- Autor: Mat
- Wyświetleń: 20602
- Dodano: 2012-07-03 / 06:05
- Komentarzy: 284
Opolanka walczy o odszkodowania za złamaną nogę
Do fatalnego w skutkach zdarzenia doszło w okolicy ronda, na przejściu dla pieszych od strony ulicy Budowlanych. - Wracałam z pracy. Było około godziny 16.00. Weszłam na przejście i poślizgnęłam się tak pechowo, że coś chrupnęło w nodze. Nie mogłam się podnieść – wspomina Anna Francik. - Dwójka młodych ludzi wezwała pogotowie. Zostali ze mną do czasu przyjazdu karetki. Okazało się, że nogę połamałam strasznie. Miałam wieloodłamowe złamanie kości piszczelowej oraz strzałkowej – dodaje kobieta.
Począwszy od 13 grudnia kolejne 3 dni Francik spędziła na wyciągu, a następnie przeszła 8–godzinną operację zespolenia połamanych kości w lewej nodze. - Lekarz mówił wtedy, że to było składanie puzzli z moich kości. Wtedy myślałam, że przesadza. Że ten piekielny ból się skończy i wrócę do sprawności. Ale rehabilitacja trwa do dziś – przyznaje opolanka, która za swój uszczerbek na zdrowiu postanowiła domagać się odszkodowania. - Tego dnia przejście przy ul. Budowlanych nie było odśnieżone. Widać było tylko ślady samochodów, które nieco rozjeździły śnieg. Byłam w zimowych butach, nie na żadnym obcasie. Gdyby prywatny zarządca zostawił taki chodnik i ktoś przez to doznał wypadku, to nie byłoby żadnych wątpliwości co do zadośćuczynienia – podkreśla Anna Francik.
Zobacz także 25-lecie TVN24 w Opolu. Widzowie zaglądają za kulisy pracy stacji
Pierwsze kroki poszkodowana kobieta wykonała do swojego ubezpieczyciela. Ten jednak odmówił wypłaty odszkodowania tłumacząc, że firma Remondis nie poczuwa się do odpowiedzialności za wypadek. W piśmie z 9 maja 2011 roku Remondis wyjaśnia, że w dniach od 12 do 13 grudnia 2010 roku wystąpiły temperatury do – 3 stopni Celsjusza, w związku z czym ulice objęte zimowym oczyszczaniem dróg zostały posypane zwilżoną solą, a kontrolujący wykonanie prac Miejski Zarząd Dróg nie wniósł uwag do ich wykonania.
Anna Francik ze stanowiskiem Remondisu kategorycznie się nie zgadza i kontynuowała dochodzenie swoich racji. - Nie mogłam zrozumieć i do dzisiaj nie rozumiem jak można się tak wykręcać od odpowiedzialności za swoje zaniechania. Przecież miasto po to płaci ciężkie pieniądze za odśnieżanie żeby do takich wypadków nie dochodziło. A kiedy już doszło to ktoś próbuje zamieść sprawę pod dywan – ocenia Francik, która wystąpiła przeciwko firmie Remondis na drogą sądową domagając się 26 tysięcy złotych zadośćuczynienia. - Chowam dumę do kieszeni i domagam się tylko zwrotu kosztów leczenia i rehabilitacji. A przecież przez ten wypadek straciłam pracę. Pracodawca skorzystał bowiem z przysługującego mu prawa i po 3 miesiącach zwolnienia rozwiązał ze mną umowę – zaznacza kobieta.
Na roszczenia Anny Francik firma Remondis zareagowała stanowczą odmową. Kancelaria reprezentująca pozwanych wnosi o całkowite oddalenie roszczeń podważając koszty leczenia a przede wszystkim podkreślając w swoim stanowisku, że feralne przejście w dniu wypadku było odśnieżone. I tu pojawia się spora nieścisłość, ponieważ w pierwszej odpowiedzi Remondis twierdził przecież, że przejście zostało jedynie posypane solą a w odpowiedzi na pozew sądowy zapewnia, że na przejściu 13 grudnia pracował pług.
- Nie znam dokładnie sprawy, ale podejrzewam, że ta rozbieżność w stanowiskach wynika ze zbyt szybkiej próby odpowiedzi na zaistniałą sytuację. Prawdopodobnie ktoś bez dokładnej analizy udzielił błędnej informacji w tej sprawie – tłumaczy Apolonia Klepacz, prezes opolskiego oddziału firmy Remondis. - Sprawa jest na drodze sądowej nie bez przyczyny. Każdego roku borykamy się z przynajmniej kilkoma próbami wyłudzenia odszkodowań. Każde takie zdarzenie badamy bardzo dokładnie. Nie raz zdarzyło się podczas konfrontacji, że np. nasz pojazd nie mógł uszkodzić innego a ktoś chciał w ten sposób podreperować swój budżet. Stoimy więc na stanowisku, że najlepiej w tej sprawie zdać się na decyzję sądu – dodaje Klepacz.
Zobacz także Tragiczny finał porannego zdarzenia w Lędzinach
Nowe światło na całą sprawę mogą rzucić zeznania załogi karetki pogotowia, które 13 grudnia udzielała pomocy Annie Francik. - Doskonale pamiętam, że kierowca kilka razy skarżył się na fatalne warunki na drodze, na zalegający śnieg – wspomina opolanka. - Mam ogromny żal do firmy Remondis, że mimo swoich zaniechań potraktowała mnie jak kryminalistkę, która chce wyłudzić odszkodowanie – podsumowuje Francik.
Do tematu wrócimy.
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł



W dyskusji: 284
Ludzie juz naprawde nie wiedza gdzie maja szukac kasy,Pani powinna sie ubezpieczyc, od drobnych zyciowych wypadkow i juz!
Wtedy nie trzeba sie sadzic i placic prawnikom,starym wyjadaczom ;P
ŻYCZĘ POWODZENIA :)