- Autor: Greg
- Wyświetleń: 24172
- Dodano: 2013-06-25 / 20:10
- Komentarzy: 257
Bohaterka seksafery przerywa milczenie. Zobacz rozmowę.
Nadkomisarz Katarzyna Szawdylas w pierwszych słowach wywiadu, nagranego przez reportera "Uwagi" TVN zaprzecza, jakoby miała być kochanką byłego komendanta wojewódzkiego policji Leszka Marca. - To jest zwykłe pomówienie. Znam te 18 minut z doniesień medialnych (chodzi o nagranie rozmowy policjantki z komendantem, przesłane do mediów - przyp. red.), natomiast źródłowego nagrania nie znam. Nie wiem, w jakim zakresie jest to zapis autentyczny, a w jakim został zmanipulowany - mówi Katarzyna Szawdylas.
Pytana o konkretne wątki z ujawnionego przez dziennikarzy stenogramu, w których mowa jest m.in. o seksie tradycyjnym oraz oralnym uprawianym z prezerwatywą i bez odpowiada: - To, że rozmawiamy w taki sposób, w jaki rozmawiamy to jest wynik tego, że organizacja, jaka jest zdominowana przez mężczyzn po prostu ma. W tej firmie to przełożeni nadają ton i to oni stosują pewną retorykę. Ale to nie znaczy, że myśmy rozmawiali o naszych kontaktach seksualnych - tłumaczy policjantka.
Zobacz także Węzeł Opole Zachód czekają duże zmiany. Obecne rozwiązanie przejdzie do historii
Policjantka zaprzecza też doniesieniom, mówiącym o tym, że to ona stoi za nagraniem. - Ja miałabym nagrać szefa? - dziwi się. Nie wierzy też, że nagrania dokonał sam komendant. - Przestępcy upublicznili to nagranie - mówi Katarzyna Szawdylas.
Szawdylas podkreśla też, że jej wysokie stanowisko w komendzie niejednokrotnie było obiektem zawiści i nieżyczliwych uwag. - Ja swoje miejsce w hierarchii zarobiłam kompetencjami, głową - argumentuje.
- Czuję się zdyskryminowana i zdeptana, bo to wygląda tak, jakby moja organizacja stosowała filozofię czarnej owcy: jest ta kobieta, ona jest niedobra i trzeba się jej pozbyć. A my jesteśmy "okej" - mówi z żalem funkcjonariuszka. Dodaje też, że w tej trudnej sytuacji wspiera ją rodzina.
Na koniec policjantka mówi, że chciałaby wrócić na swoje stanowisko pracy. - Do pracy, którą kocham, której oddałam kawał życia i zaangażowania, którą uwielbiam.
Zobacz także Artykuł czytelnika: Zaparkowałem i poszedłem po bilet. Czuję się oszukany AKTUALIZACJA
Przypomnijmy, miesiąc temu media opublikowały nagranie rozmowy komendanta wojewódzkiego policji Leszka Marca z naczelniczką wydziału komunikacji społecznej Katarzyną Szawdylas, w której wątki służbowe przeplatały się z wątkami osobistymi. Po ujawnieniu rozmowy szef opolskiego garnizonu został natychmiast odwołany ze stanowiska i przeszedł na emeryturę, otrzymując 80 tysięcy złotych odprawy oraz miesięczną emeryturę w kwocie 10 tysięcy złotych. Policjantka została dyscyplinarnie zawieszona w czynnościach służbowych. O jej losie zdecyduje nowy komendant wojewódzki, którego poznamy pod koniec lipca.
Zobacz fragment rozmowy w programie "Uwaga" TVN:
Cały reportaż można obejrzeć pod linkiem:
UWAGA TVN: Seksafera w policji. "Nie spałam z komendantem".
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
26 października
Pełnia Księżyca Myśliwych. Co warto robić, a czego unikać według dawnych wierzeń?
30 października
Race na trybunach podczas meczu Odry ze Śląskiem. Policja prowadzi czynności
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO

W dyskusji: 257
Nastepnie polozyl sie na odzial psychiatryczny udajac debila a reszte zalatwila corunia. Taka to pozadna rodzinka.
Panie Nowak, jak babcię kocham, przez całą noc oka nie zmrużyłem.
- Dam ci 100 zł, jeśli pozwolisz, żebym wziął cię od tyłu.
Ale koleżanka powiedziała NIE. Komendant odpowiedział:
- Będę szybki, rzucę pieniądze na podłogę, ty się pochylisz, a ja skończę zanim zdążysz je podnieść!
Ona pomyślała chwilę i w końcu stwierdziła, że musi skonsultować się ze swoim mężem. Zadzwoniła do niego i opowiedziała mu, o co chodzi. Mąż odpowiedział:
- Zażądaj od niego 200 zł. Podnieś je szybko, on nawet nie zdąży ściągnąć spodni. Koleżanka się zgodziła. Pół godziny później jej mąż ciągle czekał na telefon. W końcu po 45 minutach sam do niej zadzwonił i spytał co się stało.
- Ten sukinsyn użył monet!
Mama Madzi mówiła o porwaniu, wypadku a teraz oskarżona jest o morderstwo.
Ta pani mówi, że nic nie było, potem powie, że to po alkoholu a na koniec, że to po prostu lubi i nie widzi w tym nic złego...