Zobacz takze
Opole gościło międzynarodowy mecz lekkoatletyczny U23. Rywalizowali zawodnicy z czterech krajów
Zobacz takze
"Życzliwy" zgłosił chłopca sprzedającego lemoniadę. Strażnicy "zabezpieczyli" cały towar
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".











































































22 czerwca
Śmiertelny wypadek na A4 pod Opolem. Utrudnienia AKTUALIZACJA
22 czerwca
Chwila nieuwagi czy zasłabnięcie? Auto zakończyło jazdę na ogrodzeniu
11 czerwca
Nysa żegna 9-letniego Natana. Tragiczny wypadek zabrał ojca i syna
9 czerwca
Wyjątkowe bliźniaczki przyszły na świat w Klinicznym Centrum
13 czerwca
Pojechał pomóc po zderzeniu z dzikiem. Zginął w tragicznym wypadku z udziałem pijanego kierowcy
21 czerwca
Śmiertelne potrącenie na torach w Przyworach. Występują utrudnienia w ruchu pociągów
30 maja
Burza nad powiatem strzeleckim. Uszkodzone dachy w Balcarzowicach, utrudnienia na A4
Gosia Kefir: Napisała postów [1424], status [zrobił/a karierę]
Ostatnio miałam przygodę z zamoachowcami! PRZECZYTAJCIE!!! Niedawno bylismy z moim facetem w sumermarkecie BIEDRONKA. Akurat tak się zdzażyło że wtopił na jednej inwestycji w Niemczech (ma własną firmę budowlaną) i akurat nie mieliśmy większej gotówki (zwykle stołujemy się w lepszych sklepach typu H&M, Levis albo IKEA) i zostalismy zmuszeni zrobić zakupy z pospólstwem... mniejsza z tym. Przechadzając się tak po Biedronce trafiliśmy do działu warzywnego, i niczego nie podejrzewając spacerowaliśmy sobie wśród selerów, marchwii i ogórków. Wtem mój facet szturchnął mnie w ramie i rzekł SPOJRZ NA TYCH MAŁOLATÓW W PROCHOWCACH. COŚ MI TU NIE PASUJE i faktycznie niespełna 10 metrów od nas stało dwóch dryblasów w szarych prochowcach. Jeden był bardzo zdenerwowany, drugi rozgladał się wokoło. Prowadzili koszyk wypchany melonami. EJ STÓJCIE! krzyknął jednak małolaci nie wytrzymali i rzucili się do ucieczki. MÓJ FACET jednak złapał jednego przy kasie a drugiego przy dziale obuwniczym. Ja podeszłam do koszyka i nieśmiało zapuścilam ręke wśród melony i wydobyłam coś tykającego. Okazało się że to była BOMBA. Powolutku położyłam zwiniatką na ziemii i schowałam się za bananami. Mój facet służył kiedyś z Zielonych Beretach więc bez trudu rozbroił BOMBE. Pamiętam że opuszczając sklep ludzie skandowali nasze imiona a w nagrodę dyrektor dyskontu spożywczego podarował nam 2 tony kiwi na paletach. Nigdy nie zapomne tego dnia. A wy mieliście jakieś przygody z zamachowcami?