- Autor: Małgorzata Lis-Skupińska
- Wyświetleń: 12176
- Dodano: 2015-02-22 / 13:30
- Komentarzy: 145
Czy strażacy powinni łapać papugi i ściągać koty z drzew?
W ubiegłym tygodniu pomagali w złapaniu papużki, co zbulwersowało naszych czytelników. Na forum pod artykułem pojawiły się głosy, że za takie akcje zgłaszający powinni płacić.
- Gdy ludzie nie wiedzą, do kogo zadzwonić z interwencją, dzwonią do nas, a my musimy przyjąć interwencję – mówi mł. bryg. Leszek Koksanowicz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Opolu.
Zobacz także Artykuł czytelnika: Zaparkowałem i poszedłem po bilet. Czuję się oszukany AKTUALIZACJA
Leżącą na drodze potrąconą sarnę czy dzika powinien uprzątnąć właściciel drogi. W mieście porządku ma pilnować Straż Miejska. Są jednak sytuacje, gdy straż musi interweniować.
- Jeżeli przyjmujemy zgłoszenie o kocie, który siedzi na wysokim drzewie, kilkunastometrowym, to jasne jest, że nikt inny go nie ściągnie, bo tylko my dysponujemy taką drabiną. Sugerujemy jednak, by poczekać, koty zwykle same schodzą, poza tym akcje ściągania przestraszonego kota są też niebezpieczne dla strażaków – dodaje Koksanowicz. - Anegdotą możnaby odpowiedzieć: czy ktoś widział martwego kota na drzewie? Zgłaszający nie mają też świadomości, że jeśli na ratowanie kota zostanie wysłana drabina mechaniczna, która jest jedna w Opolu, to w razie groźnego pożaru w tym czasie wyposażony w nią wóz strażacki nie dojedzie szybko na miejsce zdarzenia.
Dyżurni przyjmujący zgłoszenia w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej przyznają, że ludzie często naciągają fakty, by skłonić strażaków do interwencji. Zgłaszają na przykład niebezpieczeństwo spowodowane obecnością os.
- Gniazdo nie tworzy się z dnia na dzień, więc można zgłosić usunięcie specjalistycznej firmie, ale za to trzeba zapłacić, a straż usunie je za darmo – mówi Koksanowicz. – Zdarzało się nam wysyłać wóz do domu, w którym tym niebezpieczeństwem okazywało się parę krążących po pokoju owadów.
Zobacz także Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
Tegoroczna zima nie była mroźna, nie było więc zgłoszeń związanych z przymarzniętymi łabędziami. - Jeden z naszych emerytowanych strażaków wspominał, że chyba tylko raz w ciągu 20 lat pracy uwalniał faktycznie przymarzniętego ptaka. Zwykle wystarczy ptaka sprowokować rzuceniem chleba czy kępki trawy, by ten sam się podniósł i oderwał ewentualnie parę przymarzniętych piór – wyjaśnia Koksanowicz.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
26 października
Pełnia Księżyca Myśliwych. Co warto robić, a czego unikać według dawnych wierzeń?
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO

W dyskusji: 145