- Autor: Greg
- Wyświetleń: 6413
- Dodano: 2012-11-08 / 09:00
- Komentarzy: 139
Trabant - auto z duszą
Tak jak samochód pana Adama Augustyna z Krapkowic. To model z 1988 roku i do dziś przejechał zaledwie 24 tysiące kilometrów.
- Dziadek dostał go w prezencie od swojego najstarszego syna, który chciał, by ten aktywnie spędzał czas. A przy trabancie zawsze jest trochę roboty - śmieje się Hanna Augustyn, wnuczka pana Adama.
Zobacz także Tragiczny finał porannego zdarzenia w Lędzinach
Trabant z Krapkowic to jeden z trzech milionów samochodów, wyprodukowanych przez fabrykę w niemieckim Zwickau. Auto zaprezentowano światu dokładnie 55 lat temu.
Dwusuwowy, chłodzony powietrzem silnik o mocy 18 koni mechanicznych nie gwarantował żadnych satysfakcjonujących osiągów, wydobywając przy tym kłęby dymu i charakterystyczny dźwięk. Ale silnik miał jedną zaletę - był niemal bezawaryjny, a w razie problemów samochód można było naprawić za pomocą kilku najprostszych narzędzi. Nie trzeba się też martwić o rdzę, która zżera karoserię auta.
Właściciele trabantów mają swoje fora internetowe, zloty i inne spotkania. Pomagają sobie w potrzebie - nie tylko tej natury motoryzacyjnej. Troska właścicieli trabantów o ich cacka pozwala przypuszczać, że auta przeżyją jeszcze niejedną rocznicę.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
27 lipca
Śmierć 4-letniej dziewczynki w Gogolinie. Policja zatrzymała matkę
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
23 sierpnia
Festiwal Ognia i Wody nad Jeziorem Nyskim. Tysiące widzów i widowiskowy pokaz
23 sierpnia
Domowa hodowla szczurów wymknęła się spod kontroli?Zwierząt może szybko przybywać



W dyskusji: 139
Trabant rdzewiał jak diabli gdyż z tworzywa były tylko zewnętrza okładziny drzwi maski i dachu.
Reszta była z blachy, także całe powozie było metalowe.
Silnik psuł się na potęgę ! pamiętam jak rano ojcieć mnie budził abym pomógł zapalić trampka "na popych" a tak było co ranka.
Co 35 tyś trzeba było wymienić na nowy wał korbowy.
Reasumując to trabant to była naprawdę zemsta Honekera i grat jakich mało, i się nie podniecajcie trabantami bo nie warto.