- Autor: Greg
- Wyświetleń: 6607
- Dodano: 2010-05-12 / 14:45
- Komentarzy: 67
Lekarze ze Strzelec ponownie przed sądem
Półtoraroczny chłopczyk trafił do szpitala w Strzelcach Opolskich w kwietniu 2005 roku. Był w ciężkim stanie, cierpiał na ostre zapalenie krtani. Dzieckiem zajmowało się trzech lekarzy: Zbigniew B, Joanna Ł. oraz Jolanta H-Z. Wiktorka nie udało się uratować. Lekarzom prokuratura postawiła zarzut nieumyślnego narażenia na bezpośrednią utratę życia dziecka.
Śledczy są zdania, że Zbigniew B. w trakcie reanimacji nie zastosował intubacji dotchawicznej, a pozostałe dwie lekarki nie zaleciły prześwietlenia klatki piersiowej ani badania gazometrycznego, które mogły pomóc w diagnozie.
Zobacz także Pijany obywatel Ukrainy zatrzymany w Tułowicach. Musi opuścić Polskę
W listopadzie 2009 roku Sąd Rejonowy w Strzelcach Opolskich rozpoznał sprawę i uznał winę trójki lekarzy. Skazano ich na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz zasądzono 2 tysiące złotych grzywny.
Dziś obrońcy lekarzy wnosili o uniewinnienie lub skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Wyrok zapadnie 18 maja.
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
18 października
Zmiana czasu pozostaje. Unia Europejska podała harmonogram na kolejne pięć lat
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty





W dyskusji: 67
2lata .A tym mendom ujdzie to na sucho :/.Chore prawo!!!!!!!!!!!
A pan doktor mu na to tak.
Proszę pana.Nie widzi pan w jakich czasach żyjemy?ciągła bieganina za pieniądzem,nerwy stres.Kup sobie pan koze i paś na łące to nie będziesz miał pan nadciśnienia." hahahahahahahahah
Teraz się śmieję,ale chciałam wparować do tego zasranego gabinetu i walnąc go w łysy łeb.
następnego dnia było bez zmian więc z siostrą i szwagrem poszliśmy jeszcze raz na pogotowie ( był inny lekarz), na początku nic nie chciał zrobić i stwierdził że skoro kolega już go wczoraj badał to musi być wszystko wporządku, ale byliśmy upierdliwi (nawet bardzo) więc na odczepnego wysłał go na zdjęcie. jak je później zobaczył to mina mu zrzedła i przestał bronić lekarza który dzień wcześniej badał.
okazało sie że siostrzeniec miał pękniętą kość piszczelową ale nie w poprzek tylko na ukoś na dość długim kawałku. ten pierwszy doktorek miał szczęście że go nie było bo siostra była tak wściekła (i nie tylko ona) że z gabinetu wynieśli by go na noszach...
i nie miały czasu na pracę