- Autor: Greg
- Wyświetleń: 6442
- Dodano: 2010-05-12 / 14:45
- Komentarzy: 67
Lekarze ze Strzelec ponownie przed sądem
Półtoraroczny chłopczyk trafił do szpitala w Strzelcach Opolskich w kwietniu 2005 roku. Był w ciężkim stanie, cierpiał na ostre zapalenie krtani. Dzieckiem zajmowało się trzech lekarzy: Zbigniew B, Joanna Ł. oraz Jolanta H-Z. Wiktorka nie udało się uratować. Lekarzom prokuratura postawiła zarzut nieumyślnego narażenia na bezpośrednią utratę życia dziecka.
Śledczy są zdania, że Zbigniew B. w trakcie reanimacji nie zastosował intubacji dotchawicznej, a pozostałe dwie lekarki nie zaleciły prześwietlenia klatki piersiowej ani badania gazometrycznego, które mogły pomóc w diagnozie.
Zobacz także Zdarzenie z udziałem pięciu pojazdów we Wrzoskach. Jeden z kierowców zabrany w kajdankach
W listopadzie 2009 roku Sąd Rejonowy w Strzelcach Opolskich rozpoznał sprawę i uznał winę trójki lekarzy. Skazano ich na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz zasądzono 2 tysiące złotych grzywny.
Dziś obrońcy lekarzy wnosili o uniewinnienie lub skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Wyrok zapadnie 18 maja.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
30 sierpnia
76-latek miał nie ustąpić pierwszeństwa motocykliście. Dwie osoby trafiły
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola




W dyskusji: 67
2lata .A tym mendom ujdzie to na sucho :/.Chore prawo!!!!!!!!!!!
A pan doktor mu na to tak.
Proszę pana.Nie widzi pan w jakich czasach żyjemy?ciągła bieganina za pieniądzem,nerwy stres.Kup sobie pan koze i paś na łące to nie będziesz miał pan nadciśnienia." hahahahahahahahah
Teraz się śmieję,ale chciałam wparować do tego zasranego gabinetu i walnąc go w łysy łeb.
następnego dnia było bez zmian więc z siostrą i szwagrem poszliśmy jeszcze raz na pogotowie ( był inny lekarz), na początku nic nie chciał zrobić i stwierdził że skoro kolega już go wczoraj badał to musi być wszystko wporządku, ale byliśmy upierdliwi (nawet bardzo) więc na odczepnego wysłał go na zdjęcie. jak je później zobaczył to mina mu zrzedła i przestał bronić lekarza który dzień wcześniej badał.
okazało sie że siostrzeniec miał pękniętą kość piszczelową ale nie w poprzek tylko na ukoś na dość długim kawałku. ten pierwszy doktorek miał szczęście że go nie było bo siostra była tak wściekła (i nie tylko ona) że z gabinetu wynieśli by go na noszach...
i nie miały czasu na pracę