- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 22526
- Dodano: 2009-02-04 / 20:54
- Komentarzy: 339
Zignorował czerwone światło i omal nie zginął
- Kierujący fiatem mężczyzna, jadąc ulicą Oleską, wjechał na czerwonym świetle na skrzyżowanie gdzie zderzył się z prawidłowo jadącą toyotą - mówi st. post. Tomasz Kamiński z opolskiej drogówki.
Prędkość z jaką poruszał się pojazd, była tak duża, że 23-latek zakończył jazdę dosłownie wbijając się w drzewo. Choć może się to wydawać niewiarygodne, mężczyzna opuścił samochód o własnych siłach. Jak się okazało, niepotrzebna była mu nawet pomoc przybyłych na miejsce zdarzenia medyków.
Zobacz także Śmiertelne potrącenie na torach w Przyworach. Występują utrudnienia w ruchu pociągów
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola










W dyskusji: 339
tak tak!! szacun dla kierowcy... a fury szkoda...
Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!
Samochody nie miały
pasów bezpieczeństwa,
ani zagłówków,
no i żadnych airbagów!!!
Na tylnym siedzeniu było wesoło,
a nie niebezpiecznie
Łóżeczka i zabawki były kolorowe
i z pewnością polakierowane
lakierami ołowiowymi
lub innym śmiertelnie groźnym gównem
Niebezpieczne były puszki,
drzwi samochodów.
Butelki od lekarstw i środków czyszczących
nie były zabezpieczone.
Można było jeździć na rowerze bez kasku.
A ci, którzy mieszkali
w pobliżu szosy na wzgórzu
ustanawiali na rowerach rekordy prędkości,
stwierdzając w połowie drogi,
że rower z hamulcem
był dla starych chyba za drogi...
.... Ale po nabraniu pewnej wprawy
i kilku wypadkach...
panowaliśmy i nad tym (przeważnie)!
Szkoła trwała do południa,
a obiad JADLO się w DOMU.
Niektórzy nie byli dobrzy w budzie
i czasami musieli powtarzać rok.
Nikogo nie wysyłano do psychologa.
Nikt nie był hiperaktywny
ani dysklektykiem.
Po prostu powtarzał rok
i to była jego szansa.
Wodę piło się z węża ogrodowego
lub innych źródeł,
a nie za sterylnych butelek PET
Wcinaliśmy słodycze i pączki,
piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem
i nie mieliśmy problemów z nadwagą,
bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni
Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli
i nikt z tego powodu nie umarł.
Nie mieliśmy Playstations,
Nintendo 64, X-Boxes,
gier wideo, 99 kanałów w TV,
DVD i wideo, Dolby Surround,
komórek, komputerów ani chatroom’ów w Internecie...
... lecz PRZYJACIOL !
Mogliśmy wpadać do kolegów
pieszo lub na rowerze,
zapukać i zabrać ich na podwórko
lub bawić się u nich,
nie zastanawiając się, czy to wypada.
Można się było bawić do upojenia,
pod warunkiem powrotu do domu przed nocą.
Nie było KOMOREK...
I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!!
Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!!
Całkiem bez opieki!
Jak to było możliwe?
Graliśmy w piłę na jedną bramę,
a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już.(conajwyzej kapitan dostal
po pysku ,lub przestal by c naszym kolego na nastepne 2 dni
Nie był to koniec świata ani trauma.
Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie,
złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY,
nie podawano nikogo z tego powodu do sądu!
conajwyzej po fakcie sami wyrownalismy
rachunki i bylo to HONOROWE
NIKT nie był winien, tylko MY SAMI!
Nie baliśmy się
deszczu, śniegu ani mrozu.
przyjezdzalismy spuznieni do szkoly i nikt z tego nie robil problemow
Nikt nie miał alergii
na kurz, trawę ani na krowie mleko,
nikt nie faszerowal sie
prochami i zewsze bylismy weseli
i skozy do rozsadnych i czasami niewybrednych
wyglupow
Mieliśmy wolność i wolny czas,
klęski, sukcesy i zadania,zlamane serca
I uczyliśmy się dawać sobie radę!
Pytanie za 100 punktów brzmi:
Jak udało się nam PRZEZYC???
A przede wszystkim:
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość i wyrosnac na ludzi???
Też jesteś z tej generacji?
Jeśli tak, wyślij tego maila
do Twoich rówieśników.
(Ale nie musisz, nic się nie stanie jak go olejesz ☺)
Niech sobie przypomną, jak było.
A inni niech ZOBACZA jak było…
Pewnie,
można powiedzieć,
że żyliśmy w nudzie, ale...…przecież byliśmy SZCZESLIWI !!!
Pozdrawiam Serdecznie.
Radio sobie ustaw i przelewy wypełniaj....
A wiara w coś, w cokolwiek jest mi do niczego nie potrzebna, potrafię sam decydować o swoim życiu,mam swój rozum i nie mam zamiaru wyrzekać się czegokolwiek w imię tzw "boga"