- Autor: Aga_Ko
- Wyświetleń: 6493
- Dodano: 2021-12-21 / 09:01
- Komentarzy: 3
LPR lądował na prywatnej posesji. Właścicielka miała utrudniać akcję - ratownicy zaprzeczają
W sieci zawrzało po akcji ratunkowej w Oleśnicy, podczas której pracownik firmy, na terenie której lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego miał utrudniać akcję ratunkową i kazać wszystkim opuścić teren firmy. W konsekwencji - LPR odleciał bez pacjenta. Z doniesień medialnych wynika z kolei, że ostatecznie podjęto decyzję o transporcie poszkodowanego przez ZRM.
W poniedziałek 20 grudnia około godziny 11.00 załoga pogotowia została zadysponowana do 22-latka chorującego na cukrzycę, który stracił przytomność. Jak podaje Oleśnica 998, pracownik firmy nie tylko nie dopuścił do przekazania pacjenta, ale i miał szarpać jednego z bliskich pacjenta, który próbował załagodzić sytuację. Ostatecznie śmigłowiec opuścił teren firmy bez pacjenta. Oburzeni tymi wiadomościami internauci bardzo szybko wyszukali nazwę firmy w sieci i zaczęły spływać negatywne opinie.
Zobacz także Zderzenie trzech samochodów w Suchej Psinie. W akcji dwa śmigłowce LPR. AKTUALIZACJA
Zupełnie jednak inaczej opisuje sytuację portal "mojaolesnica.pl", który skontaktował się z właścicielem firmy i jej pracownicą, koordynatorem Zespołu Ratownictwa Medycznego oraz z policją. Z relacji tego portalu wynika, że sytuacja miała zupełnie inny przebieg. - Wylądował śmigłowiec. Pani po chwili wyleciała i miała pretensje, że "kto wyraził zgodę, aby maszyna wylądowała" - relacjonuje matka poszkodowanego dla portalu mojaolesnica.pl. - Pani nie pozwoliła wejść i była oburzona, że na terenie prywatnym ląduje śmigłowiec. Nie była empatyczna w związku z tym, że śmigłowiec przyleciał, aby uratować komuś życie. Była przeciwna temu, bo podmuch przewrócił śmietniki - dodaje ojciec pacjenta.
- Po takim "szarpaniu" się słownym lekarz ze śmigłowca udzielał pomocy w karetce przed wjazdem na posesję. Pan ze śmigłowca poszedł pozbierać porozrzucane śmieci, a pani zamknęła jedną stronę bramy. LPR wystartował i karetka pojechała na sygnale do szpitala we Wrocławiu - słyszymy od mężczyzny.
W rozmowie z portalem, przedstawicielka firmy, oskarżana o utrudnianie akcji ratunkowej oświadczyła, że jedynie wyszła sprawdzić co się stało po lądowaniu LPR-u i poprosiła o sygnał, kiedy będzie startował, aby móc zabezpieczyć mienie znajdujące się na posesji. Miała pytać także, o procedurę, gdy dojdzie do ewentualnych uszkodzeń wynikających z pracy służb. Z jej relacji wynika, że pojawiło się wiele emocji i zapewniła, że nigdy nie utrudniałaby pracy służb, zwłaszcza w takim przypadku. Przyznała jednak, że jedno skrzydło firmowej bramy jest uszkodzone i pilnowała też, aby na posesji nie znalazł się nikt nieuprawniony.
Kobieta przyznała, że doszło do spięcia pomiędzy nią a rodziną poszkodowanego. Bliscy pacjenta mieli do niej pretensje o "utrudnianie czynności". Matka poszkodowanego miała wejść na posesję w momencie, gdy karetka znajdowała się od strony ulicy. - Wyprosiłam ją z posesji, bo jej syn był w karetce, a ona chciała podejść do helikoptera - podaje portal mojaolesnica.pl.
Zobacz także Śmiertelne potrącenie na torach w Przyworach. Występują utrudnienia w ruchu pociągów
Jak poinformowała pełniąca obowiązki oficera prasowego Komendanta Powiatowego Policji w Oleśnicy aspirant Bernadeta Pytel, na miejsce akcji ratunkowej nie został wezwany patrol policji. Nie wpłynęło także zawiadomienie o utrudnianiu akcji ratunkowej.
- Zespół LPR-u badał pacjenta w karetce i podjął decyzję, że może być transportowany zespołem naziemnym - powiedział w rozmowie dr n. o zdr. Paweł Gawłowski, pełniący obowiązki kierownika oleśnickiego pogotowia.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA

W dyskusji: 3