- Autor: Mat
- Wyświetleń: 78852
- Dodano: 2012-01-14 / 07:46
- Komentarzy: 71
Artur Lipiński, znany z telewizji sędzia w Opolu
Mateusz Magdziarz, 24Opole.pl: Rozumiem, że wkrótce jedna z sal rozpraw sądowych w Opolu pojawi się wkrótce na antenie telewizji TVN?
Artur Lipiński, sędzia Sądu Okręgowego w Krośnie: Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Do Opola przyjechałem w związku ze szkoleniem dla tutejszych sędziów Sądu Okręgowego. Rozmawiałem z nimi na temat kontaktów z mediami a w szczególności z dziennikarzami. To była jedna część szkolenia. Druga dotyczyła zasad działania tzw. niebieskich pokoi, czyli pokoi przesłuchań w których rozmawia się z dziećmi, które padły ofiarą przestępstw. Takie rozmowy prowadzę o ponad 10 lat, zarówno w sprawach karnych, cywilnych jak i rodzinnych.
Zobacz także Wypadek na ulicy Ozimskiej. Są utrudnienia w ruchu
Jeśli ktoś wziąłby Pana za aktora, tylko odgrywającego rolę sędziego, bardzo by się pomylił. Orzeka Pan od 18 lat. W wieku 32 lat otrzymał Pan nominację na prezesa Sądu Rejonowego w Lesku zostając jednocześnie jednym z najmłodszych prezesów sądu w Polsce. Wydawał Pan wyroki w sprawie zabójstw na tle seksualnym, karał przestępców dożywociem. Jak trafił Pan do telewizji?
Producent serialu „Sąd rodzinny” zwrócił się do mnie z propozycją wykonania próbnych zdjęć. Ja się na tą propozycję zgodziłem i spośród bliżej dla mnie nie znanej liczby sędziów, choć wiem że było ich całkiem sporo, zostałem przez producenta wybrany na prowadzącego w serialu.
Ile odcinków ma Pan już za sobą?
To będzie już ponad 250 odcinków. Moja przygoda z serialem trwa 4 lata.
Zobacz także Wypadek z udziałem motyclisty. Dwie osoby trafiły do szpitala. Są utrudnienia
Jak bardzo rzeczywisty przebieg i zasady rozpraw sądowych odzwierciedlane są w „Sądzie rodzinnym”? Niektórzy żartują, że serialowy sąd działa wręcz ekspresowo.
Staramy się, aby przedstawiane przez nas sprawy i ich przebieg były odwzorowane zgodnie z zasadami obowiązującego prawa. Same sprawy są też sprawami autentycznymi, takimi które miały miejsce w Polsce. Oczywiście sam proces orzekania jest dostosowany tak, aby oddać jego sens w ciągu 45 minut, bo tyle trwa jeden odcinek. Wydając orzeczenia opieram się zawsze o obowiązujące, aktualne przepisy prawa, materiał dowodowy zgromadzony podczas odcinka a także o własne sumienie, bo mogę zdradzić, że nikt obecny podczas nagrania nie wie wcześniej, jakie orzeczenie zapadnie. Nie wiem o tym ani reżyser, ani adwokaci, jest to zawsze moja decyzja. To bardzo istotny walor tego programu.
Nie od dziś wiadomo, że telewizja rządzi się swoimi prawami. Na ile musiał się Pan dostosować do pracy przed kamerą i czego ewentualne zmiany dotyczą?
Zmiana jest jedna ale bardzo ważna. Dotyczy języka jakim posługujemy się podczas nagrań. Niestety my prawnicy, mamy taką przypadłość, że używamy języka prawniczego, języka kompletnie niezrozumiałego dla normalnego, zwykłego obywatela. I wcale się temu nie dziwię, bo to często zbyt skomplikowane terminy. Ja staram się w serialu używać języka komunikatywnego, języka prostego, tak żeby te zasady prawne, które w Polsce obowiązują zostały zrozumiane przez wszystkich. Żeby nie było z tym problemu.
A jak na Pańską pracę w serialu telewizyjnym zareagowało otoczenie prawnicze, koledzy z sądu?
Zobacz także Zderzenie trzech samochodów w Suchej Psinie. W akcji dwa śmigłowce LPR. AKTUALIZACJA
Raczej spotykam się z dobrymi opiniami i komentarzami. Szczególnie jeśli chodzi o zwykłych obywateli. Jeśli zaś chodzi o prawników i o to środowisko, to zauważam, że w coraz większym procencie akceptują tego typu przedsięwzięcia. Doceniane są walory edukacyjne serialu i fakt, że takie produkcje ocieplają wizerunek wymiaru sprawiedliwości.
Można zaryzykować stwierdzenie, że pracuje Pan w dwóch sądach – tym krośnieńskim i telewizyjnym. To trudne do pogodzenia?
Jest to bardzo trudne i wymaga doskonałej organizacji czasu. Od początku pracy w serialu nauczyłem się doskonale swój czas kontrolować i oszczędzać. Niestety, serial nagrywany jest w Warszawie dokąd dojeżdżam z Krosna, a właściwie dolatuję, bo często korzystam z połączeń lotniczych. Dodam, że oprócz pracy mam jeszcze rodzinę i dokładam starań, aby nie traciła ona czegokolwiek przez moją drogę zawodową.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
25 września
Policjanci z różnych stron świata na jednej lekcji w Prószkowie
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola



W dyskusji: 71
Lubię ten serial oglądać jest faktycznie pouczający i można z niego wyciągnąć jakieś wnioski....
- Mam w pokoju gościnnym tylko dwa łóżka, tak wiec jeden z was będzie musiał się przespać w chlewiku.
Żyd na to:
- Ja pół życia spędziłem w kibucu. Taki czysty chlewik to dla mnie nic nowego. Ja się tam prześpię.
Żyd poszedł do chlewa, Murzyn z Hindusem zajęli obydwa łóżka w pokoju. Po 15 minutach, pukanie do drzwi pokoju. Za drzwiami stoi Żyd i mówi:
- Niestety w chlewie jest świnia. Nie mogę tam spać, religia mi zabrania.
Na to Hindus:
- Ja żyłem w slumsach Bombaju. Mnie tam świnia nie przeszkadza. Ja będę spał w chlewie.
I tak zrobił. Ale po 15 minutach stał przed drzwiami i mówił do Żyda:
- Nic nie mówiłeś, że tam stoi także krowa. Ja nie mogę tam spać. Religia mi na to nie pozwala.
Tym razem zaoferował się Murzyn:
- Przecież ja jestem z Harlemu. Jak dla mnie spać ze świnią i krową to i tak luksus.
Murzyn poszedł więc do chlewa. Po chwili znowu pukanie do drzwi. Żyd z Hindusem biegną aby je otworzyć. Za drzwiami stoją świnia z krową.
Miłego dnia wszystkim:}