- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 14374
- Dodano: 2024-09-22 / 20:53
- Komentarzy: 1
Najpierw powódź, potem pożar: rodzina z Lewina Brzeskiego przeżywa podwójną tragedię (WIDEO)
Lewin Brzeski zmagał się z powodzią, która zalała wiele domów, w tym dom rodziny pani Krystyny. - Woda sięgała prawie metra, zalało nam cały dom, łącznie z kuchnią na dole i piwnicą - wspomina pani Krystyna. Ledwo zaczęli sprzątać po powodzi, kiedy doszło do kolejnego dramatu - pożaru.
Do czajnika, w którym miała zagotować wodę, przypadkowo dolała płynu do dezynfekcji, który był wlany do 5-litrowej butelki po wodzie. Po operacji tętniaka pani Krystyna straciła węch, przez co nie była w stanie wyczuć, że w butelce po wodzie znajdował się płyn do dezynfekcji. Butelkę z płynem przyniósł z darów mąż Pani Krystyny.
Zobacz także Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
W momencie, gdy pani Krystyna wlała płyn do rozgrzanego czajnika, doszło do gwałtownego zapłonu. Ogień natychmiast rozprzestrzenił się po kuchni, a przerażona kobieta zaczęła wołać syna.
- Krzyczałam tylko 'Tomek, pali się!' - nie wiedziałam, co robić. Ogień szedł w moją stronę, wszystko działo się bardzo szybko - wspomina dramatyczne chwile. Syn pani Krystyny, który mieszka na piętrze domu, natychmiast wbiegł do kuchni. Próbując ugasić ogień, również sięgnął po butelkę z "wodą":
- Chwyciłem szybko za stojącą butelkę, myślałem, że to woda, ale tylko pogorszyło to sytuację. Mama zdążyła tylko krzyknąć: Nie tym...ale ja już chlusnąłem - opowiada syn, który w momencie wybuchu pożaru był w domu z żoną i trzymiesięczną córką. - Mieliśmy wielkie szczęście, że ogień nie dosięgnął gazu, bo niewiele brakowało i mogło dojść do wybuchu - dodaje.
Największym niebezpieczeństwem był intensywny dym, który zaczął wypełniać cały dom, stwarzając zagrożenie dla wszystkich, a szczególnie dla trzymiesięcznego niemowlęcia. Strażacy, nie mogąc bezpiecznie przejść przez dom, wynieśli niemowlę po rusztowaniu, które znajdowało się przy budynku.
Zobacz także "Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
- Na szczęście obok domu było rusztowanie, bo mieliśmy z ojcem rynny montować. Dym był tak gęsty, że nic nie było widać - opowiada syn Pani Krystyny.
Rodzina wciąż nie ma bieżącej wody, nie działa także instalacja elektryczna. Cały dom wymaga malowania, bo dym i sadza osadziły się także na piętrze. W wyniku pożaru spłonęła cała kuchnia. Rodzina straciła większość sprzętów i wyposażenia, które zdołali ocalić przed wodą.
- Nie mogę uwierzyć, że w ciągu kilku dni najpierw zalało nam jedną kuchnię, a później drugą spaliło. To się wydaje niemożliwe - mówi zrozpaczona pani Krystyna. - Wszystko znów do remontu, a dwa miesiące temu cały dom myśmy pomalowali.
Choć nieszczęścia, które spotkały rodzinę, są ogromne, wszyscy cieszą się, że dzięki szybkim działaniom strażaków nikt nie odniósł obrażeń, a niemowlę zostało uratowane.
- Najważniejsze, że żyjemy i że córka jest bezpieczna. Dom możemy odbudować, ale życia i zdrowia nie da się odzyskać- podkreśla syn Pani Krystyny.
Zobacz także Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
Pani Krystyna i jej maż to bardzo skromni ludzie. Nie chcieli prosić o jakąkolwiek pomoc. Uważamy jednak, że warto dołączyć link do zbiórki. Każdy, kto chciałby wesprzeć rodzinę, może to uczynić
uczestnicząc w zbiórce
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
26 października
Pełnia Księżyca Myśliwych. Co warto robić, a czego unikać według dawnych wierzeń?
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO




















W dyskusji: 1