- Autor: kam_ila
- Wyświetleń: 3863
- Dodano: 2023-02-28 / 15:38
- Komentarzy: 6
Ireneusz Jaki odnosi się do wyników kontroli PIP: "Manipulacja"
- Na początek pragnę sprostować słowa Arkadiusza Wiśniewskiego o tym, że kontrola była na przełomie czerwca i lipca. Kontrola trwała 5 miesięcy. PIP przeprowadziła kontrolę na mój wniosek z kwietnia 2022 roku - zaczął Ireneusz Jaki.
- Pan prezydent przyzwyczaił nas do manipulacji i mijania się z prawda. Dokument został odtajniony tylko częściowo. Prezydent odczytał, że PIP żąda zaprzestania praktyki wymagania dokumentu medycznego potwierdzający karmienie piersią. Nie dodał, że w wyjaśnieniu PIP pisze, że pracownica przyniosła taki dokument z własnej inicjatywy. To manipulacja i kłamstwo, takich praktyk nie stosowaliśmy - dodaje Mateusz Filipowski.
Zobacz także Święto Policji na Placu Wolności. Trwa rodzinny piknik w centrum Opola
- W wystąpieniu PIP i wczorajszym wystąpieniu prezydenta Wiśniewskiego mogliśmy usłyszeć, że na przestrzeni prawie 8 lat, 11 pracownicom dokonano zmian stanowisk. Użyto sformułowania, że zarząd robił to w trakcie trwania ciąży, lub w okresie zasiłku macierzyńskiego. Zdarzył się jeden przypadek, żebyśmy zatrudnili kobietę w ciąży i to właśnie była siostra pana prezydenta. Te 11 przypadków na przestrzeni 8 lat zawsze było poprzedzone specjalnym wnioskiem, o który wystąpił przełożony takiej pani po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Na to wszystko mamy dowody, a tam jest jasno zapisane. Spośród tych 11 kobiet, wnioskowała w kilku przypadkach siostra pana prezydenta. W innych wnioskach była informacja, że pracownik wyraża zgodę na takie zmiany. Nigdy nie obniżaliśmy wynagrodzeń, wręcz pracownik wracał z awansem - wymienia Mateusz Filipowski.
Wiceprezes dodaje, że w ramach prowadzonej przez WIK polityki prorodzinnej, pracownicy byli nagradzani po powiększeniu rodziny specjalnym "becikowym" i spotkaniem z całą rodziną.
Ireneusz Jaki tłumaczy, że spośród 10 osób powracających z urlopu macierzyńskiego, trzy z nich nie chciały przedłużenia umów. - Dbaliśmy o te panie, chroniliśmy je. Te panie zawsze miały pełną swobodę w działaniu w trosce o ich dzieci. Mogły nawet w czasie pracy wyjść, nakarmić dziecko - mówi Jaki.
Jaki oraz Filipowski przyznali, że doszło do przeniesienia jednej z pracownic do oczyszczalni ścieków w Kosorowicach. - O to przeniesienie wnioskowali przełożeni. To był trzymiesięczny okres oddelegowania. Pani, o której mowa na co dzień pracowała na oczyszczalni ścieków w Opolu, miała wielkie doświadczenie. To była jedyna osoba w spółce, która miała doświadczenie w sprawach, do których była oddelegowana. W WIK pracuje wiele osób, które dojeżdżają do pracy. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, pani radziła sobie z dojazdem do pracy i nigdy nie zgłaszała problemów - słyszymy.
Zobacz także Tragiczny finał porannego zdarzenia w Lędzinach
Mówcy odnieśli się także do dysproporcji w wynagrodzeniach. Całą wypowiedź można prześledzić w poniższym materiale:
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł


W dyskusji: 6