- Autor: Mat
- Wyświetleń: 9786
- Dodano: 2013-08-03 / 19:03
- Komentarzy: 61
Skąd wielbłądy wzięły się w Kobylicach?
Wielbłądy w małej wiosce pod Kędzierzynem-Koźlem? Jadąc na miejsce nasza ekipa była przekonana, że to lokalna sensacja i właściciela zwierząt znają wszyscy. Na miejscu zastaliśmy zupełnie odmienną sytuację. - Kiedyś próbowałem pokazać ludziom jak zostały potraktowane te zwierzęta. Zamiast jakiejkolwiek pomocy dostałem tylko mnóstwo oskarżeń – żali się pan Andrzej (imię zmienione). - Specjalnie przeprowadziłem się tutaj z Wrocławia. Z daleka od zgiełku, ludzkich spojrzeń. Pamięta pan taki film „Duże zwierzę”. Niestety ludzie bywają sto razy bardziej zawistni i niechętni do pomocy. Na szczęście tu w Kobylicach jest inaczej. Tu zwierzęta mają święty spokój – dodaje.
Obecny opiekun wielbłądów kupił je w latach 90–tych. - Padało wtedy wiele firm, w tym także cyrki. Wasyl i Iman to był wtedy zbędny balast. Trafiłyby na karmę dla lisów albo pozbyto by się ich w inny niewyszukany sposób. Uznałem, że tak być nie może. Postanowiłem się nimi zaopiekować – wspomina właściciel gospodarstwa w Kobylicach. - Przez jakiś czas mieszkałem w Warszawie, potem we Wrocławiu. Jednak dopiero teraz mogę powiedzieć, że dobrze trafiłem. Wielbłądy mają swoją stodołę, mały wybieg. Warzywa, siano czy słoma na wsi jest o wiele tańsza. No i nie ma tego wszechobecnego zainteresowania z każdej strony – podkreśla.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
Wasyl i Iman, choć to już sędziwe baktriany, na apetyt nie narzekają. 7 kilogramów siana, 7 kilogramów słomy, 5 kilogramów warzyw (ulubione są marchewki) oraz 5 kilogramów owsa – tak wygląda dzienne menu każdego z wielbłądów. Iman rzadko pojawia się na wybiegu. Większość czasu spędza w stodole, w swoim legowisku. - Choruje na stawy. Regularnie odwiedza go powiatowy lekarz weterynarii. Zwierzę dostaje leki łagodzące ból – wyjaśnia opiekun. Wasyl z kolei uwielbia spacery, nie tylko zresztą po wybiegu. Jego właściciel często zabiera go na graniczące z posesją pole. - I chyba właśnie ta chęć do spacerów poniosła go do wypadku. Wasyl wyłamał jedno przęsło z ogrodzenia wybiegu i poszedł w kierunku pola. Po drodze jest wierzba z zielonymi listkami. Przystanął sobie podjeść i gapa osunął się do rowu. To był moment, akurat rozmawiałem przez telefon – opowiada pan Andrzej.
Właściciel wielbłąda początkowo próbował pomóc mu sam, ale szybko zorientował się, że zwierzę ugrzęzło w błocie wszystkimi nogami. - Wezwałem straż, akcję przeprowadzili raz dwa, bardzo składnie. Kiedy postawili Wasyla na ziemi, ten od razu podszedł do pola i zaczął skubać trawę. Mam nadzieję, że nie przeżył tego zbyt mocno, bo ja szalałem z niepokoju – przyznaje opiekun Wasyla głaszcząc go po głowie.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA






W dyskusji: 61