- Autor: Greg
- Wyświetleń: 11865
- Dodano: 2010-01-21 / 15:06
- Komentarzy: 132
Podały do sądu Skarb Państwa
- Gdybym to ja była winna Skarbowi Państwa złotówkę – na pewno komornik ścigałby mnie na końcu świata. Dlaczego zatem, jeśli to państwo jest mi winne pieniądze, to robi się wszystko, by ich odzyskanie nie było możliwe - pyta Sylwia Głąb, jedna z poszkodowanych kobiet.
O co chodzi w sprawie? Gdy państwo nie może ściągnąć należności za alimenty zasądzone od jednego z rodziców, skarb państwa może wypłacić poszkodowanej niepełnej rodzinie rodzaj rekompensaty. Do lipca 2008 roku była to tzw. zaliczka alimentacyjna, potem zastąpił ją fundusz alimentacyjny. Decyzja o świadczeniu wydawana jest osobom o najniższym dochodzie w przeliczeniu na jednego członka rodziny. Ma to być pewnego rodzaju rekompensata w zamian za alimenty, które nie są płacone mimo sądowego nakazu.
Zobacz także Policjanci zakończyli poszukiwania zaginionego 91-letniego mężczyzny
W wyniku zmiany zasad wypłaty tych świadczeń prawo do zaliczki alimentacyjnej straciły osoby wychowujące dzieci, które ponownie wyszły za mąż lub ożeniły się. Wynikałoby z tego, że nowy mąż lub żona mają ponosić koszty wychowywania nie swoich dzieci, a nie prawnie do tego zobowiązany jeden z rodziców.
Przepisy zostały zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego, który uznał je za niezgodne z prawem. Osoby, które zaliczkę straciły, mogły odwoływać się od tej decyzji i domagać zwrotu – w ustawowym terminie miesiąca od postanowienia Trybunału. W praktyce jednak, ze względu na opóźnienie w publikacji postanowienia, na odwołanie zostało 10 dni roboczych. Zdecydowana większość osób nie odwołała się, bo nie wiedziały one o zmianie przepisów. Tym samym stracili należne im pieniądze z zaległych alimentów.
Kobiety twierdzą, że niesłusznie. Nie są przecież prawnikami, a obywatele nie mają przecież obowiązku śledzić zmieniających się przepisów. Informacja o zmianie prawa nie była podana do publicznej wiadomości, ponadto zapadła w okresie urlopowym, kiedy dostęp do mediów przeważnie jest ograniczony.
Sylwia Głąb, Anna Hoba oraz Lucyna Czupkiewicz-Dudek w swoich pozwach domagają się wypłaty odszkodowania w kwocie ok. 6 tysięcy zł na każde z dzieci. Zapowiadają, że są przygotowane na to, że w Polsce może nie udać się wygrać sprawy. Zapowiadają, że jeśli trzeba, pozwy skierują do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu.
Zobacz także Znamy zwycięzcę. Najpiękniejsza na Ultor Master Truck Show WIDEO
- Ktoś musi zacząć o to walczyć, mamy kontakt z setką rodzin z całej Polski, które są w podobnej sytuacji. Z naszych szacunków wynika, że w grę może wchodzą tysiące rodzin. Zabrałyśmy głos także w ich imieniu - tłumaczy Lucyna Czupkiewicz-Dudek.
Sprawa jest precedensowa, takiego procesu w naszym kraju jeszcze nie było.
- Wierzymy w sukces, chociaż na pewno nie będzie łatwo. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, podobne wnioski zasypią biura podawcze sądów w całej Polsce - przewiduje radca prawny Krzysztof Gaweł, pełnomocnik poszkodowanych kobiet.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
25 września
Policjanci z różnych stron świata na jednej lekcji w Prószkowie
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola




W dyskusji: 132
Idąc za popularnym "cyganem" z platformy YOUTUBE: banda polskich decydentów :)
Więc dziewczyny macie pecha!
Dajcie facetom jeszcze jedną szanse i do garów marsz:)
Paniom zycze powodzenia, bo skoro takie jest prawo to słusznie domagają się swojego, ale mysle że to prawo nalezy zmienić.
Panstwo mysli ze jest bogiem...G... prawda to same złodzieje!