• Autor: Greg
    • Wyświetleń: 4764
    • Dodano: 2010-06-25 / 13:43
    • Komentarzy: 44

    Problem z wysypiskiem śmieci

    Problem z wysypiskiem śmieci

    (Fot. Dżacheć)

    Od 2013 roku wysypisko śmieci w Opolu przestanie przyjmować odpady, jeśli nie uda się wybudować kompostowni. Ma ona powstać przy obecnym wysypisku przy ulicy Podmiejskiej. Sprzeciwiają się temu okoliczni mieszkańcy.

    - Władze Opola nie traktują nas poważnie, nie chcą wysłuchać naszych racji, nie odpowiadają na nasze pisma. Nie zmienimy zdania, będziemy protestować do końca - mówi zdecydowanie Bożena Lachowicz, mieszkanka ulicy Podmiejskiej.

    Na zarzuty odpowiada Andrzej Czajkowski, prezes Zakładu Komunalnego w Opolu.

    Zobacz także Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola

    - Nowa inwestycja jest niezbędna, by w sposób zgodny z prawem i bezpieczny dla środowiska składować i przetwarzać odpady - mówił Czajkowski na spotkaniu z mieszkańcami. Ci jednak nie chcieli go słuchać.

    - Dość mamy już jednego smrodu z wysypiska, a chcecie nam wybudować kolejne zakłady! Cały dzień pod oknami jeżdżą tylko śmieciarki - przekrzykiwali się mieszkańcy.

    Problem ma związek z rozporządzeniem ministra gospodarki, które od 2013 roku zakazuje składowania na wysypiskach nieprzetworzonych odpadów. Mają one być wykorzystywane np. do produkcji nawozu, a do tego niezbędna jest właśnie budowa kompostowni.

    Sytuacja wydaje się patowa - miasto musi zbudować nowe zakłady, by w zgodzie z prawem składować i przetwarzać odpady, a mieszkańcy zapowiadają kolejne protesty i blokowanie inwestycji. O innej lokalizacji kompostowni władze na razie nie mówią. Mają nadzieję, że uda się przekonać mieszkańców ulicy Podmiejskiej do zakończenia protestu.

    Zobacz także Spadł z wiaduktu na jezdnię. Błyskawiczna reakcja funkcjonariuszy SOK
    reklama

