazywane w jego telewizji, nie zgodziłby się na coś takiego. Czas przestać się oszukiwać. To nie jest boks. To jest obraz nędzy i rozpaczy – dodaje "Tiger".
Z kolei organizatorzy gali na łamach mediów zupełnie zbagatelizowali zamieszanie z werdyktem w w Opolu tłumacząc, że takie pomyłki są wpisane w boks.







Hubertus: Napisał postów [31296], status [VIP]
...pamiętne walki Pana Michalczewskiego z Rocky Rocciano ...za to go lubię!!!...