- Autor: Greg
- Wyświetleń: 18061
- Dodano: 2011-07-11 / 12:11
- Komentarzy: 135
Alarm bombowy w centrum Opola
W niedzielę o godzinie 23:30 34-letnia mieszkanka kamienicy przy ulicy Reymonta odebrała telefon - dzwonił numer zastrzeżony. Męski głos w słuchawce poinformował ją, że w jej mieszkaniu jest podłożona bomba. Przerażona kobieta zaalarmowała policję, która na miejsce oprócz funkcjonariuszy skierowała także patrol pirotechniczny.
- Po rozpoznaniu minersko-saperskim w mieszkaniu nie stwierdzono żadnego ładunku wybuchowego ani niebezpiecznej substancji - informuje Aleksandra Mękal-Wnuk z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Zobacz także Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
W mieszkaniu poza kobietą był jeszcze jej mąż i dziecko, a w całej kamienicy kolejne kilkadziesiąt osób. Na szczęście zgłoszenie o bombie nie potwierdziło się i nie było konieczności ewakuacji mieszkańców.
Policjanci szukają sprawcy fałszywego alarmu. Za "żart" grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna do 1500 złotych.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
5 listopada
Strzały podczas kontroli drogowej w Wysokiej. Policja szuka kierowcy BMW
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
26 października
Pełnia Księżyca Myśliwych. Co warto robić, a czego unikać według dawnych wierzeń?
30 października
Race na trybunach podczas meczu Odry ze Śląskiem. Policja prowadzi czynności

W dyskusji: 135
poza tym staszk.. ten tatuaż pod pachą szpeci Ciebie
Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają, pierwsza jest Małgosia.
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium):
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszk w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, giwere, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszk wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawajta! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje z giwerki! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zborze. Na 30 klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek za***ał z buta i uciekł...
W klasie konsternacja. Pani, mimo valium - w spazmach, pyta się:
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wk*rwiaj dziadka Staszk jak se popije
To, że ukrył numer świadczy, że nie wie o 2 kolejnych możliwościach identyfikacji.
Autorzy alarmów bombowych są wykrywani prawie w 100%