- Autor: kam_ila
- Wyświetleń: 3965
- Dodano: 2023-02-28 / 15:38
- Komentarzy: 6
Ireneusz Jaki odnosi się do wyników kontroli PIP: "Manipulacja"
- Na początek pragnę sprostować słowa Arkadiusza Wiśniewskiego o tym, że kontrola była na przełomie czerwca i lipca. Kontrola trwała 5 miesięcy. PIP przeprowadziła kontrolę na mój wniosek z kwietnia 2022 roku - zaczął Ireneusz Jaki.
- Pan prezydent przyzwyczaił nas do manipulacji i mijania się z prawda. Dokument został odtajniony tylko częściowo. Prezydent odczytał, że PIP żąda zaprzestania praktyki wymagania dokumentu medycznego potwierdzający karmienie piersią. Nie dodał, że w wyjaśnieniu PIP pisze, że pracownica przyniosła taki dokument z własnej inicjatywy. To manipulacja i kłamstwo, takich praktyk nie stosowaliśmy - dodaje Mateusz Filipowski.
Zobacz także Pijany obywatel Ukrainy uderzył w skuter. Próbował uciec i uszkodził stojące audi
- W wystąpieniu PIP i wczorajszym wystąpieniu prezydenta Wiśniewskiego mogliśmy usłyszeć, że na przestrzeni prawie 8 lat, 11 pracownicom dokonano zmian stanowisk. Użyto sformułowania, że zarząd robił to w trakcie trwania ciąży, lub w okresie zasiłku macierzyńskiego. Zdarzył się jeden przypadek, żebyśmy zatrudnili kobietę w ciąży i to właśnie była siostra pana prezydenta. Te 11 przypadków na przestrzeni 8 lat zawsze było poprzedzone specjalnym wnioskiem, o który wystąpił przełożony takiej pani po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Na to wszystko mamy dowody, a tam jest jasno zapisane. Spośród tych 11 kobiet, wnioskowała w kilku przypadkach siostra pana prezydenta. W innych wnioskach była informacja, że pracownik wyraża zgodę na takie zmiany. Nigdy nie obniżaliśmy wynagrodzeń, wręcz pracownik wracał z awansem - wymienia Mateusz Filipowski.
Wiceprezes dodaje, że w ramach prowadzonej przez WIK polityki prorodzinnej, pracownicy byli nagradzani po powiększeniu rodziny specjalnym "becikowym" i spotkaniem z całą rodziną.
Ireneusz Jaki tłumaczy, że spośród 10 osób powracających z urlopu macierzyńskiego, trzy z nich nie chciały przedłużenia umów. - Dbaliśmy o te panie, chroniliśmy je. Te panie zawsze miały pełną swobodę w działaniu w trosce o ich dzieci. Mogły nawet w czasie pracy wyjść, nakarmić dziecko - mówi Jaki.
Jaki oraz Filipowski przyznali, że doszło do przeniesienia jednej z pracownic do oczyszczalni ścieków w Kosorowicach. - O to przeniesienie wnioskowali przełożeni. To był trzymiesięczny okres oddelegowania. Pani, o której mowa na co dzień pracowała na oczyszczalni ścieków w Opolu, miała wielkie doświadczenie. To była jedyna osoba w spółce, która miała doświadczenie w sprawach, do których była oddelegowana. W WIK pracuje wiele osób, które dojeżdżają do pracy. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, pani radziła sobie z dojazdem do pracy i nigdy nie zgłaszała problemów - słyszymy.
Zobacz także Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
Mówcy odnieśli się także do dysproporcji w wynagrodzeniach. Całą wypowiedź można prześledzić w poniższym materiale:
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
7 listopada
W Opolu odbył się wiec poparcia dla prezydenta Karola Nawrockiego
5 listopada
Strzały podczas kontroli drogowej w Wysokiej. Policja szuka kierowcy BMW
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
6 listopada
Pracownice sklepu miały wynosić towar i zabierać utarg. Straty przekroczyły 22 tysiące złotych


W dyskusji: 6