- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 18814
- Dodano: 2011-09-17 / 14:09
- Komentarzy: 302
Samochód zapalił się po uderzeniu w drzewo
- Pomiędzy Komprachcicami a Szydłowem, volkswagen passat kierowany przez 39-letniego mieszkańca Tułowic, na łuku drogi zjechał na prawe pobocze i uderzył w drzewo - informuje podinsp. Piotr Kostuś, dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Samochód doszczętnie spłonął. Chwilę wcześniej udało się z niego uciec kierowcy i jego 51-letniej pasażerce. Oboje trafili do szpitala.
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
U 39-letniego kierowcy policjanci stwierdzili ponad 2,6 promila alkoholu.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola



W dyskusji: 302
...
...
...
...
...
...
...
...
Wytrzeć h..a w firankę!!
Co na to kierowca pojazdu,kogo obwinia...?
Pijak jeden,myślał,że dojedzie do domu a mało się nie grillował...!!
Podchodzi do nich i mówi- ej stary daj też pobz.kać!
na co mu ten drugi odpowiada- wykop se.
- A teraz trzymaj się mocno, bo wyciągam korek.
- Proszę pana! Ta kawa śmierdzi brudnym ch**m!
Kelner podnosi filiżankę wącha ze wszystkich stron. Po chwili stwierdza:
- Pani będzie łaskawa wziąć filiżankę w drugą rękę.;)
- Rowerek... Syneczku, olej rowerek. Poczekaj, niedługo będziesz mógł jeździć na motorowerku, nie wolisz motorowerka?
- Jasne, tato!
...Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi motorowerek!
- Synu, motorowerki są da wieśniaków, poczekaj roczek, kupimy skuterek, nie wolałbyś skuterka?
- Super, tato, jasne, że wolę!
...Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi skuterek
- Ech, synu, skuterki są dla ciot, poczekaj dwa latka dostaniesz motor! Motor! Nie chcesz motoru?
- Tak! Tak! Chcę!
...Minęło trochę czasu...
- Tato, co z moim motorem?
- Synu, powiem szczerze, jest sens kupować motor skoro za rok będziesz już mógł prowadzić samochód? Prawdziwą brykę! Hę? HĘ?
- Jasne, tato...
...Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi auto...
- Auto? Po ch*j ci auto, jak ty nawet na rowerku jeździć nie umiesz...
- Słup cieczy oblany szkłem. :D
- Gdzie byłeś całą noc?!
- W pubie "U Edka".
- Byłam tam i nie było tam ciebie!!!
- A sprawdzałaś pod stołami?
- Roman, ogłupiałeś? To ja, Bronek!
- Panie zamykamy!
- Dobra, tylko nie trzaskajcie drzwiami!
- Jasne że tak... - rozrzewnił się ojciec - ech... co wy byście, jadły gdyby nie ja...
- Prawo jazdy!
A gość na to z pretensją w głosie:
- A oddaliście mi je?!?
- Zaraz opiłeś...Zasnąłem tylko na kieliszkach...
- Przychodzę wczoraj do domu, żona w samym szlafroku, w łazience kąpie się nieznany facet, pościel na łóżku pognieciona. Wiesz co, spodziewałem się najgorszego.
- I co??
- I rzeczywiście, wchodzę do kuchni, otwieram lodówkę - patrzę - flaszki nie ma.
Nagle gościu słyszy:
- Stop! Pokaz poprzednie zdjęcie! Nie! Jeszcze wcześniejsze!
Przewija ekran na poprzednie zdjęcie i słyszy:
- O! Takie zasłony do kuchni chcę!
Menel cierpliwie słucha i na koniec mówi:
- Może być i niebieskie mongolskie byle kosztowało 3.50...
- Proszę Państwa, nazywam się Janek Kowalczak.
I hyc! Wypija kieliszek, po czym siada. Towarzystwo patrzy wyczekująco, wreszcie ktoś pyta, dlaczego się przedstawił, a potem nic.
- Bo ja sobie przyrzekłem, że nigdy nie będę Anonimowym alkoholikiem!
- Słuchaj, nawróciłbyś się, poszedł do kościoła...
- Nie, stara mowy nie ma, umówiłem się z kolesiami.
- A za sto tysięcy? - pyta małżonka.
- A, za 100 to spoko.
Przyszła niedziela, mąż poszedł do kościoła, a żona sobie myśli: "Pójdę, zobaczę co on tam robi". Przyszła do kościoła, patrzy a mąż chodzi po całym kościele, wchodzi do zakrystii, podchodzi do ołtarza itp. Zdziwiona podchodzi i pyta, co on najlepszego wyprawia. A mąż na to:
- Zrzuta była i nie wiem gdzie piją...
- Co to, we dwóch za kierownicą?
Na co odpowiada kierowca:
- Allee tto nie powód, żeby zaraz otaczać samochód!!!
- Dokąd jedziemy?
- Ale o sso chodzziii?
- Pytam się, dokąd mam pana zawieźć.
- Aleeee o ccsso chodzi?
- Wsiadł pan do taskówki i ja pana mam gdzieś zawieźć, więc niech mi pan powie gdzie!
- Ale jak too o csso chozzzi?
- Panie! Gadaj pan, gdzie mam jechać!
- Ne rozumem o ssso chozzzi...
- Szlag mnie trafi! wsiadłeś palancie do taksówki, ja jestem usługodawcą, a ty cholernym klientem, i mam prawo wiedzieć, gdzie mam cię do cholery zawieźć!!!
