Popękane ściany, zacieki wodne, grzyb - tak wyglądają mieszkania w bloku, które odwiedziła ekipa 24Opole.pl.
Karolina Maćkowiak wspólnie z dwójką dzieci – jedno ma 1,5 roku, a drugie 7 miesięcy – zajmuje 20 metrowy lokal. - Tu nie ma warunków do wychowywania dzieci. Woda w pokoju cieknie mi tuż obok instalacji elektrycznej. Tylko czekać, aż dojdzie do tragedii. Może wtedy ktoś zwróci uwagę, jak my tu żyjemy – mówi zdenerwowana. - Ostatnio w łazience z sufitu odpadło kilka kilogramów tynku na raz. Jakby to spadło komuś na głowę? - pyta kobieta.
Do rozmowy z naszym reporterem przyłączają się kolejni mieszkańcy bloku przy Odrzańskiej. - Mieszkamy tutaj w 7 osób. Dwoje dorosłych i piątka dzieci. Kiedy pada deszcz, woda cieknie po ścianach, plamy pojawiają się na suficie. Niedawno zaczął pojawiać się grzyb - opisuje stan swojego mieszkania Kamila Zawadzka. - Czynszu nie płacę, zalegam już około 10 tysięcy złotych. Mam dziecko chore na astmę. Jak mam wybrać, czy wydać pieniądze na leki czy na czynsz to wybieram dziecko – podkreśla łamiącym się głosem.
Zobacz także Odra Opole zaprezentowała drużynę na sezon 2026/27
W podobny sposób do opłat czynszowych podchodzi większość mieszkańców tego bloku. Tylko dwie rodziny, z którymi udało nam się porozmawiać zalegają zarządcy prawie 20 tysięcy złotych. - Sytuacja wygląda tak, że nie mamy środków na remonty. Budynek jest gminy, a zarządcą jest firma ZGM Bytom. A żeby ona podjęła jakieś prace, trzeba jej zapłacić – przyznaje Zofia Twarduś, naczelniczka wydziału zarządzania zasobem komunalnym opolskiego ratusza. - Na pewno nie może być jednak tak, że tym ludziom woda leje się na głowę. W tej sprawie podejmiemy konkretne działania – deklaruje Twarduś.
W najbliższy czwartek, w bloku przy Odrzańskiej 4 ma pojawić się delegacja na czele z wiceprezydentem Krzysztofem Początkiem, a także naczelniczką Twarduś i przedstawicielem firmy ZGM Bytom. - Niewykluczone, że w grę wchodzi kapitalny remont dachu. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to będziemy się z nią musieli zmierzyć, mimo tych zaległości w opłatach za czynsz – podsumowuje Zofia Twarduś.







W dyskusji: 257
ludzie płacą 350-600 zł
to istna żenada i tyle
urząd powinien sie zinteresowac owszem ale tym aby odzyskac pieniądze - fizycznie lub w formie pracy. a niech to odsnierza groszowice, meltalchem, itp.
bez pracy nie ma kołaczy
są ludzie tutaj tacy którzy z pewnością pomogli by w pracach budowlanych tylko żeby ktoś dał im materiały!!!!
a co wy wszyscy myślicie że skoro mieszkamy w tym bloku to jesteśmy wypchnięci z normalnego społeczeństwa!!!!
kiedy mi nie odpowiadały zarobki i firma poszukałam innej,jak nie chciałam mieszkać "na kupie" z teściami i ich dorosłymi dziećmi wynajęłam mieszkanie, małe drogie, ale własne, jak nie mam na miesięczny MZK, bo trzeba latem książki nowe dziecku kupić jadę rowerem,kiedy widzę jeansy dla 7 latka za 150 zł idę do Scandii i kupuję lepsze za 15 zł, trochę życia kobieto, mniej jęczenia!
staram się wpłacać chociaż tyle ile mi pozwala na to zarobek który mi pozostaje
lukrecja brzmi słodko lecz to trucizna
może dość sponsorowania patologii???
też tak powiem w przyszłym miesiącu, w swojej spółdzielni!
najlepiej - brać i nic nie dawać w zamian
wkur@@@ mnie jak coś takiego widzę czy czytam, nauczyli się wszystko dostawać, a może tak odpracować przynajmniej częśc?nie mam na myśli robienie dzieci tylko dookoła siebie posprzatać, uporzadkować, może i zacieków i brudu by nie było!
to że są tu ludzie z różnymi nałogami to nie znaczy że wszyscy muszą być tacy sami....
NIE KAŻDEMU PSU BUREK NA IMIE!!!!!