- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 19930
- Dodano: 2008-10-24 / 09:13
- Komentarzy: 142
Wjechał samochodem do jeziora
Do zdarzenia doszło w czwartek przed 6.00 rano. Wzywający pomocy mężczyzna zdążył jedynie powiedzieć, że właśnie wjechał samochodem do jeziora i razem z jeszcze dwiema osobami w środku tonie.
Na szczęście, po chwili ponownie udało się nawiązać łączność. Policjant ustalił, że do zdarzenia doszło na nowo wybudowanym zbiorniku wodnym pomiędzy miejscowościami Włodzienin i Lewice. W przeszłości przebiegała tędy droga skracająca dojazd z Branic do Głubczyc. Droga ta jest już jednak od ponad roku zamknięta.
Zobacz także Śmierć czterolatki z Gogolina. Są wyniki sekcji zwłok i zarzuty dla matki
Na miejsce skierowano policjantów, a także straż pożarną i pogotowie.
Policjanci będąc już na miejscu zdarzenia ustalili, że kierowca samochodu marki mercedes sprinter jechał z Branic w kierunku Głubczyc. W miejscowości Lewice zlekceważył trzy znaki drogowe które mówiły, że odcinek drogi na który wjechał jest zamknięty. Mężczyzna wjechał wprost do sztucznego jeziora.
Na szczęście kierowcy i pasażerom udało się opuścić pojazd i wspiąć się na dach samochodu, z którego zabrali ich strażacy. Wyziębionych i przemoczonych pogotowie przewiozło do szpitala, gdzie pozostali na obserwacji. Strażacy przy pomocy płetwonurków wydobyli wrak pojazdu z wody.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
18 października
Zmiana czasu pozostaje. Unia Europejska podała harmonogram na kolejne pięć lat
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty









W dyskusji: 142
Ustawione tam znaki "zakazu ruchu" obowiązują także "swoich", którzy dojeżdżając do pól łamią przepisy ruchu drogowego. Tyle o oznakowaniu. Jeśli jednak chodzi o konkretny przpadek, to nie mogę pojąć, jak ten kierowca jechał. Przecież podstawową zsadą w ruchu drogowym jest jechać tak, aby w każdej chwili można było zatrzymać pojazd. To oznacza, że muszę być pewny, że droga po której się poruszam istnieje naprawdę i jest wolna do przejazdu i nie ważne czy to jest w nocy, czy w dzień w dobrej widoczności, czy np we mgle. Nie rozumiem również, ze kierowcy nie podpadło, że z tą drogą jest coś nie tak. Jechał po prostu nieostrożnie i za szybko w stosunku do sytacji na drodze.
Przecież zamiast jeziora mogła tam być inna przeszkoda. Nie może tu też być mowy o przyczynieniu się do tego zdarzenia innego użytkownika, np oślepienia przez inny pojaz, bo takiego tam nie mogło być. Stąd wniosek, że większości innych wypadków można byłoby uniknąć, gdyby kierujący jechali zgodnie z zasadą, że zawsze trzeba jechać tak, aby w każdej chwili można było zatrzymać pojazd.
Pozdrawiam
Pozdrawiam!
to cud że przeżyli,mieli dużo szczęścia!!!
po drugie nawigacje oraz mapy się uaktualnia
po trzecie facet mósiał być zdrowo nieprzytomny z dwojga złego lepiej że wjechał do zbiornika wodnego niż miałby kogoś zabić bo nawigacja kazała skręcić prosto w przystanek autobusowy
GPS -widac jak są aktualizowane te mapy.