- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 22969
- Dodano: 2009-02-04 / 20:54
- Komentarzy: 339
Zignorował czerwone światło i omal nie zginął
- Kierujący fiatem mężczyzna, jadąc ulicą Oleską, wjechał na czerwonym świetle na skrzyżowanie gdzie zderzył się z prawidłowo jadącą toyotą - mówi st. post. Tomasz Kamiński z opolskiej drogówki.
Prędkość z jaką poruszał się pojazd, była tak duża, że 23-latek zakończył jazdę dosłownie wbijając się w drzewo. Choć może się to wydawać niewiarygodne, mężczyzna opuścił samochód o własnych siłach. Jak się okazało, niepotrzebna była mu nawet pomoc przybyłych na miejsce zdarzenia medyków.
Zobacz także Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters










W dyskusji: 339
tak tak!! szacun dla kierowcy... a fury szkoda...
Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!
Samochody nie miały
pasów bezpieczeństwa,
ani zagłówków,
no i żadnych airbagów!!!
Na tylnym siedzeniu było wesoło,
a nie niebezpiecznie
Łóżeczka i zabawki były kolorowe
i z pewnością polakierowane
lakierami ołowiowymi
lub innym śmiertelnie groźnym gównem
Niebezpieczne były puszki,
drzwi samochodów.
Butelki od lekarstw i środków czyszczących
nie były zabezpieczone.
Można było jeździć na rowerze bez kasku.
A ci, którzy mieszkali
w pobliżu szosy na wzgórzu
ustanawiali na rowerach rekordy prędkości,
stwierdzając w połowie drogi,
że rower z hamulcem
był dla starych chyba za drogi...
.... Ale po nabraniu pewnej wprawy
i kilku wypadkach...
panowaliśmy i nad tym (przeważnie)!
Szkoła trwała do południa,
a obiad JADLO się w DOMU.
Niektórzy nie byli dobrzy w budzie
i czasami musieli powtarzać rok.
Nikogo nie wysyłano do psychologa.
Nikt nie był hiperaktywny
ani dysklektykiem.
Po prostu powtarzał rok
i to była jego szansa.
Wodę piło się z węża ogrodowego
lub innych źródeł,
a nie za sterylnych butelek PET
Wcinaliśmy słodycze i pączki,
piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem
i nie mieliśmy problemów z nadwagą,
bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni
Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli
i nikt z tego powodu nie umarł.
Nie mieliśmy Playstations,
Nintendo 64, X-Boxes,
gier wideo, 99 kanałów w TV,
DVD i wideo, Dolby Surround,
komórek, komputerów ani chatroom’ów w Internecie...
... lecz PRZYJACIOL !
Mogliśmy wpadać do kolegów
pieszo lub na rowerze,
zapukać i zabrać ich na podwórko
lub bawić się u nich,
nie zastanawiając się, czy to wypada.
Można się było bawić do upojenia,
pod warunkiem powrotu do domu przed nocą.
Nie było KOMOREK...
I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!!
Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!!
Całkiem bez opieki!
Jak to było możliwe?
Graliśmy w piłę na jedną bramę,
a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już.(conajwyzej kapitan dostal
po pysku ,lub przestal by c naszym kolego na nastepne 2 dni
Nie był to koniec świata ani trauma.
Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie,
złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY,
nie podawano nikogo z tego powodu do sądu!
conajwyzej po fakcie sami wyrownalismy
rachunki i bylo to HONOROWE
NIKT nie był winien, tylko MY SAMI!
Nie baliśmy się
deszczu, śniegu ani mrozu.
przyjezdzalismy spuznieni do szkoly i nikt z tego nie robil problemow
Nikt nie miał alergii
na kurz, trawę ani na krowie mleko,
nikt nie faszerowal sie
prochami i zewsze bylismy weseli
i skozy do rozsadnych i czasami niewybrednych
wyglupow
Mieliśmy wolność i wolny czas,
klęski, sukcesy i zadania,zlamane serca
I uczyliśmy się dawać sobie radę!
Pytanie za 100 punktów brzmi:
Jak udało się nam PRZEZYC???
A przede wszystkim:
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość i wyrosnac na ludzi???
Też jesteś z tej generacji?
Jeśli tak, wyślij tego maila
do Twoich rówieśników.
(Ale nie musisz, nic się nie stanie jak go olejesz ☺)
Niech sobie przypomną, jak było.
A inni niech ZOBACZA jak było…
Pewnie,
można powiedzieć,
że żyliśmy w nudzie, ale...…przecież byliśmy SZCZESLIWI !!!
Pozdrawiam Serdecznie.
Radio sobie ustaw i przelewy wypełniaj....
A wiara w coś, w cokolwiek jest mi do niczego nie potrzebna, potrafię sam decydować o swoim życiu,mam swój rozum i nie mam zamiaru wyrzekać się czegokolwiek w imię tzw "boga"