    Więcej zdjęć

    Problem z wysypiskiem śmieci Problem z wysypiskiem śmieci

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 44

    2010-06-25 19:07:56 #350296
    widze ze niektorzy sa za mlodzi zeby cokolwiek wiedziec o tej sytuacji, ludzie mieszkaja tam od lat, a wysypisko powstalo w '95, '96 roku, najwyzej jakies 15 lat temu. Jak ktos nie wie co i jak to niech przyjedzie w okolice to dlugo nie wytrzyma tego smrodu. Ciekawe kto z was wytrzymalby taki smrod pod swoim domem. Kiedys tam byla piekna okolica, kamionka, drzewa, zwierzeta - bylo czysto a teraz jest syf i smrod. Nie dosyc ze lata temu zrobili wysypisko to jeszcze w groszowicach kreci sie pelno menelow - ''noclegownia'' to kolejny prezent od miasta.
    [ 0 ]
    2010-06-26 11:40:40 #350694
    Z tego co ja slyszalem, mieszkancy chca sie zgodzic na budowe kompostowni, pod warunkiem ze wysypisko zrobi miedzy ich domami a smietniskiem pas zieleni (jakies krzaczki) wyremontuje ulice dojazdowa do wysypiska, bo smieciarki ktore jezdza po dziurawej ulicy halasuja oraz postaraja sie zwalczyc chociaz czesc ogromnej plagi much. Wiec mieszkancy zgadzaja sie na kompostownie jezeli warunki beda spelnione, bynajmniej tak slyszalem
    [ 0 ]
    2010-06-26 11:07:04 #350678
    I tak i tak to postawia...A mieszkancy albo to zniosa albo beda sie przeprowadzac. A tak naprawde robia afere , by kase jakas wyciagnac od miasta. Gdyby tak kazdy sie stawial to zadnych fabryk, zakladow by nie bylo. Tak trafilo i trzeba z tym zyc , albo nie smiecic ...haha pozdro dla okolicy .
    [ 0 ]
    2010-06-26 10:09:52 #350622
    Nad stawem mieszkał samotny człowiek. Kiedyś był bardzo bogaty miał wielki dom, rodzinę i mnóstwo przyjaciół. O nic się nie troszczył, bo i po co skoro nic więcej nie potrzebował. Jednak pewnego dnia stracił dom, rodzinę i życzliwych ludzi. Długo błąkał się nieszczęśliwy po świecie, aż wreszcie osiadł w samotni nad zielonym stawem. Tu dzień po dniu zastanawiał się nad swoim losem. - "Moje życie nie było dobre, więc teraz cierpię". Im więcej o tym myślał, tym bardzie) stawał się smutny. Nie radowały go przemijające pory roku ani śnieg, ani kwitnące drzewa, ani złote ważki nad stawem, ani purpurowe liście dzikiego wina. Teraz też o nic się nie troszczył, bo i po co, skoro wszystko mu zobojętniało. Sam także bardzo się zaniedba]. Wychudł, przygarbi] się i przestał] się golić. Wokół niego nawet przyroda znieruchomiała - ptaki przestały śpiewać, ryby w stawie nie pluskały się wesoło, pałki wodne zwiesiły smutno podłużne główki i nawet ogień w kominku coraz częściej przygasał Pewnego wieczoru człowiek usiadł przy stole podparłszy głowę dłońmi. Przed nim ledwie tliła się mizerna świeczka.

    - Najlepiej zniszczyć, to wszystko, co takie marne. Inaczej nic dobrego z tego nie będzie. Najpierw zgaszę tę lichej świeczkę, potem wykoszę nadłamane trzciny, rozpędzę milczące ptaki i powyławiam ospałe ryby. Zabiorę się za to jutro rano. Teraz pójdę spać.

    Zanim jednak człowiek zdąży] przygotować sobie posłanie ktoś zapuka] do drzwi. Mieszkaniec chatki nie zdążył się odezwać, gdy w izbie pojawiła się jakaś postać. Trudno było w półmroku zobaczyć rysy jej twarzy, ale było w niej coś tak niezwykłego, że nawet dobrze jej nie widząc można było czuć bijące od nie] ciepło i dobro.

    - Jestem wędrowcem - cicho powiedział niespodziewany gość. - Szedłem trzy dni i trzy noce bez odpoczynku. Czy mogę u ciebie przenocować?

    - Bhuu - wyjąkał człowiek i natychmiast zamilkł.

    - No, to jak? Ugościsz mnie?

    - Cóż... dawno nie widywałem ludzi. Nie umiem już chyba z nikim rozmawiać, a co dopiero ugościć...

    - Wystarczy, że pozwolisz mi się przespać w kącie. Rano napiję się wody i pójdę dalej - uśmiechnął się wędrowiec.

    - Skoro tak niewiele potrzebujesz, to zostań - mruknął człowiek. Sam się sobie dziwił dlaczego zgodził się przenocować dziwnego gościa. Normalnie przepędziłby takiego intruza na cztery wiatry, ale teraz powstrzymała go życzliwość i troska, które wraz z przybyszem wypełniły każdy zakamarek chatynki.

    - Pozwól więc, że dam ci trochę więcej światła - i wędrowiec podszedł do stołu z dogasającą świeczką. Położył dłoń na tlącym się knotku, który w tej samej chwili zapłonął jasnym, mocnym ogniem. Wokół zrobiło prawie tak jasno jak w dzień, a do tego ciepło i przytulnie. Zdumiony człowiek poczuł, że dzięki światłu świecy jego ponura izdebka nabrała życia i stała się prawdziwym domem. Po raz pierwszy od wielu lat lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy. Usiadł przy stole naprzeciwko dziwnego gościa i odważnie popatrzył mu w oczy. To, co potem się wydarzyło jest wielką tajemnicą. Blask poranka zajrzał już przez okno, a dwie postacie nadal tkwiły przy stole. Tylko, że jedna z nich klęczała i płakała. Po jakimś czasie drzwi od domku otworzyły się i dwóch przyjaciół stanęło na progu. Chwilę patrzyli w niebo i na drzewa wsłuchując się w wesoły świergot ptaków. - A ja już myślałem, że one nigdy nie zaczną śpiewać... - wyszeptał człowiek ocierając łzy, które wciąż spływały mu po policzkach.

