- Autor: Dżacheć
- Wyświetleń: 3445
- Dodano: 2019-11-24 / 07:49
- Komentarzy: 1
Gwardziści z Opola zagrają w fazie grupowej pucharu EHF
Przed tygodniem w Opolu działo się naprawdę dużo. Klimat ,,boju o Europę" dało się wyczuć niemal od samego rana, a mieszkańcy miasta dawali jasno do zrozumienia, że już nie mogą doczekać się niedzielnego meczu jesieni. Zgromadzeni tego wieczoru w Stegu Arenie kibice Gwardii z pewnością nie mogli narzekać poziom widowiska, a już absolutnie na jego zakończenie. Po wielu trudnych momentach i szalonej końcówce, pokonaliśmy przyjezdnych 26:24, wypracowując sobie niezwykle cenną, dwubramkową zaliczkę przed rewanżem.
O tym, jak mocno trzeba walczyć o korzystny rezultat w Puławach, Gwardziści przekonali się już 10 dni temu, kiedy to w ramach rozgrywek PGNiG Superligi przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę dopiero po dramatycznych rzutach karnych. Przed dzisiejszym meczem remisowy rezultat po 60 minutach gry wzięlibyśmy w ciemno, gdyż w konsekwencji oznaczałby on wyczekiwany latami awans do fazy grupowej Pucharu EHF...
Zobacz także Nysa żegna 9-letniego Natana. Tragiczny wypadek zabrał ojca i syna
I tę, ogromną wręcz, stawkę dzisiejszego spotkania było widać od pierwszych minut gry w Puławach. Dość powiedzieć, że Łangowski otworzył worek z bramkami dopiero w 4. minucie, gdyż wcześniej po obu stronach w ataku odnotowaliśmy po dwa błędy, w tym nietrafiony rzut karny Seroki. O ile na pierwsze trafienie w tym meczu czekaliśmy bardzo długo, o tyle jak już padło, Zarzycki odpowiedział na nie błyskawicznie. Chwilę później mocnym rzutem Morawski daje nam prowadzenie, a po drugiej stronie festiwal błędów puławian trwał w najlepsze. Mylił się Szyba, potem znów Malcher obronił rzut Jarosiewicza z 7. metrów, na co my odpowiedzieliśmy kolejnymi, pięknymi bramkami Zarzyckiego i Mauera po wrzutce Milewskiego. Stan na 10. minutę meczu był więc zaskakująco idealny, gdyż mieliśmy już (łącznie z dwoma bramkami z meczu w Opolu), pięć bramek zaliczki, a Azoty stale raziły nieskutecznością w ofensywie. Wtedy, chwilę po tym, gdy za karę na 120 sekund parkiet opuścił Zarzycki, Jarosiewicz przełamał niemoc strzelecką gospodarzy i w zasadzie od tego momentu obraz gry zdecydowanie wyrównał się. Gdy podopieczni Skórskiego zaczęli nabierać pewności, udało im się również po raz pierwszy w tym spotkaniu wykorzystać rzut karny. Była 15. minuta, a Rogulski pewnym rzutem z 7. metrów doprowadził do wyniku 4:6. Ten sam zawodnik chwilę później, po kolejnych błędach Gwardii w ataku pozycyjnym, podszedł do następnego rzutu karnego i doprowadził do remisu 6:6. W tym momencie trener Kuptel poprosił o czas, po którym niemal od razu zapunktował Zarzycki. I cios za cios. Trafia Moryń, odpowiada Kawka. Myli się w końcu Rogulski z karnego, w tej samej sytuacji pudłuje Mauer. Potem - jak to w meczu ,,na remis" bywa - kilka wymian punktowych, wydawałoby się, zakończonych przez Łangowskiego w 30. minucie meczu. Były rozgrywający Gwardii trafił na 12:12 i gdy wszystko wskazywało na to, że pierwsza połowa skończy się takim rezultatem, w ostatniej sekundzie gry kropkę nad "i" postawił nie kto inny jak specjalizujący się w tego typu rozstrzygnięciach Siwak. Do dwubramkowej zaliczki z Opola dołożyliśmy kolejne ,,oczko" po 30 minutach rewanżu w Puławach. Trzybramkowa zaliczka pozwalała myśleć optymistycznie, jednak nadal nie rozstrzygała o losach awansu.
Emocje, stres, nerwy... Szalone tempo gry narzucili zawodnicy obu ekip po zmianie stron, a wynik na tablicy świetlnej zaczął zmieniać się z akcji na akcję. Raz gospodarze doprowadzali do remisu, by chwilę później nasi zawodnicy ponownie wychodzili na jedno- lub dwubramkowe prowadzenie. Dla Gwardii trafiali w tym czasie: Działakiewicz, Milewski, Kawka czy Lemaniak, w zespole gospodarzy zaś bezlitosny przy rzutach karnych pozostawał Gumiński. Niestety, w 49. minucie prowadzenie objęli puławianie i choć dość długo wydawało się, że wszystko zdaje się być pod kontrolą, zrobiło się 24:23. W kolejnej - niezwykle istotnej - akcji faulowany w trakcie ataku był Mokrzki, który za chwilę ponownie doprowadził do remisu. Minutę póżniej Zarzycki w niełatwej sytuacji rzucił swoją 5., a 25. bramkę całego zespołu w tym meczu, dzięki czemu mogliśmy na chwilę odetchnąć. Tym bardziej, iż z racji przebicia dorobku strzeleckiego naszych rywali z pierwszego meczu, sprawiliśmy iż od teraz potrzebowali oni trzech bramek przewagi, by wywalczyć upragniony awans.
I choć na tamten moment wydawało się to niewykonalne, na kilkadziesiąt sekund przed końcem, przy dwubramkowej przewadze Azotów-Puławy, zaczęło stawać się realne. Na szczęście Mauer podszedł do rzutu karnego, przy stanie 29:27 dla gospodarzy, w 60. minucie meczu i...
Zamienił go na bramkę, zapewniając Gwardii Opole uczestnictwo w fazie grupowej Pucharu EHF w 2020 roku!!
Zobacz także Śmiertelny wypadek na A4 pod Opolem. Utrudnienia AKTUALIZACJA
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA

W dyskusji: 1