- Autor: Greg
- Wyświetleń: 14571
- Dodano: 2012-04-07 / 17:33
- Komentarzy: 165
Motocyklista wymusił pierwszeństwo na rondzie
Do zdarzenia doszło około 15:45 na Placu Konstytucji 3 Maja w Opolu.
- Mężczyzna kierujący motocyklem aprilia nie ustąpił pierwszeństwa dla kierującego volkswagenem passatem - informuje asp. Grzegorz Cieślak, dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Opolu.
Zobacz także 9-latek zaatakowany przez dwa owczarki. Do akcji wezwano śmigłowiec LPR
Kierowca jednośladu oraz jego pasażer zostali przewiezieni do szpitala na badania. Mężczyzna kierujący volkswagenem nie odniósł obrażeń.
Forum
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola










W dyskusji: 165
Kobieta w czwartek zeznawała w Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach. Przez prawie pięć godzin rozmawiała ze śledczymi, choć wcześniej nie chciała powiedzieć nawet słowa.
– Nie mogę zdradzić, co dokładnie zeznała, ale kobieta współpracuje z prokuratorem. Przesłuchanie trwało od godz. 9 rano, a skończyło się przed godziną 14. Katarzyna W. sama zgłosiła się na przesłuchanie, bo zależało jej na wcześniejszym terminie – tłumaczy Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. – My chcieliśmy ją wezwać dopiero tuż po Wielkanocy. Ona chciała jednak zrobić to wcześniej. To zaskakujące, ponieważ wcześniej Katarzyna traktowała Rutkowskiego jak bliską osobę. Na poprzednim przesłuchaniu w sprawie o wywieranie nacisków na nią przez Rutkowskiego, nie chciała powiedzieć ani słowa.– Miała do tego prawo, teraz jednak zaczęła mówić – dodaje prokurator z Gliwic. Co się stało, że Katarzyna zmieniła nagle front? I teraz odwróciła się od człowieka, który wcześniej opiekował się nią i jej mężem, dał im mieszkanie, zapewnił wakacje na Dolnym Śląsku i bronił jej wersji o nieszczęśliwym wypadku, w którym zginęła Madzia?
Wiele wskazuje na to, że przełomowy moment nastąpił w środową noc. Gdy Katarzyna potajemnie wymknęła się z łódzkiego mieszkania i zostawiła list z wyznaniem prawdy. Nie chciała uczestniczyć w badaniu wykrywaczem kłamstw, na którym biegły miał zadać pytania, czy celowo spowodowała śmierć córeczki i czy w ukryciu ciała ktoś pomagał Katarzynie. Sam Rutkowski mówi, że dla niego sprawa jest zakończona i on nie chce już współpracować z kobietą, która zachowuje się w tak nieodpowiedzialny sposób. – Wszystkiego można się po niej spodziewać. Nawet jeśli będzie chciała powiedzieć o mnie coś, co jej zdaniem może mi zaszkodzić, nie uda się jej to, bo ja nic nie mam sobie do zarzucenia – dodaje detektyw. Podobnie myśli Dariusz Loranty, były policyjny negocjator. – Uważam, że to osoba niedojrzała emocjonalnie, która teraz postanowiła z Rutkowskiego zrobić swojego wroga. Ona zachowuje się jak małe dziecko, działa impulsywnie. Być może czuła, że Rutkowski działa na korzyść Bartka, a nie jej, obraziła się i postanowiła się zemścić. Dlatego poszła do prokuratury i zeznaje przeciwko niemu. Niewykluczone, że do złożenia zeznań w Gliwicach namówili ją śledczy. Wątpię jednak, by udało się jej doprowadzić do tego, że prokuratura postawi mu zarzuty. W polskim prawie jest bowiem taki zapis, że aby wywieranie wpływu na osobę mogło zostać ukarane, musi mieć znamiona groźby. A takiej sytuacji podczas rozmowy Rutkowskiego z Kasią nie było. Należy też pokreślić, że w polskim prawie osobna, podejrzana ma prawo wielokrotnie i bez konsekwencji zmieniać zeznania. A ona korzysta z tych możliwości – komentuje Dariusz Loranty nadkomisarz w stanie spoczynku, były negocjator policyjny z Warszawy.
Zachowanie matki Madzi obserwuje też od początku psychiatra z Katowic Krzysztof Czuma. – Katarzyna to manipulatorka, egoistka o niedojrzałej osobowości. Działa impulsywnie i zaspokaja własne potrzeby. To zachowanie typowe dla osób, które wychowały się w rodzinie z problemami alkoholowymi i przemocą. Ma też ograniczone zdolności do odczuwania uczuć wyższych - tłumaczy specjalista.
Krzysztof Czuma psychiatra z Katowic