- Autor: Greg
- Wyświetleń: 4963
- Dodano: 2010-09-08 / 22:44
- Komentarzy: 6
Od 38 lat pracuje z gwiazdami festiwalu
- Im mniej mnie widać, tym lepiej. Czasem jednak wyłowi mnie któraś z wielu kamer, rozstawionych dookoła sceny - mówi Marek Grąbczewski. To człowiek, który od niespełna 40 lat dba o to, by właściwy mikrofon trafił w ręce wychodzącego na opolską estradę artysty.
Podczas jednego wieczoru na scenie używanych jest około 50 mikrofonów. 14 z nich to mikrofony dla wokalistów i wokalistek, tyle samo jest zestawów nagłownych, dzięki którym gwiazdy mają swobodę ruchów i wolne ręce. Pozostałe są wykorzystywane do nagłośnienia orkiestry. W tym roku, po raz pierwszy w historii festiwalu, wszyscy instrumentaliści mają mikrofony bezprzewodowe.
Zobacz także 46-latek nieprzytomny po pobiciu. Podejrzany aresztowany WIDEO
- To nowość, dzięki temu każdy muzyk może wstać ze swojego miejsca i grać w dowolnym miejscu - tłumaczy dźwiękowiec. Marek Grąbczewski wspomina festiwale sprzed lat, kiedy nie było jeszcze technologii bezprzewodowej. Wtedy problem stanowiły kilometry kabli, a dziś wyzwaniem jest zapanowanie nad wieloma częstotliwościami radiowymi. Tą drogą porozumiewają się także realizatorzy wizji, pracownicy ochrony czy technicy. Każdy musi mieć swoje, wolne od zakłóceń pasmo pracy.
Jak nie pogubić się w gąszczu mikrofonów? - Mamy różne systemy oznakowania, czasem korzystamy z kolorowego kodu paskowego, choć najprostsze są oznaczenia numeryczne. Mikrofony dopasowujemy do warunków, w jakich realizowany jest dany koncert. Tutaj - w plenerze używamy innych mikrofonów niż w salach koncertowych. Dużo zależy od warunków atmosferycznych - tłumaczy Marek Grąbczewski.
Próby przed koncertami i doświadczenie pomagają zapanować nad sytuacją, chociaż wpadki i tak się zdarzają. - Nie myli się tylko ten, co nic nie robi. Kiedyś mieliśmy śmieszną sytuację - pracowaliśmy jeszcze z kolorowymi gąbkami, które były nałożone na mikrofony. Dzięki nim rozróżnialiśmy poszczególne numery. Jednak gdy w trakcie występu włączono nad sceną lampę ultrafioletową, wszystkie kolory wydawały się inne, niż w rzeczywistości - wspomina z uśmiechem dźwiękowiec.
Marek Grąbczewski na co dzień pracuje w warszawskim studiu telewizyjnym przy ul. Woronicza. Zajmuje się tam realizacją dźwięku.
Zobacz także Opole uczciło 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty
14 października
Zbrodnia w dniu ślubu w Skorogoszczy. Po trzech tygodniach nastąpił przełom w sprawie


W dyskusji: 6
Ale jak to mowia kazda prace trzeba kochac aby wytrwac tym bardziej tyle let. Wszystkiego dobrego.