    - Niedługo muszę iść dalej, więc chodźmy jeszcze nad staw - wędrowiec postąpił kilka kroków. Pod dotknięciem jego stóp ożywiały się przywiędłe trawy i kwiaty, a pszczoły i różnorakie owady budziły się z letargu. Kiedy obydwaj stanęli nad stawem, niezwykły gość wszedł pomiędzy nadłamane trzciny i pałki wodne przemawiając do nich jak do dzieci. Na dźwięk jego głosu jedna po drugiej prostowały się jak żołnierze w szeregu. Potem dotknął ręką lustra wody i natychmiast jego powierzchnia zmarszczyła się i rozkołysała od pluskających się w niej ryb. Prawdziwe życie wróciło nad staw, a w sercu człowieka zagościły dawno zapomniane radość i spokój. Nie mógł uwierzyć, że został uzdrowiony pomimo tego, że prawie całe swoje życie zmarnował i stracił już na wszystko nadzieję. - Nawet nie potrafię ci podziękować, a przecież ty okazałeś mi tyle dobra... - człowiek odwrócił rozpromienioną twarz do wędrowca, ale za jego plecami już nikogo nie było.
    [ 0 ]
    2010-06-25 14:05:18 #350073
    a kto im się kazał koło wysypiska osiedlać?? przecież to wysypisko chyba nie istnieje od wczoraj??
    [ 0 ]
    2010-06-26 09:50:46 #350603
    jak wam nie wybuduja tej sortowni to was tam miasto zasypie na tej podmiejskiej... bezmyslni ludzie...
    [ 0 ]
    2010-06-25 17:55:29 #350242
    "wladze Opola nie traktuja nas powaznie" a ja mam pytanie jakie wladze traktuja nas powaznie???
    [ 0 ]
    2010-06-25 14:16:39 #350081
    Mądre głowy siedzą i dumają...
    [ 0 ]
    2010-06-25 16:24:30 #350155
    pieniądze sprawę załatwią
    [ 0 ]
    2010-06-25 13:57:11 #350071
    działkowcy we wrocławiu też blokowali budowę wałów. paru baranków zablokowało budowę lądowiska dla śmigłowców przy WCM , teraz to. Ciekawe co ludzie z podmiejskiej robią ze śmieciami?
    [ 0 ]
    2010-06-25 18:06:59 #350253
    to tepaki niech zbuduja jeden blok na elektrowni do spalania smieci dostana dofinansowanie z uni i jeszcze nie beda musieli spalac wegla tylko smieci, a remondis bedzie miał konkurecjie wtedy niebeda smieci takie drogie.Taka spalarnia stoi w niemczech w monachium w srodku miasta.
    [ 0 ]
    2010-06-25 14:52:52 #350101
    proponuję zrobić to wysypisko na osiedlu w Dobrzeniu Wielkim. tam tylko sam syf mieszka więc różnicy niebędzie
    [ -3 ]
    2010-06-25 14:35:38 #350092
    ja mam propozycje moze jak na polach jak sie jedzie za makro jakies 2 kilometry dalej nikt nie chce kupic tej ziemi (koło wrzosek)
    [ 0 ]
    2010-06-25 13:53:06 #350069
    niech buduja jak ma im to pomoc! czasem trzeba poswiecic pare jednostek... (mowie tu o mieszkancach) zeby calemu opolu bylo dobrze ;) dobro wiekszosci jest wazniejsze niz dobro paru osob, wezcie to pod uwage
    [ 0 ]