- Autor: Aga_Ko
- Wyświetleń: 6515
- Dodano: 2021-02-06 / 17:02
- Komentarzy: 48
Janusz Kowalski chce likwidacji dwujęzycznych tablic. "To jest Polska!"
Janusz Kowalski napisał w sobotę 6 lutego na swoim Facebooku, że 6 lat temu bezprawnie na skutek nacisków PO i Mniejszości Niemieckiej w Opolu zamontowano niemieckie nazwy stacji kolejowych w Chrząstowicach i Dębskiej Kuźni w województwie opolskim. - To jedyne przypadki w Polsce zmiany polskich oznaczeń stacji kolejowych - bezprawne - pisze wiceminister aktywów państwowych, Janusz Kowalski i dodaje, że 3 lutego złożył w sprawie bezprawnych niemieckich nazw stacji kolejowych interpelację do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka. - To bardzo niebezpieczny precedens - niezgodny z polskim prawem - dodaje.
- Minęło już 6 lat od bezprawnego zamontowania niemieckich nazw stacji kolejowych w miejscowościach Chrząstowice i Dębska Kuźnia (woj. Opolskie). Zapadła przed laty decyzja nie ma podstawy w obowiązujących przepisach prawa i został podjęta na skutek działań ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Administracji Cyfryzacji Pana Stanisław Huskowskiego. Stan faktyczny wywołuje liczne wyrazy niezadowolenia mieszkańców oraz prowadzi do dezorientacji podróżnych - pisze Kowalski.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
W sprawie zabrał głos Rafał Bartek, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim.
- Poseł i Minister w jednej osobie podjął temat tablic dwujęzycznych na stacjach kolejowych w Chrząstowicach i Dębskiej Kuźni. Argumentacja Pana Ministra wbrew pozorom nie jest niczym nowym. Te same argumenty pojawiły się już w korespondencji pomiędzy PKP a ówczesnym Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji w maju 2014r. Ostatecznie PKP uznało argumentację Ministerstwa i tablice 11.12.2015r. wróciły na stacje. Warto przy tym wskazać, ze w grudniu 2015r. mamy już rząd Prawa i Sprawiedliwości. PKP podlegające Panu Ministrowi poszło między czasie już krok dalej (o czym Pan Minister może nie wie?) i uregulowało kwestię oznakowania na terenach zamieszkiwanych przez mniejszości w swych wytycznych - odpowiada Rafał Bartek, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim.
Dodajmy, że w wytycznych czytamy, że nazw stacji/ przystanków osobowych nie tłumaczymy na języki obce, z wyjątkiem nazw lokalizacji na terenach zamieszkałych przez ustawowo uznane mniejszości narodowe
(białoruską, litewską, niemiecką, ukraińską) i etniczne (łemkowską) lub ludność używającą języka regionalnego (tj. kaszubskiego), na określonych odrębnie zasadach dotyczących nazewnictwa stacji/ przystanków osobowych.
- Jeżeli więc dojdzie do demontażu tablic dwujęzycznych to bez wątpienia nie będzie to decyzja prawna ale stricte polityczna... - dodaje Rafał Bartek.
Zobacz także Święto Policji na Placu Wolności. Trwa rodzinny piknik w centrum Opola
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
16 września
Na Rynku w Opolu szykują się trzy dni koncertów i biesiady przy złotym trunku
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30


W dyskusji: 48
Można nawet zrozumieć, że chcą się koniecznie wypowiedzieć, choć nie mają zazwyczaj wiedzy i nic mądrego do powiedzenia. Skąd jednak ta buta, prostactwo i chamstwo? Wirus berliński czy moskiewski? A może targowicki lub POmunistyczny? W sumie jedna zaraza...
A obiecał śmierć...
No więc powinien śmierdzieć i milczeć.