- Autor: Greg
- Wyświetleń: 17324
- Dodano: 2011-07-11 / 12:11
- Komentarzy: 135
Alarm bombowy w centrum Opola
W niedzielę o godzinie 23:30 34-letnia mieszkanka kamienicy przy ulicy Reymonta odebrała telefon - dzwonił numer zastrzeżony. Męski głos w słuchawce poinformował ją, że w jej mieszkaniu jest podłożona bomba. Przerażona kobieta zaalarmowała policję, która na miejsce oprócz funkcjonariuszy skierowała także patrol pirotechniczny.
- Po rozpoznaniu minersko-saperskim w mieszkaniu nie stwierdzono żadnego ładunku wybuchowego ani niebezpiecznej substancji - informuje Aleksandra Mękal-Wnuk z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Zobacz także Kierowca ciężarówki i rowerzystka zginęli na miejscu. 19-latek z opolskiego został ranny
W mieszkaniu poza kobietą był jeszcze jej mąż i dziecko, a w całej kamienicy kolejne kilkadziesiąt osób. Na szczęście zgłoszenie o bombie nie potwierdziło się i nie było konieczności ewakuacji mieszkańców.
Policjanci szukają sprawcy fałszywego alarmu. Za "żart" grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna do 1500 złotych.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł
16 września
Na Rynku w Opolu szykują się trzy dni koncertów i biesiady przy złotym trunku

W dyskusji: 135
poza tym staszk.. ten tatuaż pod pachą szpeci Ciebie
Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają, pierwsza jest Małgosia.
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium):
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszk w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, giwere, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszk wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawajta! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje z giwerki! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zborze. Na 30 klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek za***ał z buta i uciekł...
W klasie konsternacja. Pani, mimo valium - w spazmach, pyta się:
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wk*rwiaj dziadka Staszk jak se popije
To, że ukrył numer świadczy, że nie wie o 2 kolejnych możliwościach identyfikacji.
Autorzy alarmów bombowych są wykrywani prawie w 100%