• Autor: kam_ila
    • Wyświetleń: 2422
    • Dodano: 2022-10-27 / 20:20
    • Komentarzy: 0

    Hospicjum Betania w kropce. Wysokie rachunki dają się we znaki, a liczba darczyńców spadła

    Opolskie hospicjum w dobie kryzysu szuka oszczędności tak, aby nie odprawiać pacjentów "z kwitkiem". Tylko od stycznia do marca rachunki za gaz przekroczyły kwotę rachunku z całego zeszłego roku, a liczba darowizn z oczywistych powodów zmalała.


    Opolskie hospicjum Betania ma 17 miejsc dla pacjentów paliatywnych, a kolejka kolejnych osób jest cały czas długa. Dodatkowo pracownicy placówki dojeżdżają do ok. 50 osób w domach. Placówka nie może ograniczyć liczby pacjentów, bo i tak musi utrzymać budynek i pracowników.

    Jak przekazuje dyrektor placówki, koszty wyżywienia wzrosły o 20 procent, podobnie wydatki na benzynę, a do wszystkiego dochodzą wynagrodzenia dla medyków.

    Barbara Chyłka, kierowniczka Biura Stowarzyszenia Hospicjum Opolskie, koordynatorka wolontariatu mówi o dużych podwyżkach i coraz mniejszej, koniecznej dla hospicjum pomocy z zewnątrz. - Nasza placówka ma podpisany kontrakt z NFZ, co oznacza, że pobyt od początku do końca jest za darmo. Jako Organizacja Pożytku Publicznego musimy sami uzbierać na resztę kosztów. Kontrakt z NFZ daje nam około 70 procent tych kosztów, a reszta to 1 procent podatku, zbiórki publiczne czy darowizny. Z tych pieniędzy płacimy za media, naprawy zużytego sprzętu, również rzeczy niezbędne dla pacjentów jak podkłady czy pieluchomajtki. Poczyniliśmy kilka inwestycji, by ograniczyć koszty - mówi.

    Rachunki z gaz wyniosły hospicjum w styczniu ponad 21,5 tys. złotych, w lutym 23 tysiące złotych. - Żeby zaoszczędzić i zapewnić stałe ciepło pacjentom, założono klimatyzację z funkcją ciepła i mikroinstalację fotowoltaiczną. Korzystamy z tarczy, więc rachunki za gaz poszły nam w dół, jednak to jest tylko do końca grudnia, nie wiemy jak będzie na początku przyszłego roku. Z niektórych opłat, jako OPP nie jesteśmy wcale zwalniani - mówi Chyłka.

    Opolskie Hospicjum Betania jest bezpłatne dla pacjentów, placówka finansowana jest z NFZ i procentu od podatków darczyńców, ale to jednak jest wciąż za mało. - Ilość zbiórek bardzo zmalała, w przeciągu 5 miesięcy zebraliśmy 13 932 zł. Przy tych dużych rachunkach jest to kropla w morzu. Ilość darowizn zmalała, ludzie z oczywistych powodów nie mają pieniędzy. Najczęściej zbiórki odbywają się pod kościołami, po nabożeństwach. Nie prowadzimy działalności gospodarczej, więc nie zarabiamy. Dodatkowo obawiamy się zmiany prawa, ponieważ dużo współpracujemy ze szkołami, gdzie bardzo dużo edukujemy. Dużo zbiórek zasilają wolontariusze ze szkół, ale niestety niedługo może być problem, żeby jako organizacja wejść do szkoły. Tu jesteśmy w kropce, bo bez pomocy z zewnątrz nie damy rady - mówi Barbara Chyłka.

    Przedstawicielka Hospicjum nadmienia, że bardzo często rodziny pacjentów zabezpieczają ich na czas pobytu w hospicjum. Niestety nie zawsze. Rzeczy, które najbardziej są potrzebne to podkłady higieniczne, pieluchomajtki, mydło czy krem na otarcia. Jeśli chcemy wesprzeć hospicjum materialnie, te rzeczy można zanieść do placówki.

    Zdjęcie (1/4)

    (Fot. Dżacheć)

    reklama

    Wydarzenia pod patronatem portalu

    Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".