Jesienią Odra wygrała na własnym stadionie ze Skrą Częstochowa 5:0. W rewanżu podopiecznych Dariusza Żurawia stać było na strzelenie tylko 1 bramki a spotkanie zakończyło się remisem.
Piątkowe zmagania przy ulicy Loretańskiej w Częstochowie goście zaczęli z wysokiego C. W 6. minucie piłkarze trenowani przez Dariusza Żurawia przeprowadzili akcję marzenie, po której w pełni zasłużenie cieszyli się ze strzelonej bramki. Najpierw z lewego skrzydła płaskie podanie w okolice 16 metra pola karnego Skry posłał Lukas Klemenz. Michał Filipowicz futbolówkę bez przyjęcia odegrał do Tomasza Wawrzyniaka, a ten najpierw spokojnie ją przyjął a następnie będąc oko w oko z bramkarzem miejscowych otworzył wynik meczu.
Radość piłkarzy Odry chwilę później mogła się powtórzyć – po niepewnym wybiciu piłki przez blok defensywny częstochowian z dystansu przymierzył Maciej Michniewicz, ale piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki strzeżonej przez Adriana Woszczynę. Serię efektownych podań opolanie powtórzyli jeszcze w 21, minucie ale Filipowicz będący w trudnej pozycji do strzału przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Gospodarze odpowiedzieli 5 minut później rajdem Kamila Sobali i strzałem tego zawodnika, z którym jednak Bartłomiej Danowski nie miał żadnych problemów. Odra wyszła też obronną ręką po rzucie wolnym pośrednim z 39, minuty. Z kilku metrów na bramkę OKS uderzał Kamil Groborz ale wprost w nogi obrońców gości.
Drugą odsłonę meczu zdecydowanie lepiej rozpoczęli podopieczni Jan Wosia. Pierwszy korner dla miejscowych zakończył strzałem głową Groborz, a od utraty bramki Odrę najpierw uchronił Danowski, a po jego interwencji jeszcze poprzeczka. Kluczowa sytuacja dla II połowy spotkania, a być może dla całego meczu miała miejsce w 60 minucie. Niebiesko – czerwoni wyszli z doskonałą kontrą, po której podanie na prawe skrzydło od Filipowicza otrzymał Adam Setla. Napastnik będąc w sytuacji sam na sam z Woszczyną zdołał co prawda „przełamać” strzałem ręce golkipera, ale piłkę zmierzającą w światło bramki w ostatniej chwili wybił Marcin Drzymont.
Mijały kolejne minuty, a poczynania ofensywne Odry nie przynosiły rezultatów choćby w postaci dobrej okazji na strzał. W 73. minucie stadion utonął w okrzyku radości miejscowych fanów. Podanie z głębi pola w pole karne OKS otrzymał Marcin Chmiest. Piłki nie zdołał wybić, wydawałoby się dobrze ustawiony w tej sytuacji Michniewicz, a napastnik Skry widząc wychodzącego z bramki Danowskiego zaryzykował efektowne uderzenie lobem i to bez przyjmowania futbolówki. Jej lot do bramki bramkarz Odry mógł tylko śledzić wzrokiem.
W ostatnich minutach meczu kotłowało się w polach karnych obu drużyn jednak żadna z nich nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Na szczególną uwagę w tym fragmencie spotkania zasługuje interwencja Woszczyny już w doliczonym czasie gry, kiedy po rzucie rożnym wybronił uderzenie głową Tomasza Drąga z kilku metrów.






Jerry: Napisał postów [5137], status [VIP]
Gorzej niż wiejski LZS :/