- Autor: Greg
- Wyświetleń: 14690
- Dodano: 2012-04-07 / 17:33
- Komentarzy: 165
Motocyklista wymusił pierwszeństwo na rondzie
Do zdarzenia doszło około 15:45 na Placu Konstytucji 3 Maja w Opolu.
- Mężczyzna kierujący motocyklem aprilia nie ustąpił pierwszeństwa dla kierującego volkswagenem passatem - informuje asp. Grzegorz Cieślak, dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Opolu.
Zobacz także Pijany obywatel Ukrainy zatrzymany w Tułowicach. Musi opuścić Polskę
Kierowca jednośladu oraz jego pasażer zostali przewiezieni do szpitala na badania. Mężczyzna kierujący volkswagenem nie odniósł obrażeń.
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
Najczęściej czytane
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
18 października
Zmiana czasu pozostaje. Unia Europejska podała harmonogram na kolejne pięć lat
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty










W dyskusji: 165
Kobieta w czwartek zeznawała w Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach. Przez prawie pięć godzin rozmawiała ze śledczymi, choć wcześniej nie chciała powiedzieć nawet słowa.
– Nie mogę zdradzić, co dokładnie zeznała, ale kobieta współpracuje z prokuratorem. Przesłuchanie trwało od godz. 9 rano, a skończyło się przed godziną 14. Katarzyna W. sama zgłosiła się na przesłuchanie, bo zależało jej na wcześniejszym terminie – tłumaczy Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. – My chcieliśmy ją wezwać dopiero tuż po Wielkanocy. Ona chciała jednak zrobić to wcześniej. To zaskakujące, ponieważ wcześniej Katarzyna traktowała Rutkowskiego jak bliską osobę. Na poprzednim przesłuchaniu w sprawie o wywieranie nacisków na nią przez Rutkowskiego, nie chciała powiedzieć ani słowa.– Miała do tego prawo, teraz jednak zaczęła mówić – dodaje prokurator z Gliwic. Co się stało, że Katarzyna zmieniła nagle front? I teraz odwróciła się od człowieka, który wcześniej opiekował się nią i jej mężem, dał im mieszkanie, zapewnił wakacje na Dolnym Śląsku i bronił jej wersji o nieszczęśliwym wypadku, w którym zginęła Madzia?
Wiele wskazuje na to, że przełomowy moment nastąpił w środową noc. Gdy Katarzyna potajemnie wymknęła się z łódzkiego mieszkania i zostawiła list z wyznaniem prawdy. Nie chciała uczestniczyć w badaniu wykrywaczem kłamstw, na którym biegły miał zadać pytania, czy celowo spowodowała śmierć córeczki i czy w ukryciu ciała ktoś pomagał Katarzynie. Sam Rutkowski mówi, że dla niego sprawa jest zakończona i on nie chce już współpracować z kobietą, która zachowuje się w tak nieodpowiedzialny sposób. – Wszystkiego można się po niej spodziewać. Nawet jeśli będzie chciała powiedzieć o mnie coś, co jej zdaniem może mi zaszkodzić, nie uda się jej to, bo ja nic nie mam sobie do zarzucenia – dodaje detektyw. Podobnie myśli Dariusz Loranty, były policyjny negocjator. – Uważam, że to osoba niedojrzała emocjonalnie, która teraz postanowiła z Rutkowskiego zrobić swojego wroga. Ona zachowuje się jak małe dziecko, działa impulsywnie. Być może czuła, że Rutkowski działa na korzyść Bartka, a nie jej, obraziła się i postanowiła się zemścić. Dlatego poszła do prokuratury i zeznaje przeciwko niemu. Niewykluczone, że do złożenia zeznań w Gliwicach namówili ją śledczy. Wątpię jednak, by udało się jej doprowadzić do tego, że prokuratura postawi mu zarzuty. W polskim prawie jest bowiem taki zapis, że aby wywieranie wpływu na osobę mogło zostać ukarane, musi mieć znamiona groźby. A takiej sytuacji podczas rozmowy Rutkowskiego z Kasią nie było. Należy też pokreślić, że w polskim prawie osobna, podejrzana ma prawo wielokrotnie i bez konsekwencji zmieniać zeznania. A ona korzysta z tych możliwości – komentuje Dariusz Loranty nadkomisarz w stanie spoczynku, były negocjator policyjny z Warszawy.
Zachowanie matki Madzi obserwuje też od początku psychiatra z Katowic Krzysztof Czuma. – Katarzyna to manipulatorka, egoistka o niedojrzałej osobowości. Działa impulsywnie i zaspokaja własne potrzeby. To zachowanie typowe dla osób, które wychowały się w rodzinie z problemami alkoholowymi i przemocą. Ma też ograniczone zdolności do odczuwania uczuć wyższych - tłumaczy specjalista.
Krzysztof Czuma psychiatra z Katowic