- Autor: Mat
- Wyświetleń: 12003
- Dodano: 2012-08-19 / 06:17
- Komentarzy: 213
Śnią koszmary, ale chcą wracać na zagraniczne misje
Leszek Radzik ma za sobą 20 lat służby wojskowej. Na pierwszą misję zagraniczną wyleciał w 2006 roku do Iraku. - Wysiadając z samolotu na lotnisku w Kuwejcie myślałem tylko o tym, jak mocno rozgrzane są silniki samolotu. Pot dosłownie lał się ze mnie. Po chwili zrozumiałem, że to nie silniki, ale normalna temperatura w ciągu dnia – wspomina Radzik. Jego pierwsza misja w Iraku zbiegła się z powstaniem Muktady al-Sadra. - To był wyjątkowo gorący okres. Non stop powtarzały się ataki na bazy, a jednocześnie cały czas nieśliśmy pomoc miejscowej ludności. Począwszy od butelek z wodą poprzez budowanie szkół i dróg. Wszystko żeby przekonać miejscową ludność, że nie jesteśmy okupantami – podkreśla kapitan, który stacjonował wówczas w Diwaniji .
W Iraku Radzik „zaliczył” dwie misje – najpierw 8 miesięcy (2006 – 2007), a następnie 10 miesięcy (2008). Najboleśniejsze wspomnienia pozostały jednak z pierwszej zagranicznej służby. - Mam taki sen, który prześladuje mnie do dzisiaj. Przypominają mi się w nim autentyczne wydarzenia. Podczas zabezpieczenia wydawania pomocy humanitarnej w dosyć niebezpiecznym rejonie w naszym kierunku szybko nadjeżdżał samochód. Nagle zatrzymał się, zrobił kółko i pojawił się ponownie – opowiada Leszek Radzik. - Ja i dwóch kolegów oddaliśmy strzały ostrzegawcze. Samochód się zatrzymał, a w środku siedział mężczyzna bez nóg. Jechał tak dziwnie, bo miał problemy z prowadzeniem. Najgorsze, że w środku siedziała też czwórka małych dzieci. Czasem śni mi się, że nie wytrzymaliśmy napięcia i strzelaliśmy do samochodu – przyznaje żołnierz.
Zobacz także Wypadek na DW 414 w Chrzelicach. Droga jest zablokowana
Po dwóch misjach w Iraku wyjazd do Afganistanu w 2011 roku wydawał się łatwiejszy ze względu na zdobyte doświadczenie. - Które trzeba było w znacznym stopniu schować do kieszeni, bo choć panuje tam ta sama religia to ludzie są zupełnie inni. Bardziej dumni, niezależni. No i te warunki klimatyczne. Najgorsze miejsce na ziemi. Ogromna górzystość terenu – wylicza Radzik. - Baza w Ghazni, gdzie stacjonowałem położona jest na wysokości 2,5 tysiąca metrów. Proces aklimatyzacji w tym rejonie bywa bardzo uciążliwy – podkreśla. Kapitan pytany o wyjazd na kolejne misje odpowiada bez chwili zawahania – Jadę z miejsca, kiedy tylko pojawi się taka możliwość. To trudna służba, ale jak już złapało się tego bakcyla to chce się wracać – podsumowuje wojskowy.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA




W dyskusji: 213