- Autor: Greg
- Wyświetleń: 14904
- Dodano: 2011-10-06 / 13:32
- Komentarzy: 77
8 lat więzienia za zabójstwo ojczyma
Przypomnijmy, do tragedii doszło 26 marca w Nysie. Aneta I. piła alkohol najpierw ze swoimi znajomymi, a później także z członkami rodziny. Podczas biesiadowania pokłóciła się ze swoim ojczymem, zabrała z kuchni nóż i ugodziła mężczyznę w klatkę piersiową. Cios okazał się śmiertelny.
W chwili zabójstwa 20-letnia Aneta I. miała ponad 2 promile alkoholu. Podczas przesłuchania zeznała, że nie pamięta momentu, w którym padł śmiertelny cios nożem.
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
- Oprócz kary pozbawienia wolności, wobec kobiety zasądzono także zapłatę 3 tysięcy złotych zadośćuczynienia, jakie mają wpłynąć na konto matki zabitego mężczyzny - informuje Ewa Kosowska-Korniak z Sądu Okręgowego w Opolu.
O sprawie informowaliśmy:
1.04.2011 - 20-latka zadźgała nożem ojczyma
4.10.2011 - 20-latka pod wpływem alkoholu zadźgała ojczyma
Zobacz także Fundacja DOM od 35 lat wspiera rodziny. Dziś zaprasza na festyn w centrum Opola
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA

W dyskusji: 77
Żałosne!
Niedziela. Stradunia pod Krapkowicami, kilka minut po godzinie 16. Jedziemy samochodem w stronę Walców, miejscowości, w której znaleziono kolejną ofiarę drapieżnika. Nagle w pobliżu stojącej na poboczu kapliczki nasi reporterzy zobaczyli łeb wyłaniający się z wysokich zarośli. – Skręciliśmy w polną drogę i po kilkuset metrach zatrzymaliśmy samochód. Przecieraliśmy oczy za zdziwienia. Na polu stał duży kot, który czujnie obserwował pasącą się nieopodal sarnę. Robił kilka kroków, po czym znów przysiadał i przyglądał się swojej ofierze. Przez kilka dobrych minut przyglądaliśmy się tej scenie. Chcieliśmy podejść bliżej, ale ze strachu trzęsły nam się kolana – opowiada podekscytowany Dawid Krupiarz (22 l.), fotoreporter, który współpracuje z Faktem.
W końcu drapieżnik ruszył do ataku. – Rozwinął niesamowitą prędkość. Sarna robiła wszystko, by umknąć ostrym kłom i pazurom drapieżcy – relacjonuje Krupiarz. Przez chwilę obserwowaliśmy scenę, która przypominała kadry z egzotycznych filmów przyrodniczych. Nie wiemy, czy sarnie udało się umknąć, bo zarówno myśliwy, jak i jego ofiara nagle zniknęły Dawidowi z oczu. – Odczekaliśmy chwilę i ruszyliśmy tropem drapieżnika. Uszliśmy ok. 1, 5 km, kiedy ślady zaczęły zawracać. Okazało się, że puma jest za naszymi plecami. Widziałem, jak idzie nasypem. Szliśmy równolegle. Kiedy ona szła, szedłem i ja. Kiedy się zatrzymywała i ja stawałem. Kiedy spojrzała w moim kierunku, to aż ciarki przeszły mi po plecach. Nagle zaczęła iść w moim kierunku. Nie zastanawiałem się długo. Wziąłem nogi za pas i zacząłem uciekać.
Przeszkody nie stanowiła dla mnie nawet rzeczka. Wbiegłem do wody, nie bacząc na to, że w kieszeni mam telefon i dokumenty. Dobiegłem do auta i zamknąłem drzwi. Dopiero wtedy wiedziałem, że nic już mi nie grozi – opowiada fotoreporter. Drapieżnik jeszcze przez chwilę kręcił się w pobliżu auta, po czym pomknął w pola. Zobaczymy teraz, kiedy znów pokaże swoje drapieżne oblicze i znów zaatakuje.
Maria Bartoszko, Katarzyna Kalus, pak
3 tys. co to jest? Żal... W jaki sposób ma zapłacić, skoro pójdzie siedzieć?
Ciekawi mnie jaki motyw miała ta zbrodnia.
Nie wierzę w to, że oskarżona nie pamięta tej sytuacji...