• Autor: Aga_Ko
    • Wyświetleń: 28407
    • Dodano: 2020-02-04 / 19:59
    • Komentarzy: 10

    Świadek: "Jechałem tym pociągiem, po zderzeniu kierowca jeszcze żył, a ja nie mogłem nic zrobić"

    Świadek: "Jechałem tym pociągiem, po zderzeniu kierowca jeszcze żył, a ja nie mogłem nic zrobić"

    (Fot. Archiwum)

    Kiedy w samochód wjeżdża rozpędzony pociąg, pasażerowie w środku mają nikłe szanse na przeżycie. Pomoc, która jest wzywana natychmiast niemal w większości przypadków przyjeżdża za późno, a w osobach próbujących ratować życie rodzi się pytanie..."Czy zrobiłem wszystko co mogłem"?

    Jeden ze świadków wypadku na przejeździe kolejowym w Nowej Schodni z 30 stycznia 2020 roku, podzielił się z naszą redakcją swoim przeżyciem. Pan Michał był jedną z pierwszych osób, które po zatrzymaniu się pociągu wybiegły, by nieść pomoc poszkodowanemu w wypadku kierowcy ciężarówki.

    - To bardzo mocne przeżycia, które widzę cały czas przed oczami. Jechałem pociągiem relacji Warszawa - Wrocław, siedziałem w wagonie zaraz za maszynistami. Nagle rozpoczęło się ostre hamowanie, puścił hamulec i zobaczyłem jak poleciały fragmenty pociągu. Wstałem, zapytałem czy uderzyliśmy w sarnę, a maszynista powiedział, że to nie sarna, a ciężarówka - mówi Michał.

    Zobacz także Śmierć 4-letniej dziewczynki w Gogolinie. Policja zatrzymała matkę

    Drzwi pociągu zablokowały się w momencie hamowania awaryjnego. Michałowi udało się wyskoczyć z pociągu i pierwsze o czym pomyślał to kierowca, któremu trzeba pomóc. Świadek przyznaje, że każda minuta, która mijała wydawała się być niebywale długa, a wzywanie pomocy odbierało kolejny cenny czas. - Ja wyskoczyłem z pociągu i razem z jedną z pasażerek dobiegliśmy do kabiny samochodu. Dwa razy obiegłem tę kabinę dookoła, wszedłem do środka, odsunąłem materac. Zapytałem kierowcy, czy mnie słyszy po raz pierwszy i on odpowiedział że tak. Żył - relacjonuje świadek.

    Pan Michał miał problem z dostaniem się bezpośrednio do poszkodowanego. Wzywając pomoc pod numerem 112 jednocześnie upewniał się, że poszkodowany nadal żyje. - Drugi raz podszedłem do kierowcy i znów potwierdził, że mnie słyszy. W międzyczasie rozmawiałem z dyspozytorką numeru 112, na miejscu był leśniczy, podpowiedział jaka to miejscowość. Niezwykle długo trwał cały wywiad, miałem wrażenie, że znów tracimy cenne sekundy. Wróciłem do kabiny, już widziałem, że jest źle. Mężczyzna zaczął krwawić, a dostęp do niego był niemożliwy, był zakleszczony a my nic nie mogliśmy zrobić - mówi Michał.

    W kabinie świadek znalazł aktówkę z danymi właściciela firmy, którego poinformował o wypadku. - Po tej rozmowie kierowca już nie odpowiadał na moje słowa. Może 2 lub 3 minuty później pojawiła się karetka, ale ten pan już nie żył. Gdyby ten kierowca nie był zakleszczony w pojeździe być może udałoby nam się go reanimować. Baliśmy się go ruszać. Była tam jakaś kobieta, która mówiła, że jest lekarzem, ale i ona była bezradna - mówi dalej.

    Świadek zdarzenia przyznaje, że cała sytuacja trwała zaledwie kilka minut. Powiedział również, że usłyszał rozmowy między maszynistami, którzy mieli widzieć, że kierowca wjechał na przejazd i zorientował się, że nie zdąży przejechać. Zaczął cofać, co spowodowało że pociąg uderzył w kabinę ciężarówki.

    Zobacz także Opolskie Orły odebrały wyróżnienia za osiągnięcia w nauce, sporcie i kulturze

    - Ustalono już tożsamość kierowcy. To 46-letni mieszkaniec Bielska-Białej - informuje mł. asp. Agnieszka Nierychła z Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

    O zdarzeniu pisaliśmy w poniższym artykule:

    Śmiertelny wypadek na przejeździe kolejowym w Nowej Schodni. Wstrzymano ruch pociągów
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 10

    2020-02-05 07:37:44 #1590684
    szkoda i nie szkoda chlopa. robiac prawie 100.000 km/a nie raz widzialem jak kierowcy tira narazali zycie i zdrowie innych kierowcow bo sie czuja pewni ze nic im sie nie stanie sziedzac nad glowami innych uczestnikow ruchu. teraz trafila kosa na kamien i koniec tematu. tego samochodu tam nie powinno w ogole byc, droga ktora jechal jest do samochodow do 15 ton. wiec jest to kolejnym przykladem gdzie kierowca mial przepisy. a jak by sie zatrzymal to by i zyl.
    [ 0 ]
    2020-02-05 08:13:46 #1590686
    Puścił hamulec, czy zaczęło się ostre hamowanie? Drzwi zablokowały się w momencie hamowania awaryjnego? To nie były zablokowane cały czas? Ktoś chciał coś napisać i ewidentnie nie pykło, wyszły bzdury.

    Poza tym rolą pasażera jest w takiej sytuacji siedzieć na dupie, a nie szlajać się po torowisku. Skręciłby nogę i problem by miała załoga pociągu. To ona udziela pomocy poszkodowanym, a nie bohaterski pasażer.
    [ 0 ]
    2020-02-04 20:56:48 #1590661
    Szkoda człowieka,wiadomo że większość tutaj obwinia to za błąd lub kpi że to "naturalna selekcja"ale nikt nie jest bezbłędny.Ten błąd kosztował życie tego człowieka i zapewne osierocił rodzinę.Nie plujcie jadem chociaż tyle mu się należy,on już się nie obroni.[*] RIP.
    [ 0 ]
    2020-02-04 21:12:18 #1590663
    Przecież to mogła być chwilowa niedyspozycja kierowcy przecież każdy z nas ma gorsze dni, mógł też nawalić ciągnik,przyczyn mogło być wiele szkoda młodego człowieka i jego bliskich.
    [ 0 ]