- Autor: Greg
- Wyświetleń: 4909
- Dodano: 2010-09-08 / 22:44
- Komentarzy: 6
Od 38 lat pracuje z gwiazdami festiwalu
- Im mniej mnie widać, tym lepiej. Czasem jednak wyłowi mnie któraś z wielu kamer, rozstawionych dookoła sceny - mówi Marek Grąbczewski. To człowiek, który od niespełna 40 lat dba o to, by właściwy mikrofon trafił w ręce wychodzącego na opolską estradę artysty.
Podczas jednego wieczoru na scenie używanych jest około 50 mikrofonów. 14 z nich to mikrofony dla wokalistów i wokalistek, tyle samo jest zestawów nagłownych, dzięki którym gwiazdy mają swobodę ruchów i wolne ręce. Pozostałe są wykorzystywane do nagłośnienia orkiestry. W tym roku, po raz pierwszy w historii festiwalu, wszyscy instrumentaliści mają mikrofony bezprzewodowe.
Zobacz także Nysa żegna 9-letniego Natana. Tragiczny wypadek zabrał ojca i syna
- To nowość, dzięki temu każdy muzyk może wstać ze swojego miejsca i grać w dowolnym miejscu - tłumaczy dźwiękowiec. Marek Grąbczewski wspomina festiwale sprzed lat, kiedy nie było jeszcze technologii bezprzewodowej. Wtedy problem stanowiły kilometry kabli, a dziś wyzwaniem jest zapanowanie nad wieloma częstotliwościami radiowymi. Tą drogą porozumiewają się także realizatorzy wizji, pracownicy ochrony czy technicy. Każdy musi mieć swoje, wolne od zakłóceń pasmo pracy.
Jak nie pogubić się w gąszczu mikrofonów? - Mamy różne systemy oznakowania, czasem korzystamy z kolorowego kodu paskowego, choć najprostsze są oznaczenia numeryczne. Mikrofony dopasowujemy do warunków, w jakich realizowany jest dany koncert. Tutaj - w plenerze używamy innych mikrofonów niż w salach koncertowych. Dużo zależy od warunków atmosferycznych - tłumaczy Marek Grąbczewski.
Próby przed koncertami i doświadczenie pomagają zapanować nad sytuacją, chociaż wpadki i tak się zdarzają. - Nie myli się tylko ten, co nic nie robi. Kiedyś mieliśmy śmieszną sytuację - pracowaliśmy jeszcze z kolorowymi gąbkami, które były nałożone na mikrofony. Dzięki nim rozróżnialiśmy poszczególne numery. Jednak gdy w trakcie występu włączono nad sceną lampę ultrafioletową, wszystkie kolory wydawały się inne, niż w rzeczywistości - wspomina z uśmiechem dźwiękowiec.
Marek Grąbczewski na co dzień pracuje w warszawskim studiu telewizyjnym przy ul. Woronicza. Zajmuje się tam realizacją dźwięku.
Zobacz także Ila zapłacimy za gaz od 1 lipca?
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
30 sierpnia
76-latek miał nie ustąpić pierwszeństwa motocykliście. Dwie osoby trafiły
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola

W dyskusji: 6
Ale jak to mowia kazda prace trzeba kochac aby wytrwac tym bardziej tyle let. Wszystkiego dobrego.