- A jaaaa jestem kljentemmm i mmmm prawooo wiezzzzieć o ssso chodzzi!
- Proszę piwo. Kaca będę leczyć.
- Panie, lepiej byś panie sobie buty kupił, a nie kaca leczył.
- A po co mi buty, u mnie zdrowie najważniejsze.
Lepszy jest Alkazelcer, bo... ciszej się rozpuszcza!
- Co za bydlę!
- Pani nie boi, trzymam go mocno...
- Panie doktorze. Mam jedno jądro sine.
Lekarz zbadał i mówi:
- Uuuu, rak! Trzeba amputować.
Szybko wykonał operację i pożegnał się z pacjentem.
- Panie doktorze, to znowu ja. Teraz mam drugie jądro całe sine.
- Rak! Trzeba amputować.
Nazajutrz znów ten sam chłopak. - Niestety panie doktorze.
Przeniosło sie na mój interes. Lekarz nie dowierza, bada, bada i w końcu mówi:
- Eeee, panu to tylko dżinsy farbuja...
- Wiesz, seks z moją żoną jest ostatnio coraz gorszy. Jeszcze trochę i będziemy się całkiem bez niego obchodzić...
- Chłopie, gdyby moja żona nie spała z otwartymi ustami... to w ogóle zapomniałbym co to seks!
- Jasiu masz może pieska?
- Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować.
- Jasiu to straszne, a kotka nie masz?
- Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować.
- Jasiu co ty mówisz, przyjdź jutro z mamą!
- Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze nie bzykam, tata już nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać.
- Panie doktorze, chyba ze mną coś nie w porządku.
- A dlaczego pan tak uważa?
- Bo często mam ochotę na kurę.
- Tzn ?
- No, biorę kurę pod pachę, idę do ogrodu, wykopuje dołek, wkładam tam jej łepek, obsypuję dokładnie ziemią i jak już jest tak ładnie wypięta, to biorę ją od tyłu.
- A łapek pan jej nie wiąże?
- No, nieeeeeee.
- Bo ja zawsze wiążę, żeby mnie po jajach nie drapała.
- Taa? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi.
Wchodzą do krówek a tu krasula "Muuuu!"
- Co ona powiedziała?
- Że daje 10 litrów mleka, a wy wpisujecie tylko 4.
- O kurcze! Ale chodźmy do świnek.
Wchodzą do świnek a tu "Chron,chron!"
- A ta co powiedziała?
- Że daje 5 prosiąt a wy wpisujecie 3.
- WOW! Chodźmy jeszcze do baranów.
W drodze przez podwórko mijają kozę, a ta "Meeeee!"
- Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było dawno i byłem wtedy pijany...
- Stać! Co tam dzwigasz? - pytają uzbrojeni po zęby Żydzi.
- A, nic... mebelki - odpowiada niewinnie Palestyńczyk.
- Co? Jakie mebelki? W plecaku?! Otwieraj go zaraz!
Zaglądają do wora, a tam kilka kalaszy, naręczę granatów mały miotacz min i komplet części do skonstruowania bomby.
- Aj, waj! O, Najwyższy! Przecież ten bydlak dźwiga prawdziwy arsenał!!!
Na to Palestyńczyk spokojnie:
- Jaki pokój - takie mebelki...
- Bardzo mi przykro - odpowiada kapitan - ale pięć minut temu była tu już jakaś pani z bombą i zamówiła lot do Kairu.
- Może drinka?
- Nie, dziękuję, za chwilę będę prowadził. ************* Największy szczyt odwagi - przejść w turbanie po Manhattanie. **************
-Za mało ziemi.
- wracaj do domu i przynieś flamaster!
Żona patrzy na niego zdumiona, no ale przecież nie zaprotestuje... Minęło 6 dni, żona ledwo powłóczy nogami, skrajnie wycieńczona wraca z flamastrem. Podaje go mężowi, na co on:
- Namaluj mi na plecach szachownicę!
Żona patrzy na niego jak na wariata, ale bez szemrania wykonała polecenie. Gdy juz skończyła Arab do niej:
- A teraz podrap mnie w C4!
- Przepraszam, do morza daleko?
- Ponad 200 km - mówi Arab.
- No, ładnie, ale plażę to żeście niezle odwalili!
Drogi Abdulu,
Tu pisze twój ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedł czas sadzenia ziemniaków ale ja już jestem po prostu za stary żeby przekopać pole i pozasadzać sadzonki. Wiem ze jakbyś tu był byś mi pomógł.
Kochający cię ojciec Muhammad.
Po kilku godzinach przychodzi telegram z więzienia:
Tato, nie kop nigdzie na polu. Tam schowałem cały trotyl, wirówke do reaktora oraz butlę z gazem i bakteriami!!!
Pięć minut po telegramie przyjeżdża 300 osobowa ekipa z FBI z psami, koparkami i łopatami. Przeszukiwali i przekopywali całe pole przez dwa tygodnie. Nic nie znaleźli więc przeprosili i odjechali. Na następny dzień przychodzi telegram:
Drogi Ojcze,
Tu pisze kochający cię syn Abdul. Pole przekopane, możesz sadzić sadzonki. Zważywszy na zaistniałe trudne okoliczności więcej zrobić nie mogłem.
Kochający cię syn Abdul.
- Co ty taki smutny?
- Dziewczyna mnie puściła...
- Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.
- Wymień zwierzęta, które istnieją, ale nie żyją?
- Koza z nosa i bąk z dooopy.
Przed psem widac slady hamowania!!!
- Przywiozłem dzieci z kolonii.