• Autor: Dagmara
    • Wyświetleń: 4238
    • Dodano: 2021-07-21 / 12:22
    • Komentarzy: 9

    Policja w końcu znalazła sposób. Posypią się mandaty

    Policja w końcu znalazła sposób. Posypią się mandaty
    "Jazda na zderzaku" - do tej pory nie bardzo było wiadomo, jak policjanci mają ustalić, czy kierowca zachował odpowiednią odległość przed pojazdem poprzedzającym go. Teraz mundurowi mają na to sposób.

    Zmiany weszły w życie 1 czerwca. Od tego właśnie momentu zakazana została na autostradach i drogach ekspresowych tzw. "jazda na zderzaku", czyli utrzymywanie zbyt małej odległości za poprzedzającym autem. Przepisy wskazują, że ma to być odległość stanowiąca połowę aktualnej prędkości kierowcy. Czyli jeżeli pojazd jedzie 100 km na godzinę, to powinien znajdować się 50 metrów od poprzedzającego go samochodu. Za złamanie prawa grozi 6 punktów karnych i do 500 zł mandatu.

    Jak to liczyć?

    Zobacz także Kierowca ciężarówki i rowerzystka zginęli na miejscu. 19-latek z opolskiego został ranny

    Problem w tym, że nie bardzo było wiadomo, jak policja ma ustalić, czy odległość została zachowana. "Policja nie ma urządzeń, które dokładnie zmierzą dystans dzielący samochody. To nie chodzi o to, czy ktoś jadąc 100 km/h, zachował 45 czy 55 metrów od pojazdu poprzedzającego. Policja zareaguje na ewidentne najeżdżanie, koniec z mruganiem światłami czy trąbieniem na wolniejszych kierowców." - mówił na początku czerwca komisarz Andrzej Fijołek, z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

    Ale to się zmienia. Policjanci z Kielc na trasie S7 zastosowali nowe rozwiązanie. "Przy wykorzystaniu laserowego miernika i służbowego drona, mundurowi obserwowali odcinek jednej z najważniejszych dróg krajowych w Polsce. Stróże prawa zatrzymali 3 kierujących pojazdami, którzy do nowych przepisów się nie zastosowali." - informuje podkomisarz Karol Macek, oficer prasowy KMP w Kielcach. Dron latał na odcinku S7 od węzła Jaworznia do węzła Chęciny. Przez trzy godziny zatrzymano trzech kierowców, którzy nie stosowali się do nowych przepisów. "Tylko w tym roku, na terenie miasta i powiatu kieleckiego doszło do 487 zdarzeń z powodu zbyt małego odstępu." - dodaje Macek.

    Zasada trzech sekund

    Kierowca sam może określić, czy zachował odpowiednią odległość. Metoda jest bardzo prosta: kierowca obserwuje auto jadące przed nim i gdy mija ono jakiś punkt (słupek kilometrażowy, przęsło ekranu akustycznego, filar wiaduktu) liczy do 3. Kierowca ma dotrzeć do tego samego punktu w chwili zakończenia liczenia lub później. Oznacza to, że został zachowany odpowiedni dystans. Zaznaczmy, że ta liczba 3 stosowana jest trochę na wyrost, ale podyktowane jest to względami bezpieczeństwa. Można również próbować oszacować odległość na podstawie wspomnianych słupków, rozstawionych co 100 metrów. Jednak nie zawsze wszystkie są na swoich miejscach.

    Zobacz także Zdarzenie z udziałem pięciu pojazdów we Wrzoskach. Jeden z kierowców zabrany w kajdankach

    News4Media, fot.: Świętokrzyska policja
    reklama

    Wydarzenia pod patronatem portalu

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 9

    2021-07-22 09:13:07 #1616666
    Z jednej strony to inwigilacja na całego, ale z drugiej... może to coś pomoże.
    [ 0 ]
    2021-07-21 18:00:19 #1616620
    Czekam na takie drony, co po ustaleniu kierowcy z komórką w ręce odpalą laser w kierunku tego smartfona i go zabiją. ;-)
    [ 0 ]
    2021-07-22 00:11:12 #1616647
    tylko karać,od tego są polskie psy służące świniom z wiejskiej
    [ 0 ]
    2021-07-21 21:53:42 #1616635
    Ja to wole popatrzeć na kobiety idące chodnikiem i ciężko liczyć do trzech.
    [ 0 ]
    2021-07-21 17:24:48 #1616616
    Aaa, tk według tych specjalistów mam się rozpraszać podczas jazdy i liczyć jakieś słupki tak????
    Totalny debilizm ale cóż się dziwić jak Pis "rzondzi ".
    [ 0 ]