- Autor: Mat
- Wyświetleń: 10085
- Dodano: 2013-08-03 / 19:03
- Komentarzy: 61
Skąd wielbłądy wzięły się w Kobylicach?
Wielbłądy w małej wiosce pod Kędzierzynem-Koźlem? Jadąc na miejsce nasza ekipa była przekonana, że to lokalna sensacja i właściciela zwierząt znają wszyscy. Na miejscu zastaliśmy zupełnie odmienną sytuację. - Kiedyś próbowałem pokazać ludziom jak zostały potraktowane te zwierzęta. Zamiast jakiejkolwiek pomocy dostałem tylko mnóstwo oskarżeń – żali się pan Andrzej (imię zmienione). - Specjalnie przeprowadziłem się tutaj z Wrocławia. Z daleka od zgiełku, ludzkich spojrzeń. Pamięta pan taki film „Duże zwierzę”. Niestety ludzie bywają sto razy bardziej zawistni i niechętni do pomocy. Na szczęście tu w Kobylicach jest inaczej. Tu zwierzęta mają święty spokój – dodaje.
Obecny opiekun wielbłądów kupił je w latach 90–tych. - Padało wtedy wiele firm, w tym także cyrki. Wasyl i Iman to był wtedy zbędny balast. Trafiłyby na karmę dla lisów albo pozbyto by się ich w inny niewyszukany sposób. Uznałem, że tak być nie może. Postanowiłem się nimi zaopiekować – wspomina właściciel gospodarstwa w Kobylicach. - Przez jakiś czas mieszkałem w Warszawie, potem we Wrocławiu. Jednak dopiero teraz mogę powiedzieć, że dobrze trafiłem. Wielbłądy mają swoją stodołę, mały wybieg. Warzywa, siano czy słoma na wsi jest o wiele tańsza. No i nie ma tego wszechobecnego zainteresowania z każdej strony – podkreśla.
Zobacz także Śmierć 4-letniej dziewczynki w Gogolinie. Policja zatrzymała matkę
Wasyl i Iman, choć to już sędziwe baktriany, na apetyt nie narzekają. 7 kilogramów siana, 7 kilogramów słomy, 5 kilogramów warzyw (ulubione są marchewki) oraz 5 kilogramów owsa – tak wygląda dzienne menu każdego z wielbłądów. Iman rzadko pojawia się na wybiegu. Większość czasu spędza w stodole, w swoim legowisku. - Choruje na stawy. Regularnie odwiedza go powiatowy lekarz weterynarii. Zwierzę dostaje leki łagodzące ból – wyjaśnia opiekun. Wasyl z kolei uwielbia spacery, nie tylko zresztą po wybiegu. Jego właściciel często zabiera go na graniczące z posesją pole. - I chyba właśnie ta chęć do spacerów poniosła go do wypadku. Wasyl wyłamał jedno przęsło z ogrodzenia wybiegu i poszedł w kierunku pola. Po drodze jest wierzba z zielonymi listkami. Przystanął sobie podjeść i gapa osunął się do rowu. To był moment, akurat rozmawiałem przez telefon – opowiada pan Andrzej.
Właściciel wielbłąda początkowo próbował pomóc mu sam, ale szybko zorientował się, że zwierzę ugrzęzło w błocie wszystkimi nogami. - Wezwałem straż, akcję przeprowadzili raz dwa, bardzo składnie. Kiedy postawili Wasyla na ziemi, ten od razu podszedł do pola i zaczął skubać trawę. Mam nadzieję, że nie przeżył tego zbyt mocno, bo ja szalałem z niepokoju – przyznaje opiekun Wasyla głaszcząc go po głowie.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców





W dyskusji: 61
hehe ja też ;p